Gra obrazem

Poruszają się w nowych mediach jak przysłowiowe ryby w wodzie. Tworzą niezwykłe wizualizacje z naciskiem na animacje motion design i wszystko co jest związane z generatywną animacją i animacją w ogóle. Są autorami zapierających dech mappingów, które nie tylko ozdabiają budynki, ale dają nowe życie. Szczecińskie Pushka Studio to zespół profesjonalistów napędzanych pasją, pod kierownictwem Bartosza Wójcickiego. Niedawno jedna z ich prac – historyczny mapping na Willi Lentza został doceniony na prestiżowym Polish Graphic Design Awards.

Autor

Aneta Dolega

Aktualnie pracują nad stage designem dla jednego z najważniejszych festiwali w Polsce z muzyką elektroniczną – Audioriver i przygotowują oprawę wizualną do trasy koncertowej duetu Catz N Dogz, która premierę ma 2 września.

Jeśli kiedykolwiek, będąc na jakimś festiwalu muzycznym, w klubie, czy teatrze, zastanawialiście się kto stoi za wizualną oprawą tych wydarzeń, to Pushka Studio, należy do grona twórców, dzięki którym możemy cieszyć się również częścią taką show, elementem, który bardzo często podbija wartość danego wydarzenia.

Na początku, powiedzcie kto tworzy Pushka Studio?

Bartosz Wójcicki: Myślę, że udało nam stworzyć fajny team. I tak, oprócz mnie, Studio tworzą: Jakub Cwajda – świetny specjalista od grafiki 3D i Radosław Deruba – artysta wizualny z Trójmiasta. Większość produkcji, które tworzymy opiera się na dźwięku a za tym stoi Robert Ostiak, wielokrotnie nagradzany freelancer, współpracujący z topowymi studiami, w tym z nami.

Za mapping Willii Lentza otrzymaliście nagrodę na Polish Graphic Design Awards. Zanim porozmawiamy o pracy nad tym projektem, wyjaśnijcie czym tak właściwie jest mapping?

Kuba: Mapping to zaprojektowana pod dany budynek animacja, która ma za zadanie oszukać zmysły widza, przy odpowiednim oświetleniu. Ma je oszukać tak, żeby wydawało nam się, że budynek prowadzi własne życie, w jakimś stopniu się porusza, opowiada swoją historię. Mappingi są różne: wrażeniowe, historyczne… albo po prostu są ładne (śmiech).

Bartosz: To mocne wejście w strukturę danego obiektu. Mapping można robić nie tylko na budynku. To może być jakikolwiek przedmiot, miejsce a nawet rysunek. Nie ma właściwie ograniczeń w tym zakresie, większość przestrzeni i powierzchni się do tego wręcz idealnie nadaje. Mapping daje niekończące się możliwości kreacji i wymyślania tego co z danym przedmiotem można zrobić, jak można zmienić jego właściwości.

Jak się przygotowujecie do tego rodzaju realizacji? Wymaga to od Was też dużej wiedzy na niemal każdy temat, tak jak to miało miejsce z Willą Lentza. Widzowie obejrzeli kawałek historii związanej nie tylko z tym budynkiem, ale z także z epoką, w której powstał.

Bartosz: Projection mapping, który jest stosowany w takich projektach, to faktycznie nie tylko animacja. Wszystko zawsze zaczyna się od spotkania z klientem, przedyskutowania tego co mamy zrobić, na czym polega projekt i jak do niego podejść. Później tworzymy wstępny scenariusz. Szukamy też punktu zaczepienia, głównej idei. W przypadku Willi Lentza punktem wyjścia był rok jej powstania, czyli 1888. Stwierdziliśmy, że najlepszą opcją będzie opowiedzenie tej historii nie tylko pod kątem placówki kultury, ale i tego, co ważnego wydarzyło się w roku jej powstania. Kiedy zaczęliśmy robić reserch, okazało się, że w tym roku powstał „Pan Wołodyjowski”, „Sherlock Holmes”, swoje podwoje otworzyło w Paryżu Moulin Rogue, wymyślono aparat fotograficzny na kliszę, pojawił się pierwszy gramofon. Po uzgodnieniu scenariusza, musieliśmy sprawdzić samą Willę, jej możliwości techniczne. Musieliśmy przekonać się, czy się zmieścimy z projektorami. Później, ile projektorów potrzebujemy, żeby wyświetlić cały budynek. Pod kątem technicznym był to trudny projekt. Dlatego też mapping, nie jest wyłącznie tworzeniem animacji, ale jest to również koordynacja animacji i technologii. W mappingu budynku, głównym bohaterem jest jego elewacja. Na tą elewację musimy wpisać i wymyślić scenariusz, np., w którym miejscu można umieścić tekst, gdzie można pokazać jakąś twarz, gdzie można pobawić się światłocieniami, nie mówiąc o odtworzeniu elewacji w 3D. Jest wiele składowych, które trzeba ogarnąć. Praca nad takim projektem średnio trwa ok. półtora miesiąca, Willę przygotowaliśmy w 2,5 miesiąca.

