O byciu kobietą bez tabu

Tygodnik Wprost umieścił ją na liście 50 najbardziej wpływowych osób w Polsce. W tym samym czasie pojawiła się na okładce Glamour całkowicie nago, bez makijażu i bez retuszu. Szczecinianka Martyna Kaczmarek prowadzi na Instagramie bardzo popularny fanpage o byciu „kobietą bez tabu i wstydu” oraz współprowadzi stronę Bez Szejmu. Ostatnio stanęła przed obiektywem Ewy Bernaś i Agnieszki Ogrodniczak, a z nami porozmawiała.

Uwielbiam pracować z kobietami, które rozumieją i praktykują ideę siostrzeństwa, wzajemnego wsparcia i nieoceniania. To taka bezpieczna przestrzeń, która pozwala spojrzeć na siebie i swoje ciało łaskawiej. Wierzę, że dla wielu kobiet mierzących się z kompleksami takie sesje mogłyby być odmieniające!

Przeprowadziłaś się do Szczecina z Warszawy. Co Cię do nas sprowadziło?

Jestem rodowitą szczecinianką, więc możemy powiedzieć, że wracam do domu. Od 2 lat zastanawiałam się nad powrotem, aby być bliżej rodziców. W grudniu poznałam wyjątkową osobę, szczecinianina, zakochaliśmy się i postanowiliśmy budować nasz związek tutaj, w naszych rodzinnych stronach.

Prowadzisz na Instagramie bardzo popularny fanpage o "byciu kobietą bez tabu i bez wstydu". O czym są Twoje posty, jaka przyświeca Ci idea? Czym według Ciebie jest feminizm i ciałopozytywność?

Mój profil to miejsce, w którym staram się mówić o wartościach, które są dla mnie ważne. Feminizm rozumiem jako ruch dążący do tego, aby kobiety i mężczyźni mieli równe szanse i równe prawa. Z uwzględnieniem tego, że jesteśmy różni. Ciałopozytywność to z kolei ruch dążący do tego, aby każdy z nas, niezależnie od tego jak wygląda był traktowany z takim samym szacunkiem i w taki sam sposób. Myślę, że to ważne, bo nadal wielokrotnie jesteśmy świadkami bodyshamingu czy na żywo czy w mediach społecznościowych.

Bez Szejmu to podcast, który współprowadzisz. O czym jest i do kogo jest skierowany?

Bez Szejmu to platforma, której potrzebuje w swoim życiu każda z nas. Bo każda z nas czuła w którymś momencie swojego życia tę okropną, paraliżującą emocję – wstyd. Uznawany jest za jedno z najskuteczniejszych narzędzi kontroli drugiego człowieka. Orgazm, połóg, miesiączka, owłosienie na ciele, „dziewictwo” w wieku 33 lat, finanse. Brak chęci posiadania dzieci. Chęć zachowania czystości przed ślubem. I wiele innych...

Da się zatem żyć "bez szejmu" we współczesnej Polsce?

Moim zdaniem to nadal bardzo trudne. Przykład? Ostatnia wypowiedź uczestniczki programu w jednej z większych lifestylowych stacji telewizyjnych w Polsce, że rodząc przez cesarskie cięcie nie jest się „prawdziwą kobietą”. Kobiety w Polsce, jak w wielu innych krajach, nadal spotykają się z różnorodnymi formami presji społecznej, stereotypami i dyskryminacją. Jednak rosnąca świadomość i solidarność wśród kobiet oraz wsparcie różnych organizacji społecznych pomagają w walce o równouprawnienie i akceptację.

Udział w Top Model miał wpływ na Twoje życie?

Zdecydowanie. To była nie tylko „przygoda życia”, ale również doświadczenie, dzięki któremu mogłam wejść do mainstreamu z przekazem na temat akceptacji ciała i feminizmu. Do dzisiaj widzę wpływ tego programu na moje życie, rozpoznawalność, ale nie żałuję decyzji!

W zeszłym roku tygodnik Wprost umieścił Ciebie na liście 50 najbardziej wpływowych osób w Polsce. Jak odbierasz takie wyróżnienia?

Popłakałam się jak się o tym dowiedziałam. To ogromne wyróżnienie, ale też równie duża odpowiedzialność! Staram się nadal działać, ale też pamiętać w tym wszystkim o sobie.

W tym samym roku pojawiłaś się na okładce Glamour całkowicie soute. Nie tylko nago, ale bez makijażu, bez retuszu, bez poprawek. To był Twój pomysł czy wydawcy? To pewnego rodzaju akt odwagi tak się "obnażyć", choć kobiety co raz częściej to robią, np. Pamela Anderson, która nie wstydzi się pojawić się na czerwonym dywanie w nieułożonej fryzurze i bez makijażu.

Decyzja o pojawieniu się na okładce Glamour bez makijażu, retuszu i poprawek była wspólnym pomysłem moim i wydawcy. Chciałam w ten sposób podkreślić autentyczność i naturalność, które są dla mnie bardzo ważne. W dzisiejszych czasach, kiedy jesteśmy bombardowani idealizowanymi wizerunkami w mediach społecznościowych, ważne jest, aby pokazać, że naturalne piękno jest równie wartościowe. To był pewnego rodzaju akt odwagi, ale także manifestacja mojej filozofii, że nie musimy dostosowywać się do narzucanych standardów piękna, aby czuć się dobrze we własnej skórze. Widzę, że coraz więcej kobiet, jak Pamela Anderson, idzie tą drogą, co jest inspirujące i dodaje odwagi innym. Dla mnie to było coś więcej niż tylko sesja zdjęciowa – to była okazja, by przekazać ważne przesłanie o akceptacji siebie i autentyczności.

Dziękuje za rozmowę

 

Prestiż  
Czerwiec 2024