Zachodniopomorskie hubem offshorowym w Polsce

Jesteśmy świadkami rewolucji w sektorze energetycznym. Instalacje wiatrowe nie są już niczym nadzwyczajnym w polskim krajobrazie. Jaka czeka nas przyszłość związana z energetyką wiatrową, czy Pomorze Zachodnie rzeczywiście jest liderem w rozwoju OZE oraz co możemy zyskać na zwiększonej ilości instalacji wiatrowych - o tym rozmawiamy z Januszem Gajowieckim, prezesem Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Na jakim jesteśmy etapie w Polsce, jeżeli chodzi o rozwój lądowej i morskiej energetyki wiatrowej?

Zielona energia płynąca z wiatru jest i będzie jednym z głównych filarów polskiego miksu energetycznego. Według najnowszych danych PSE moc zainstalowana w energetyce wiatrowej przekroczyła 10 GW. Rynek wiatrowy rozpędził się na dobre i wiele czynników wskazuje na to, że będzie już tylko przyśpieszał. Dotychczas zgodnie z propozycją aktualizacji Polityki Energetycznej Polski planowana moc lądowych turbin wiatrowych w 2030 r. miałaby wynieść 14,5 GW. Natomiast w przygotowanym przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska dokumencie KPEiK znajdziemy już zapis mówiący o mocy ok. 16 GW. Okno na kolejne inwestycje w lądowej energetyce wiatrowej na pewno otworzyła liberalizacja ustawy odległościowej. Liczymy także, że już wkrótce uda się osiągnąć kompromis minimalnej odległości 500 metrów między farmą wiatrową a gospodarstwem domowym, co zagwarantuje pełne wykorzystanie potencjału wiatru na lądzie. Natomiast w sektorze energetyki morskiej, prace w ramach I fazy są na zaawansowanym poziomie, na horyzoncie pojawiła się już też realizacja fazy II. Spodziewamy się, że pierwsza morska farma wiatrowa zostanie uruchomiona w 2026 roku.

Pojawia się wiele opinii, że Pomorze Zachodnie ma najlepsze warunki do lokowania na tych terenach instalacji wiatrowych. Zarówno morskich, jak i lądowych. Czy są to opinie mające odzwierciedlenie w faktach, czy są trochę na wyrost?

Województwo zachodniopomorskie na naszych oczach przekształca się w kluczowy hub offshorowy w Polsce oraz strategiczny ośrodek dla eksploatacji energii wiatrowej z morza. Region ten staje się nie tylko producentem energii odnawialnej, ale też miejscem produkowania komponentów dla sektora. Ma gigantyczny potencjał do tego, aby właśnie na jego terenie obsługiwać, instalować i serwisować elektrownie wiatrowe. Pomorze Zachodnie od lat jest liderem w rozwoju OZE, stając się pożądaną lokalizacją rozwoju wielkoskalowych inwestycji z całej Polski i Europy.

Co region zyska na zwiększonej ilości instalacji wiatrowych?

W Szczecinie powstanie fabryka Vestas – największy zakład produkujący elementy do farm wiatrowych w Polsce. W Świnoujściu budowany jest terminal instalacyjny, a w Goleniowskim Parku Przemysłowym mamy kilku producentów podzespołów do morskich turbin wiatrowych. Napływ zagranicznych inwestycji wpłynie znacząco na rozwój gospodarczy regionu, jak i całej Polski, zwiększy wpływy z podatków i zagwarantuje tysiące nowych, dobrze płatnych miejsc pracy.

Na jakie zmiany w polskiej gospodarce pozwoli zwiększona produkcja energii z wiatru?

Rozwój farm wiatrowych w Polsce ma znaczący wpływ na rynek pracy, PKB czy sytuację zakładów produkcyjnych. Realizacja kolejnych projektów onshore i offshore zwiększy aktywność polskich przedsiębiorstw działających w łańcuchu dostaw. Sektory lądowej i morskiej energetyki wiatrowej do 2040 r. mogą zagwarantować prawie 200 tys. nowych miejsc pracy oraz ponad 450 mld zł wartości dodanej dla polskiej gospodarki. Polska ma szansę stworzyć stabilną i konkurencyjną gałąź przemysłu na tle Europy oraz nawiązać międzynarodowe partnerstwa, których efektem będzie dalszy napływ inwestorów oraz wieloletnie, kompleksowe kontrakty z deweloperami.

Jak zaopatrzyć polskie firmy w energetykę wiatrową?

