Mózg Twój przyjaciel

To jedno z najważniejszych pytań naszych czasów – jak uwolnić się od przewlekłego stresu i osiągnąć METASPOKÓJ – błogi stan równowagi, spójności, dogłębnej znajomości siebie i co za tym idzie życia w zgodzie ze sobą. Innymi słowy: to stan, w którym potrafisz w trudnych sytuacjach wejść w rolę obserwatora i przyglądać się sobie i swojemu życiu z poziomu META. Jak to osiągnąć Prestiż rozmawia z Justyną Żejmo – psycholożką, pasjonatką neuronauki, od lat skupiająca się na poszukiwaniu sprawdzonych metod redukowania codziennego stresu i autorką poradnika „Spokojny mózg”.

Jak zaprzyjaźnić się ze swoim mózgiem?

Na pewno zrozumieć jego mechanizmy działania, bo wtedy łatwiej nam się z nim porozumiewać i słyszeć też sygnały od niego. Kiedy wiemy, że jego funkcją jest ochrona Twojego życia i zdrowia, rozumiemy, że każda nieświadoma reakcja będzie właśnie temu służyła. Zaprzyjaźnienie będzie więc polegało na budowaniu świadomości siebie. Na tym, żeby świadomie odróżniać co jest faktycznie zagrożeniem życia i zdrowia, a co nim nie jest i niepotrzebnie „się nakręcamy”. Na świadomości tego, że w obecnych czasach, najczęściej za każdą przeżywaną emocją nie kryje się już zagrożenie życia tylko zagrożenie spełnienia jakiejś ważnej dla nas potrzeby lub wartości. Kiedy umiemy nazwać to, czego nam brakuje, jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązanie i nie czekamy, aż świat nam to rozwikła. Kiedy to rozumiemy, wiemy, nazywamy – wtedy w mózgu otwiera się furtka zapraszająca do siły mentalnej i odporności psychicznej zwana sprawczością.

Czy można to zrobić samemu, czy trzeba koniecznie oddać się w ręce fachowca?

Jeśli sytuacja jest już taka, że przez brak umiejętności radzenia sobie ze stresem, trudnymi sytuacjami i emocjami, zaczynam być w stanie takiego napięcia, które uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie, albo reaguję nadmierną złością, agresją czy stanami depresyjnymi (nic mi się nie chce, nie chce mi się wstawać z łóżka, przez większość czasu mam myśli negatywne o sobie, o świecie), to konsultacja jest konieczna. Jak mnie boli, to idę po pomoc do lekarza. Jeśli zaczynam być świadoma nawyków, które osłabiają moją kondycję psychiczną i czuję, że potrzebuję coś zmienić – wtedy poprzez warsztaty, rozwojowe podcasty, artykuły, książki i praktykowanie tej wiedzy i narzędzi mogę rozwijać się i „dogadywać z mózgiem” samodzielnie.

Kiedy najlepiej zaprzyjaźnić się z mózgiem, zacząć budować odporność psychiczną? Czy kiedy dopada nas stres jest już za późno? Jak długo trzeba trenować i jak intensywnie, aby poprawić swoją odporność psychiczną?

Każda pora i każdy moment życia są odpowiedni, żeby pracować ze sobą, bo to zawsze będzie gwarancją dobrostanu, lepszej jakości życia, lepszej jakości relacji, a na to nigdy nie jest za późno. Każdy mózg – niezależnie od wieku jest plastyczny. Do pewnego momentu wierzono w to, że w mózgu powstają neurony do 25 roku życia, a później jego sprawność maleje nieubłaganie. To mit. Oczywiście, mózg traci na swojej elastyczności, szybkości przetwarzania danych w pamięci wraz z wiekiem, jednak badania dziś wyraźnie pokazują, że nawet w wieku 100 lat nasz mózg stymulowany zmianami, nowymi rzeczami, które robimy, których się uczymy rozwija się, wytwarza nowe neurony i połączenia między nimi. Możemy go więc usprawniać cały czas, możemy też w każdym momencie i do końca życia wzmacniać naszą odporność psychiczną, do czego zachęcam. Kiedy zaczynamy pracować ze świadomością swoich wartości, potrzeb, nazywania emocji, wpływania na poziom hormonu stresu poprzez różne neuropraktyki i wprowadzanie nawyków prozdrowotnych, efekty są zauważalne w samopoczuciu i reagowaniu na stresory już po kilku tygodniach.

Czy każdy może zaprzyjaźnić się ze swoim mózgiem?

To tak, jakbyśmy spytali, czy każdy może się przyjaźnić z drugą osobą, z psem czy jakimś innym pupilem. Dlaczego mielibyśmy komukolwiek odbierać do tego prawo? Każdej osobie bez wyjątku bym to zalecała – zaprzyjaźnić się ze sobą, swoimi emocjami, myślami. Jedyny warunek to chęć. Jak ma się chęć, to znajduje się też do tego odpowiednią wiedzę i narzędzia. To kolejny etap, po podjęciu decyzji, że „wchodzę w tą przyjaźń”.

Często się mówi, że ktoś „ma silną psyche”. To znaczy, że jest bardziej odporny na stres, czy też potrafi szybko i skutecznie zapanować nad nim, uodpornić się psychicznie?