Jesteście też autorami wielu niezwykłych wizualizacji, które mogliśmy oglądać w teatrach, w Filharmonii czy na festiwalach muzycznych. Jak tworzy się takie obrazy, szczególnie w przypadku wydarzeń muzycznych, gdzie jest to naturalnym dodatkiem do muzyki?

Kuba: Można być przygotowanym pod konkretne utwory, tak jak to robiliśmy ostatnio z Catz N Dogz. Do każdego utworu dostosowaliśmy konkretny wygląd animacji. Ale kiedy się realizuje np. większe imprezy jak festiwale, trzeba być przygotowanym na wszystko. Wiele wizualizacji tworzy się na żywo w trakcie grania. Trzeba być wtedy wyczulonym na wszystko, szczególnie na zmiany tempa.

Deruba: Od siebie dodam, że dla mnie wizualizacje i oprawa to nie jest dodatek, tylko wręcz potrzeba. Każdy koncert czy wydarzenie, nie może tylko brzmieć, ale musi też wyglądać stosownie do swojego przeznaczenia. Tak jak na koncercie rockowym często wystarczy dym i światła, tak przy muzyce elektronicznej i tej współczesnej – wyrosłej z klasycznej, sytuacja już nie jest taka oczywista. Wizualizacje są w tym przypadku często równorzędnym partnerem dla muzyki, który ma za zadanie w wizualny sposób opowiedzieć swoją część historii danego projektu albo zachęcić widza do reakcji.

Bartosz: Praca w teatrze czy z danym artystą polega na tym, że oni mają jakąś gotową wizję na siebie czy na spektakl. Oczywiście, jest to taki trochę otwarty organizm, na którym pracujemy aż do premiery. Z Catz N Dogz było tak, że zaproponowali nam, by motywem przewodnim wizualizacji był kolaż. Poszliśmy w tę stronę, ale trochę go zmieniliśmy po swojemu. Zeskanowaliśmy ich sylwetki w 3D i włożyliśmy je do naszego świata, robiąc z tym co chcemy. Jeśli chodzi o wizualizacje tworzone na żywo i przygotowywanie się do festiwali to zawsze wychodzimy od stage designu. Czasami go projektujemy, czasami dostajemy wytyczne w które musimy się wpasować. Można to robić dwojako: np. w przypadku artysty muzycznego, trzeba wyprodukować materiał, który później będziemy puszczać na koncertach. Możemy podejść do tematu bardziej generatywnie i za pomocą touch designera zaprogramować program w taki sposób, że będzie reagował w czasie rzeczywistym na to co robi artysta. Coś takiego idealnie się sprawdziło podczas pierwszej edycji festiwalu Music Design Form w szczecińskiej Filharmonii, podczas koncertu Phillipa Glassa. Na koncercie tym zastąpiła go jego uczennica Maki Namekawa. Kiedy uderzała palcami w klawisze to towarzyszące jej grze wizualizacje np. wybuchały. Po tym koncercie stwierdziłem, że muzyka klasyczna jest to takich zabiegów idealna, ponieważ ciężko ją przewidzieć. Bardziej niż techno (śmiech).

Czy w trakcie koncertu czy innego wydarzenia nie boicie się, że coś może nie pójść tak, szczególnie w miksowaniu obrazu na żywo?

Bartosz: Są takie koncerty, które wymagają od nas skupienia i ten stres czasem się nam udziela, ale staramy się to robić na bardzo profesjonalnym poziomie. Nie obsługuje tego jedna maszyna i jeśli coś się dzieje, jest backup, który to wspiera czy też „ratuje”. Widz tego nie widzi, nie zauważa niczego co dla nas nie było w planie. Wracając do festiwali, zawsze staramy się, żeby ta praca sprawiała nam frajdę. Chyba o to chodzi, że jak ludzie się bawią, my bawimy się razem z nimi.

Deruba: Koncerty i festiwale – szczególnie gdy nasza oprawa wizualna jest robiona w sposób generatywny, czyli w czasie rzeczywistym, na żywo – są dość skomplikowane, gdzie wiele sprzętów i programów są ze sobą połączone w jeden działający organizm. Wiele rzeczy w tym systemie może się popsuć, zawiesić czy po prostu gdzieś przydarzy się pech. Dlatego aby uniknąć takich sytuacji nasz system jest ciągle optymalizowany, wielokrotnie testowany i poddawany cyfrowym obciążeniom. Także dzięki temu i wspomnianym przez Bartka backupom, wychodząc na scenę stres jest raczej mobilizujący.

Dziękuję za rozmowę.

 

Najważniejsze realizacje:

Współpraca z Onlight Studio (Jarosław Skrzyński) oraz Alek Panfilov dla Audi Polska: realizacja 3 dużych premier modeli A5, Q5, Q8 oraz modeli RS; współpraca z Filharmonią w Szczecinie przy 5 edycjach festiwalu MDF Music. Design. Form. Tworzenie wizualizacji na największych festiwalach muzycznych w Polsce: Audioriver, Tauron Nowa Muzyka, Sunrise. Współpraca z Teatrem im. Jana Kochanowskiego w Opolu jak i Teatrem Współczesnym w Szczecinie.

 

Prestiż  
Lipiec 2022