Podróż do Szczecina z czasów belle époque

Szczecin przełomu XIX i XX wieku był niezwykłym miejscem. Piękna epoka objęła go swoim blaskiem. Miasto przeżywało wtedy bujny rozwój. Niemiecki Stettin stał się wówczas jedną z największych aglomeracji Europy! Kwitło życie przedsiębiorcze i kulturalne. Świetnie prosperowała lokalna prasa. Powstawały nowoczesne samochody, transatlantyki, w architekturze wzorowano się zaś na modnej wówczas stolicy Francji. To dlatego o mieście wciąż mówi się czasem „Paryż Północy” czy „Polski Paryż”. Życie stawało się łatwiejsze, a w sztuce nastąpiła eksplozja wolności. Dawny, przedwojenny Szczecin był barwny, żywy i pasjonujący.

Autor

Karolina Wysocka

Na fali ogromnego zainteresowania okresem La Belle Époque – zapraszamy więc na pisemną podróż w czasie. Niech będzie to przechadzka w staromodnym stylu.

La Belle Époque, piękna epoka

Patrząc z nostalgią na piękną epokę widzimy okres dobrobytu, postępu i radości życia. La Belle Époque, jednak jak każdy inny czas w historii, miała swoje jasne, jak też ciemne strony. Poziom życia i bezpieczeństwo klas wyższych oraz średnich wzrosły, ale dla innych części społeczeństwa był to okres udręki oraz nierówności. La Belle Époque była po prostu… czasem wielkich kontrastów! Zapamiętana została jako okres konsumpcjonizmu, materializmu, ale również eksplozji sztuki, a także skupienia się na własnym wnętrzu.

Pełna nadziei i żywiołowa, zapatrzona w postęp i dobrobyt, jednak wrażliwa na nastroje dekadenckie czy niepokoje oraz ruchy rewolucyjne. Zerkająca wciąż na Paryż, który był wówczas w czołówce rozwoju miast, innowacji oraz kultury. Piękna epoka trwała między 1871 a 1914 rokiem. Miała miejsce w czasie istnienia Trzeciej Republiki Francuskiej oraz Cesarstwa Niemieckiego. Uważana za okres rozkwitu, postępu i spokoju w Europie, została brutalnie przerwana przez wybuch I wojny światowej. Do dziś fascynuje oraz inspiruje. Widać ostatnio ogromne zainteresowanie Belle époque. Być może w tamtych pięknych czasach widzimy pewne podobieństwa do teraźniejszości.

Lata owej epoki były dla Szczecina okresem dynamicznego rozwoju, dlatego też warto poświęcić im choć kilka chwil. Stocznia Vulcan, Fabryka Stoewera, Taras Hakena, Park Quistorpa to tylko kilka miejsc, które mogą się kojarzyć z tamtym okresem. Ze złotym wiekiem wiąże się również parę słynnych postaci z historii miasta. Wśród nich warto wymienić takie osoby jak np. Wilhelm Meyer-Schwartau, Leon Jessel czy Hermann Haken.

Miasto z pocztówki, Szczecin w rozkwicie

W II połowie XIX wieku Szczecin wkroczył w swój najlepszy czas pod niemieckimi rządami. La Belle Époque była dla niego łaskawa. Miasto zaczęło zmieniać swój wygląd oraz charakter. Lokalne tereny stały się wyzwaniem dla urbanistów oraz architektów. Wtedy powstały typowe dla miasta place z promieniście odchodzącymi od nich ulicami. Budowano też lubiane przez nas eklektyczne kamienice, wzorowane na budynkach berlińskich, bogate w ornamenty i dekoracje rzeźbiarskie. „W drugiej połowie XIX w. miasto stało się silnym ośrodkiem przemysłowym, związanym z portem. Od 1879 r. coraz większy obszar miasta można było pokonywać tramwajem konnym, a od 1896 r. elektrycznym”: informuje tekst „Historia Szczecina” na stronie visitszczecin.eu.

