„Wonka”
Reżyseria: Paul King
Willy Wonka, młody cukiernik, trochę też niezwykły czarodziej pragnie podbić świat swoimi magicznymi czekoladowymi wyrobami i otworzyć sklep w słynnej Galerii Smakoszów. To nie tylko jego marzenie, ale też hołd dla zmarłej mamy. Łatwo jednak nie będzie. Branżą niepodzielnie rządzi kartel Artura Szlagwarta, Geralda Wściubnosa oraz Feliksa Figielcukra. Mało tego, Wonka wpada w pułapkę zastawioną przez chciwą Panią Skrobicz, właścicielkę pensjonatu i jednocześnie pralni oraz jej wspólnika Bielarza.
Literacką inspiracją „Wonki” jest wydana w 1964 roku powieść Roalda Dahla „Charlie i fabryka czekolady”. Jej obie spektakularne ekranizacje (1971 oraz 2005) znalazły stałe miejsce w kulturze popularnej. Trzeciej próby przeniesienia na ekran „słodkiej baśni” dokonali reżyser Paul King i scenarzysta Simon Farnaby, którzy „napisali” przeszłość Wonki. Notabene powieść Dahla nie mówi o niej zbyt wiele, co pozwoliło na pewną elastyczność fabuły. Film Kinga nie jest też tak brutalny jak literacka inspiracja czy ocierające się o sadyzm praktyki głównego bohatera znane z produkcji Stuarta i Burtona. Tutaj tym „złym” uczyniono kapitalizm i nierówności społeczne. Wystarczy przywołać choćby odruch wymiotny Figielcukra na każdorazowe wypowiedzenie słowa „ubogi”. Tak, „Wonka” AD 2023 to… lewacki manifest! Serio!
Realizatorzy wykreowali filmowy świat Wonki z rozmachem i pietyzmem, przy olbrzymim zaangażowaniu cyfrowych możliwości graficznych. Zachwycają też misternie stworzone wnętrza (szczególnie fantastyczny sklep Wonki) – autorem scenografii jest Nathan Crowley. Zachwycają także, nawiązujące do klasycznej mody lat ‘70 minionego wieku, kostiumy Lindy Hemming. To szczególnie widoczne w zbiorowych scenach, w których można oglądać wykwinty „pokaz” mody.
Olivia Colman i Tom Davis jako Pani Skrobicz i Bielarz stworzyli niezapomniany duet. Ona jako totalne przeciwieństwo poprzedniego filmowego wcielenia – słynnego portretu Elżbiety II w „The Crown”, on zaś – najpierw przerażający, a później, we wcieleniu bawarskiego arystokraty, przezabawny. Tu należy podkreślić niezwykłą pracę autorów charakteryzacji! Znakomite postacie, a właściwe ich karykatury, stworzyli Paterson Joseph (Szlagwart), Mathew Baynton (Figielcukier) oraz znany z „Małej Brytanii” Matt Lucas (Wściubinos). Zapada w pamięć ojciec Juliusz w ironicznej interpretacji Rowana Atkinsona oraz pazerny, coraz grubszy w każdej scenie, komendant policji Keegan’a-Michael’a Keya. Znakomicie swoimi bohaterami „bawią się” odtwórcy osobliwego teamu Wonki – każdy zaproponował postać dopracowaną w każdym detalu – przypomnę, to bajka adresowana do dzieciaków, a do tego musical, więc w użyciu jest” gruba krecha” i „szeroki gest”. Timothée Chalamet już w pierwszych scenach pokazuje swoje tyleż zaskakujące co wielkie, możliwości wokalne i ruchowe (taneczne). Z szarmanckiego dandysa przeobraża się w prawdziwego czarodzieja, także aktorskiego! Chalamet pozbawił Wonkę psychicznego niezrównoważenia i sadystycznego pierwiastka, sprowadzając go do nieoprawnego, lecz konsekwentnego i upartego, marzyciela. Nie próbuje powtarzać pomysłów poprzedników, właściwie jedynym nawiązaniem do ikonicznego bohatera jest kostium. Obok Chalamet’a w filmie równie intensywnie błyszczy Hugh Grant jako Umpa Lumpa Rosły. Aktor stworzył rolę wyjątkową, wręcz brawurową. Pomarańczowa twarz, zielone włosy i… dystans, humor, wyczucie... Słowem: mistrzostwo! Kradnie każdą scenę, w której się pojawia!
„Wonka” to przede wszystkim wspomniały musical, nawiązujący do najlepszych tradycji gatunku, inspirowany kultowymi produkcjami z lat ’60 i ’70 XX wieku, utrzymany w takowej stylistyce. To muzyka Joby’ego Talbota oraz przebojowe piosenki Neil’a Hannona. Panowie stworzyli wpadające w ucho nowe kompozycje, ale też złożyli swoisty hołd twórcom oryginalnego musicalu z 1971 roku, zachowując i na nowo aranżując najbardziej znane piosenki.
Wydana przed ponad 50-laty powieść Roalda Dahla i jej dwie kultowe ekranizacje sprawiają, że seans „Wonki” dla starszych widzów, to swoisty papierek lakmusowy, który pomoże ocenić zawartość dziecka w każdym z nas… Dla młodych widzów to kolorowa, pełna zachwycających efektów specjalnych, baśń. Wniosek – to rodzinna, wielopokoleniowa lektura obowiązkowa.