Transformacja klimatyczno-energetyczna wyraźnie przyśpiesza, a wraz z nią zapotrzebowanie na zieloną energię wśród odbiorców biznesowych. Odpowiedzią na to są umowy cPPA, czyli długoterminowe kontrakty na zakup energii elektrycznej przekraczające niekiedy nawet 10 lat. To szansa dla dużych korporacji, ale też MŚP czy samorządów na zeroemisyjną energię elektryczną oraz zabezpieczenie tanich dostaw energii w długoletniej perspektywie. Jako PSEW już w 2019 roku powołaliśmy Fundację RE-Source Poland, która umożliwia przedsiębiorstwom w Polsce budowanie przewagi konkurencyjnej w oparciu o tanią i czystą energię z OZE. Naszym celem jest, by zawieranie umów cPPA mogło być jeszcze szybsze, prostsze i tańsze.

Jakie wyzwania czekają polską i europejską energetykę wiatrową?

Cała branża wiatrowa w Polsce wyczekuje nowych zapisów, które uwolnią inwestycje wiatrowe na lądzie. Dla sektora lądowej energetyki wiatrowej główną barierą pozostają wciąż ograniczenia lokalizacyjne. Ustalona w zeszłym roku minimalna odległość 700, zamiast 500 metrów turbiny wiatrowej od zabudowań, znacząco zmniejszyła możliwości lokalizacyjne nowych instalacji, jednocześnie powodując redukcję możliwej mocy zainstalowanej o około 60-70%. Kolejnym wyzwaniem jest przyspieszenie tempa rozwoju inwestycji wiatrowych. Mamy w Polsce jeden z najdłuższych w Europie procesów wydawania pozwoleń niezbędnych dla budowy nowych lądowych elektrowni wiatrowych. Natomiast wraz z budową kolejnych farm wiatrowych na morzu kluczowa będzie inwestycja w infrastrukturę przesyłową i pomocniczą – porty, statki, etc. Branża offshore potrzebuje również wykwalifikowanej kadry, która sprosta specyfice pracy na morzu. Wąskim gardłem dla rozwoju offshore wind, jeśli chodzi o Polskę, jest też system permittingowy.

Jakie są najczęstsze mity związane z gospodarką wiatrową?

Świadomość energetyki wiatrowej jako czystego i taniego źródła energii stale rośnie, a Polacy są do niej znacznie lepiej nastawieni niż jeszcze parę lat temu. Jednym z celów PSEW jest właśnie m.in. szerzenie wiedzy, obalając przy tym krążące w przestrzeni publicznej mity na temat farm wiatrowych. Wbrew błędnym przekonaniom energetyka wiatrowa jest bezpieczna dla ludzkiego życia i zdrowia. Odległość 500 metrów, w jakiej jest zazwyczaj lokalizowana elektrownia lądowa od gospodarstw domowych, powoduje, że wiatraki nie są dla ludzi żadnym zagrożeniem. To samo tyczy się zwierząt – dysponujemy kompleksowymi systemami ochrony, zniechęcającymi ptaki do przelotów przez farmy wiatrowe. A co więcej, nim taka farma wiatrowa w ogóle powstanie, robimy badania, dzięki którym nie budujemy elektrowni w korytarzach przelotowych ptaków. Kluczowe jest również to, że wiatraki nie emitują żadnych gazów cieplarnianych. Energia wiatrowa jest zeroemisyjna, a branża dotarła do miejsca, w którym jest także w pełni odnawialna. Kolejną kwestią jest to, że inwestycje wiatrowe to skok rozwojowy dla gmin, w których są lokowane – olbrzymie wpływy do lokalnych budżetów z tytułu podatków od nieruchomości są przeznaczane na infrastrukturę, drogi, boiska itp. A ziemia dzierżawiona pod farmy wiatrowe nie tylko generuje dodatkowy przychód dla jej właściciela, ale może być wciąż użytkowana jako grunt rolny, dlatego energetyka wiatrowa nie jest także hamulcem rolnictwa w kraju. Przede wszystkim jednak rosnący udział energetyki wiatrowej w polskim miksie energetycznym nie wiąże się z dodatkowymi kosztami dla przeciętnego Polaka, a wręcz przeciwnie – to sposób na obniżenie rachunków za prąd, więc w kieszeni Polaków zostaje więcej pieniędzy. A wraz z rozwojem branży, zostawać ich będzie coraz więcej.

 

Prestiż  
Kwiecień 2024