Fizyka świąt
Rodzina Adamowiczów
Grzegorz Adamowicz, fizyk, pomysłodawca Miasta Nauki i jedna z osób tworzących powstające Morskie Centrum Nauki. Do swojej pracy podchodzi jak do misji, pokazując, z pomocą pięknej żony Marty, a także ostatnio córeczki Julii, że nauka to też zabawa. Jest zakochany w fizyce oraz w swojej rodzinie.
– Co roku sobie obiecujemy, że w czasie świąt wyjedziemy gdzieś, gdzie jest ciepło, odpoczniemy i naładujemy akumulatory… ale ten moment jeszcze nie nastąpił – śmieje się Grzegorz. – W każdym bądź razie szefem w temacie organizacji świąt jest moja żona.
Marta dodaje: – Co roku święta spędzamy u moich rodziców i babci oraz u Grzegorza rodziców i babci. Jeden dzień tu, drugi dzień tam. Bardzo zależy nam by znaleźć czas dla obu rodzin, by Julia mogła spędzić czas z obiema prababciami. Sami nie bierzemy udziału w przygotowaniach, przynosimy ze sobą zazwyczaj jedną rzecz.
– Dzieje się tak dlatego, że moja mama jest pasjonatką gotowania – śmieje się Grzegorz. – Nasza córka twierdzi, że jest najlepszym kucharzem na świecie i powinna zostać szefem kuchni.
Po czym dodaje: – Sam uwielbiam jeść i bardzo mi jest bliska maksyma, która brzmi: „Nie jem po to żeby żyć, żyję po to żeby jeść”. Gdybym nie był fizykiem, na pewno byłbym kucharzem.
Przy okazji fizyki i gotowania pada pytanie o modną kuchnię molekularną. – To bardzo marketingowa nazwa, tak naprawdę niewiele ma wspólnego z fizyką – stwierdza Grzegorz. – W tej kuchni wykorzystywana jest raptem jedna metoda i jeden środek. Samo słowo „molekularny” brzmi po prostu chwytliwie.
Prezenty to moment z którego cieszą się najbardziej dzieci. Mała Julia jest wyjątkowo cierpliwa w tym temacie. – Mam wszystko zaplanowane, wiem zawsze co chcę zostać! – woła podekscytowana. – Chciałabym, żeby od razu można było je zabrać spod choinki, ale babcia decyduje kiedy można, więc cierpliwie czekam. Kocham prezenty!