Rozwijało się życie towarzyskie oraz rozrywkowe. Szczecinianie interesowali się kulturą i sztuką. Poważnie podchodzono do literatury oraz prasy. W 1910 roku profesor Erwin Ackerknecht, kierujący szczecińskimi bibliotekami, rozpoczął długoletnią akcję zwalczania tandetnej twórczości pisarskiej. Jak podkreśla Roman Czejarek w książce „Szczecin przełomu wieków XIX/XX”, profesor kierował nawet lokalnym „Oddziałem do Spraw Zwalczania Literatury Brukowej”. Poza tym, „na początku XX wieku przeciętny szczecinianin mógł nabyć w kiosku lub od gazeciarza aż 12 gazet! Gdy dodamy do tego różnego rodzaju czasopisma i periodyki branżowe, powstaje lista kilkudziesięciu tytułów”: wspomina Czejarek w swojej książce. Prócz tego, jak zaznacza autor w publikacji, w pięknej epoce „w Szczecinie powstało pierwsze komercyjne kino w Europie, które nieprzerwanie działa do dziś!”, czyli Pionier. Szczecinianie byli otwarci na mody i nowinki. Bogate mieszkanki miasta słynęły z dobrego stylu oraz gustu. Wpływowi panowie należeli do popularnych wówczas lóż masońskich, jedna z najsłynniejszych znajdowała się w budynku dzisiejszego Teatru Polskiego.

Szczecin na przełomie XIX i XX wieku charakteryzował nowoczesny kształt. Stolica regionu zyskała wówczas wielkomiejski sznyt. To wtedy powstał też słynny Taras Hakena (obecne Wały Chrobrego), reprezentacyjny bulwar z monumentalnymi gmachami, pawilonami oraz basenem z fontanną u podnóża.

Jedna z najsłynniejszych wizytówek naszego miasta.

Wały Chrobrego, Taras Hakena

Tutaj można rozpocząć spacer śladami La Belle Époque w mieście. Wały Chrobrego to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc Szczecina. Ich uroczyste otwarcie odbyło się w 1907 roku. Nazwa historyczna miejsca, „Taras Hakena” (niem. Hakenterrasse), nawiązuje do nadburmistrza Hermanna Hakena, z którego inicjatywy powstały. Był on jedną z ciekawszych postaci Szczecina z przełomu XIX i XX wieku. Przeprowadził kompleksową przebudowę miasta. Symbolem nadburmistrza były prestiżowe inwestycje, w tym właśnie Wały Chrobrego. Gdy składał urząd, mówiono, że zostawił po sobie jedno z ładniejszych miast Europy.

Będąc w okolicy, warto zajść do Muzeum Narodowego. Gmach nawiązuje swoim stylem do modernizmu i secesji. W muzeum do 30 września można zaś oglądać wystawę „Stettin/Szczecin – jedna historia”, która przedstawia dzieła wybitnych polskich oraz niemieckich artystów z XIX i XX wieku. „Ekspozycja to obraz drogi prowadzącej do zgody na myślenie o Szczecinie jako polskim mieście z niemiecką przeszłością (i współczesnością)”: można przeczytać na stronie muzeum.szczecin.pl.

Stocznia Szczecińska, Stocznia Wulkan

Szczecin to miasto nad Odrą. W poszukiwaniu śladów pięknej epoki, warto więc skierować się np. na Drzetowo.

To tam w 1857 roku powołano jedną z najważniejszych lokalnych stoczni. Szczeciński Vulcan (niem. AG Vulcan Stettin). Przedsiębiorstwo stoczniowo-maszynowe tworzyło okręty dla najważniejszych armatorów nie tylko z Niemiec, ale też m.in. Chin, Japonii, Grecji czy Brazylii. Statki budowane na „Vulcanie” zdobywały prestiżowe nagrody. Na początku XX wieku pracowało tam ponad 7 tysięcy osób! „Budowano tu największe i najszybsze statki na świecie, w tym słynne czterofajkowce, czyli potężne transatlantyki z charakterystycznymi czterema pochyłymi kominami”: podkreśla Roman Czejarek w książce „Szczecin przełomu wieków XIX/XX”.

Wielką sławę szczecińskiej stoczni przyniósł Kaiser Wilhelm der Grosse – pierwszy niemiecki czterokominowy transatlantyk. Odebrał wiele wyróżnień. „To statek legenda, który zmienił historię żeglugi”: napisał w swojej publikacji Czejarek.

