Szczecińskie dzielnice
Od Niebuszewa po Pomorzany
Szczecińskie dzielnice
Od Niebuszewa po Pomorzany
Po publikacji pierwszej odsłony naszego prestiżowego Rankingu Dzielnic w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja, otrzymaliśmy od Państwa wiele uwag i opinii – pozytywnych, ale też krytycznych. Za wszystkie bardzo dziękujemy. Zanim zgodnie z zapowiedzią będziemy kontynuować temat, chciałbym odnieść się do Państwa głosów. Przede wszystkim cieszy nas Państwa zaangażowanie właśnie w tym temacie, bo to znak, że ważna dla Was jest najbliższa przestrzeń, nie tylko własnego „M”, ale też wspólnej, chcę wierzyć, że także wspólnotowej okolicy. Pierwszy z „zarzutów” dotyczył nieznajomości przeze mnie pojęć z zakresu jednostek podziału administracyjnego miasta. Otóż, dość rozmyślnie użyłem określenia „dzielnica” (i nadal zamierzam używać), będąc świadomy podziału miasta na 4 dzielnice i 37 jednostek pomocniczych, czyli osiedli. Jednak dla poetyki tekstu, jego wymowy czy zrozumienia, zastosowałem uproszczenie. „Ranking dzielnic” brzmi znacznie lepiej niż „zestawienie jednostek pomocniczych Szczecina”, albo „Top 10 szczecińskich osiedli”. Prawda? Szczególnie, że to drugie bardziej kojarzy się z socmodernistycznymi blokowiskami i bardziej pasuje do takich nazw jak osiedle Słoneczne, Książąt Pomorskich niż osiedle Turzyn, Drzetowo czy Pogodno. Kolejny z Państwa głosów dotyczył niezgody na pewne oceny, określenia, skojarzenia czy analizy. Otóż, nie jest to obiektywny bedeker, a SUBIEKTYWNY reportaż i taka też próba wartościowania poszczególnych miejsc przez autora tekstu. Nie mogę mieszkać na stałe wszędzie, nie mogę znać każdego zakamarku osiedla, więc piszę na podstawie wieloletniego intensywnego doświadczenia figury flâneur, a wreszcie badania miasta zgodnie z wiedzą pozyskaną z zakresu filozofii architektury i przestrzeni w czasach akademickich. Narzędzia typu Google Maps pomagają jedynie z zakresie nazewnictwa albo innych niezbędnych danych. Doskonale wiem, że tam atmosfery tych miejsc nie widać! Wasze opinie, spostrzeżenia, sprostowania nadal będą niezwykle cenne. Zapraszamy do dyskusji.

Pomorzany
Pierwsza wzmianka o istniejącej w tym miejscu osadzie pochodzi z połowy XIII wieku. Później, już nazwana – już jako Pommerensdorf: wieś Pomorska albo Pomorzan – rozwijała jako samodzielna miejscowość aż do 1865 roku, gdy jej północna cześć została włączona w granice stołecznego sąsiada. Południowa część osady stała się dzielnicą Wielkiego Stettina dopiero w 1939 roku. Nazwa Pomorzany to nieco zniekształcone spolszczenie oryginalnej nazwy.
Osią dzisiejszego osiedla jest aleja Powstańców Wielkopolskich. To trakt mocno doświadczony, zaniedbany i szczerbaty. Z przedwojennymi mało efektownymi i zaniedbanymi kamienicami sąsiadują chaotycznie wkomponowane socmodernistyczne betonowe potwory. Najbardziej przerażający jest fragment między ulicami Orawską a Milczańską, gdzie zza ocalałych kamienic ze ślepymi ścianami ozdobionymi muralami, wyrasta monstrualny wieżowiec. Nie lubię tego miejsca. Być może oblicze ulicy zmieni nadciągający remont, ale nie jestem pewien czy uda się odmienić dość przygnębiającą atmosferę. To samo dotyczy okolic ul. Kolumba, która łączy Pomorzany z Dworcem Głównym. To jednak w znakomita większość tereny przemysłowe (z oczyszczalnią ścieków i Elektrownią) nie licząc rozsypujących się kamienic wzdłuż wspominanej ulicy i nowych realizacji w okolicach ul. Zygmunta Chmielewskiego. Szkoda też, że mimo długiej nadodrzańskiej linii brzegowej praktycznie nie ma tu ani jednego miejsca rekreacji nad wodą.
W głębi osiedla, na zachód od głównej alei Powstańców Wielkopolskich również niezbyt optymistycznie. To stare blokowisko z gęstą zabudową, w ostatnich latach jeszcze dopełnioną nowymi realizacjami. To m.in. kompleks wysokościowców przy ul. Xawerego Dunikowskiego albo kaskadowe osiedle „lejące” się ku al. Powstańców Wielkopolskich. Jedynym plusem jest fakt, że na starych osiedlach bloki toną w zielni. Wschodnia część dzielnicy, na obszarze do torów kolejowych, to spory Park Pomorzański im. gen. Dowbora-Muśnickiego oraz zamknięte tereny Szpitala PUM oraz Browaru Szczecin. Południowa część, za przebudowywaną pętlą, to także socmodernistyczne osiedle, ale o nieco kameralniejszym charakterze z zaskakującym zabytkiem wciśniętym między regularnie ułożone bloki – gotyckim kościołem pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego z XV wieku.
Nawet pobieżna analiza ofert sprzedaży, że stara cześć Pomorzan jest nieco tańsza niż pozostałe osiedla w pobliżu śródmieścia (patrz dalsza część tekstu). To jednak obiektyw starych blokach, chociaż sporo z nich jest już zrewitalizowanych w zakresie infrastrukturalnym, to i tak trzeba się liczyć ze sporymi nakładami remontowymi samych mieszkań. Wśród ofert 2-3 pokoje w blokach można znaleźć poniżej 400 000 zł. Ceny obiektów w nowych inwestycjach nie odbiegają od podobnych w innych dzielnicach, różnice są subtelne.
Pomorzany są świetnie skomunikowane z Centrum miasta, choć obecne remonty nieco utrudniają podróż. Po ich zakończeniu komfort poprawi się znacznie, szczególnie, że często kursujące tramwaje wspomoże SKM z dwoma przystankami – Pomorzany oraz Pomorzany Północ. Liczba placówek handlowych i usługowych wydaje się optymalna, obok dyskontów jest też tu sporo małych sklepików czy warzywniaków, a to na nowych osiedlach rzadkość. Ciekawym uzupełnieniem oferty jest z pewnością cieszący się popularnością wszystkich szczecinian weekendowy Bazar smakoszy w OFF Marinie przy ul. Chmielewskiego. Wielki szpital PUM zapewnia usługi medyczne, a kilka placówek oświatowych (podstawówki i liceum) ze słynną Błękitną na czele – oświatowe. Mimo to, Pomorzany nie są moim wymarzonym miejscem do życia.