Mam poczucie, że dziś „ma silną psychę” nazywa się kogoś, po kim nie widać emocji, kto o nich nie mówi. Nienazywanie emocji, niedopuszczanie ich do siebie nie jest siłą psychiczną, wręcz przeciwnie, jest zachowaniem na dłuższą metę ogromnie osłabiającym, najczęściej prowadzącym do chorób psychosomatycznych w kolejnych latach. Kumulowanie w sobie emocji powoduje, że mózg wysyła do ciała informację, że jest permanentne zagrożenie, więc produkuje się kortyzol, spina się ciało, a Ty odczuwasz napięcie. Taki stan może trwać tygodniami, miesiącami w konsekwencji być źródłem wielu chorób somatycznych. Radzenie sobie z emocjami to umiejętność ich zidentyfikowania, przeżywania, nazwania i znalezienia źródła ich powstania. Kiedy już wiesz jaką informację niesie dla Ciebie dana emocja, możesz samodzielnie zadbać o to, czego ci zabrakło, usprawniając swoje zachowanie, komunikację, umiejętność stawiania granic. To – z perspektywy psychologii – nazywa się dziś siłą psychiczną.

Jakie, Pani zdaniem, są najskuteczniejsze metody na poprawę odporności psychicznej?

Najskuteczniejsze jest wprowadzanie wspierających nawyków codziennych. Ja je lubię nazywać rytuałami dnia. Mogę podać te, które najlepiej zadziałały na mnie. Każdy jednak warto, aby znalazł przynajmniej na początek coś dla siebie, na co jest gotowy, żeby zacząć od dziś. W książce „Spokojny mózg” takich wskazówek na długoterminowe wzmacnianie odporności psychicznej, ale także na szybie radzenie sobie z nagłym napięciem emocjonalnym, jest mnóstwo. Myślę, że każdy znajdzie dla siebie odpowiednie narzędzie czy właściwy rytuał. Mnie zbudował ruch fizyczny, medytacja i wybieranie działań, na jakie mam wpływ. Ruch fizyczny (szybki spacer, taniec, wszelkie dyscypliny sportowe) usprawnia mózg w funkcjach poznawczych takich jak: koncentracja, skupienie, sprawność myślenia, a dodatkowo zmniejsza poziom napięcia, a w dłuższej perspektywie zmniejsza poziom kortyzolu (hormonu stresu) w organizmie. Badania pokazują, że najwłaściwsze i wystarczające do budowania kondycji psycho-fizycznej jest 150 minut tygodniowo. Jest to np. min, 3 minuty przez 5 dni w tygodniu. Medytacja – to neurotrening uważności, który dziś wiemy z badań, że m.in. zwiększa gęstość istoty szarej w ośrodkach pamięci, strukturach związanych z koncentracją, zmniejsza reaktywność mózgu na bodźce stresogenne (mamy większy dystans), zwiększa empatię i wycisza nasz mózg z „biegu myśli”. Na start warto rozpocząć z krótkimi i prowadzonymi medytacjami od 5 do 10 minut.

Wybór, to przywoływanie i pokazywanie mózgowi sprawczości. Zmiana patrzenia i narracji dotyczącej danej sprawy czy danego wydarzenia. Uświadamianie sobie, na ile mam wpływ na zmianę danej sytuacji od 0 do 10. Jeśli na 2 lub 3 to znaczy, że coś jeszcze mogę zrobić, żeby być w tej sytuacji spokojniejsza – i robię to. Kiedy szacuję, że mam wpływ na 0, odrzucam to, jako myśl irracjonalną i wybieram czekanie, bez przejmowania się na dalszy obrót spraw. Jeśli coś się zmieni znów skaluję swoje możliwości i sprawdzam czy mogę coś zrobić. Jeśli nic – zostawiam. Bardzo efektywna praktyka. Polecam.

Czy są takie metody, uniwersalne, które działają na każdego, czy to też zależy od człowieka?

To kwestia indywidualnych preferencji, dotychczasowych doświadczeń, a także tego, na co mamy siłę.

Czym różni się Pani książka od innych, poświęconych tematowi budowania odporności psychicznej?

Po pierwsze jest formą workbooka, czyli książki do czytania i nauki o funkcjonowaniu mózgu, a także do pracy indywidualnej, jak zeszyt do zapisków i robienia ćwiczeń. Jest tam na to miejsce. Można tą książkę wziąć pod pachę wraz z długopisem lub flamastrem i powędrować z nią do kawiarni, na kawę ze sobą, czy na trawę, na ławkę w parku i można z nią spotkać się jak z przyjaciółką – terapeutką, która prowadzi przez różne narzędzia i sposoby. Po drugie – to pełen worek narzędzi i metod do wzmocnienia odporności psychicznej i osiągnięcia spokoju wewnętrznego. I wreszcie po trzecie– to piękne spotkanie 1:1 – czytelnika ze sobą, jedna z tych bogatszych i głębokich podróży własnych, która zatrzymuje, poszerza perspektywy i inspiruje do tworzenia sobie dobrej jakości życia. Zapraszam każdego do tej podróży.