Zdobył on prestiżową Błękitną Wstęgę Atlantyku, po raz pierwszy w historii odbierając to trofeum Anglikom. Brytyjczycy zazdrościli go szczecinianom do tego stopnia, że podobno wpłynął on nawet na wygląd słynnego Titanica! W mieście działało jeszcze kilka innych zakładów budujących statki, jednak Vulcan był największą dumą okolicy. Po 1945 r. na tym terenie (i przyległej Stettiner Oderwerke) Stocznia Szczecińska. Warto dodać, że Vulcan był symbolem przemysłowej potęgi miasta z przełomu wieków. Prócz stoczni, Szczecin rozsławiła też wtedy Fabryka Stoewera, której odnowiony budynek znajduje się na Niebuszewie.

Stare Miasto, Hotel Prusy

Teraz czas na Stare Miasto. W dawnym Szczecinie kwitło życie towarzyskie. Działały liczne restauracje. Poza tym: piwiarnie, bary, cukiernie i kafejki. Wizytówką dawnego Szczecina były restauracje-ogrody. Gromadziły tłumy klientów. W miejscach tych grały zespoły muzyczne, a ich niedzielne koncerty traktowano poważnie. „Gościom zawsze udostępniano drukowany program, a gazety zamieszczały relacje z występów”: zaznacza Roman Czejarek we wspominanej publikacji. Słynnym miejscem z tamtych czasów była restauracja w Hotelu Prusy (niem. Preussenhof) przy Luisentrasse 10/11 (Staromłyńska 10).

Lokal cieszył się popularnością wśród elity. Wchodził w skład najdroższego hotelu w mieście. Pokoje miały tam własne łazienki, aparaty telefoniczne, a nawet zegary elektryczne. Obiekt ten miał: własną piwiarnię, kawiarnię, gabinet fryzjerski, buduar dla pań oraz cukiernię. To tu zatrzymali się… cesarz Franciszek Józef I, Otto von Bismarck, a nawet baśniopisarz Hans Christian Andersen, który pobyt w Szczecinie opisał we własnych dziennikach. Preussenhof był przez wiele lat jednym z najnowocześniejszych i najdroższych hoteli w okolicy. Obecnie to siedziba Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Śródmieście Szczecina, zabytkowe kamienice

Teraz warto wejść w głąb miasta. To tu można zobaczyć najbardziej reprezentacyjne kamienice Szczecina. Budynki z przełomu wieków XIX i XX wciąż trwają, są ogromną wartością miasta. Dawniej nazywane były „pałacami czynszowymi”. Powstawały w czasach, gdy dom miał pełnić nie tylko funkcję użytkową, ale być też dziełem sztuki. Jedną z ciekawszych budowli z tamtego okresu jest kamienica secesyjna na ul. św. Wojciecha 1. Niektórym z tych obiektów przywrócono dawny blask. Wiele z nich po rewitalizacji zachowało historyczny czar. Nie można też zapominać o tym, że często zamieszkiwali je inspirujący ludzie!

Warto zaznajomić się z projektem „Kamienice Szczecina”, który przypomina te postacie. Wśród nich są np. malarz ekspresjonista Julo Levin, aktor Heinrich George czy Leon Jessel. Ten ostatni z wymienionych, kompozytor i kapelmistrz tworzył dzieła, które cieszyły się popularnością w całej Europie. Do jego najbardziej znanych utworów należą marsz „Parada ołowianych żołnierzyków” czy operetka „Dziewczę ze Szwarcwaldu”.

Słynni artyści wciąż chętnie nawiązują do dzieł twórcy z przełomu wieków. Warto dodać, że Jessel mieszkał najpierw, jak czytamy na stronie encyklopedia.szczecin.pl, „na Hohenzollernstraße 72 (ob. Krzywoustego), a później w kamienicy na trzecim piętrze przy przy Burscherstraße 49 (ob. Władysława Łokietka)”.

Zielone zakątki miasta, parki

Na koniec swoje kroki warto skierować ku zielonym terenom Szczecina. Na przełomie XIX i XX szczególnie zadbano o ich otoczenie. Niemały wpływ miała na to kupiecka rodzina Quistorpów. Familia filantropów oraz przemysłowców znacząco wpłynęła na rozwój miasta. To dzięki nim mamy obecny Park Kasprowicza (niem. Quistorp Park). Powstał pod koniec XIX wieku. Tereny te podarował miastu Johannes Quistorp, zastrzegł jednak by zawsze służyły mieszkańcom do celów rekreacyjnych. Od początku powstania park był wielką atrakcją i wciąż nią jest. Kolejne miejsce warte wymienienia to Cmentarz Centralny (niem. Hauptfriedhof). Wzorowany na nekropoliach Hamburga i Wiednia miał być czymś więcej niż miejscem pochówku.

Powstał na początku XX wieku. Główny projekt stworzył genialny architekt szczeciński Wilhelm Meyer-Schwartau. To dzięki niemu cmentarz jest niczym nekropolia-park, cechują go szerokie aleje, atrakcyjna zieleń i nagrobki tworzone przez artystów. Ze względu na unikalną roślinność uznawany jest za jeden z ciekawszych przyrodniczych zakątków miasta.

Na przełomie XIX i XX wieku ogromną popularnością cieszyły się też inne tereny zielone. Wśród nich warto wymienić Jezioro Binowskie (niem. Binower See). Słynęło wówczas z krystalicznej wody. Nad jeziorem stało osiedle domków letniskowych, schronisko młodzieżowe oraz gospoda. Przed I wojną światową było to popularne miejsce wypoczynku szczecinian. Na niedzielne wycieczki wybierano się też do Doliny Siedmiu Młynów (niem. Siebenbachmühlental). Ówcześnie nazywanej, jak zaznacza w swojej publikacji Czejarek, Doliną Słońca. W tamtejszych dawnych młynach restauracje i kawiarnie. W niektórych oferowano noclegi. Po pobliskich stawach. Można było się przepłynąć łódką w malowniczym otoczeniu lasu. To był złoty czas tego zakątka.

Złoty wiek, nadodrzańska metropolia

La Belle Époque w stolicy regionu była faktycznie pięknym czasem dla Szczecina. W historii miasta to okres ogromnych zmian, rozwoju oraz prosperity. Szczecin przeżywał bardzo bujny rozwój, który zaowocował m.in. awansem w 1910 r. do grona 20 największych miast w ówczesnych Niemczech. Stał się nadodrzańską metropolią. Był wtedy wielkim ośrodkiem miejskim. Nie sposób napisać o wszystkim… Szczecin, dziś polskie miasto, choć z niemiecką przeszłością, ma niezwykle ciekawą i bogatą historię, a przełom XIX i XX wieku to interesująca karta z dawnych czasów naszej małej ojczyzny.

„Była to najlepsza i najgorsza z epok, wiek rozumu i wiek szaleństwa, czas wiary i czas zwątpienia, okres światła i okres mroków, wiosna pięknych nadziei i zima rozpaczy. Wszystko było przed nami i nic nie mieliśmy przed sobą. Dążyliśmy prosto w stronę nieba i kroczyliśmy prosto w kierunku odwrotnym”: chciałoby się powtórzyć za Charlesem Dickensem słynny cytat z tekstu „Opowieść o dwóch miastach”. Mimo, że angielski pisarz napisał te słowa w XIX wieku, a opowiadały o XVIII w., wydają się pasować do tej opowieści, a poza tym – brzmią niezwykle aktualnie. Mamy nadzieję, że ten tekst zainspiruje Was do spacerów z piękną epoką w tle. Udanej przechadzki!

źródła: „Szczecin przełomu wieków XIX/XX”, R. Czejarek, 2016, Księży Młyn; „Blaski i cienie belle époque”, A. Szeliga, rynekisztuka.pl; fahrenheitmagazine.com, lubimyczytac.pl, 24kurier.pl, wikipedia.org, visitszczecin.eu, encyklopedia.szczecin.pl, muzeum.szczecin.pl, gs24.pl, wszczecinie.pl/ zdjęcia i grafiki: dawnafotografia.muzeum.szczecin.pl, bip.um.szczecin.pl, wikipedia.org, fotopolska.eu

 

Prestiż  
Czerwiec 2022