Ile za masło, czyli nie tylko japoński thriller
Według niektórych, podobno, dobrze poinformowanych źródeł w trakcie tegorocznej Wigilijnej nocy doszło, w pewnym ustronnym miejscu w Zachodniopomorskiem (dlaczego akurat u nas w dalszej części tego materiału) do nieformalnego, kilkustronnego spotkania pod hasłem: „Co z tym masłem w Polsce ?!”. W rozmowach wzięli udział m.in. przedstawiciele rządu RP, rolników – hodowców oraz producentów, a raczej producentek tego wyrobu, czyli … krów. Próżno szukać jakiegoś oficjalnego komunikatu np. w mediach czy na stronach rządu dotyczącego tego epokowego wydarzenia mogącego mieć kolosalne znaczenie dla polskiej gospodarki. Plotki głoszą, że choć z rosnącym niepokojem obserwowano co się dzieje z masłem a raczej z jego cenami w kraju, to specjalnie czekano na Wigilię, aby móc spojrzeć na ten problem i porozmawiać o nim w jak najszerszym gronie. Najbardziej liczono na głos producentek. I według krążących pogłosek nie zawiedziono się. Krowy głośno i soczyście wyryczały tak po ludzku w wigilijną noc co sądzą o tym wszystkim, bez zbędnego muczenia oznajmiły jakie mają zdanie na temat cen masła na polskim rynku, opiniach ekspertów gospodarczych wyjaśniających dlaczego są tak wysokie oraz analityków gospodarczych i ich wskazań w którą stronę może to wszystko zmierzać. Ustalono, że zostanie powołana specjalna komisja śledcza, która wyjaśni przyczyny masowego kryzysu, winnych, którzy przyczynili się do jego powstania i obcych czynników, które mogły maczać w tym wszystkim swoje brudne palce. Padły też niezbyt skrywane groźby, że jeżeli nie dojdzie do opanowania tego szaleństwa, to krowy, a także solidaryzujące się z nimi kozy i owce (bo przecież z ich mleka również wyrabiane jest masło) ogłoszą strajk generalny, który następnie przejdzie w okupacyjny pewnych obiektów użyteczności publicznej, potem dojdzie do zablokowania dróg, szos, strategicznych skrzyżowań i rond, przejść granicznych a na koniec dojdzie do masowych demonstracji w najważniejszych miastach kraju, głośnych protestów np. pod gmachem Sejmu, budynkiem Urzędu Rady Ministrów i Urzędami Wojewódzkimi. Niewykluczone, że w przypadku zaognienia sytuacji na ulicach polskich miast pojawią się zbrojne formacje producentek masła, czyli byki. Jak to się może skończyć wiadomo, nie jesteśmy przecież specjalistami w corridzie, a to, że ktoś ma posiadłość w Hiszpanii albo jeździ tam co roku na wakacje nie czyni z niego jeszcze torreadora. Pierwsze dni 2025 roku mają pokazać czy osiągnięto Wigilijne Maślane Porozumienie, czy też czeka nas coś, przy czym bledną przepowiednie pewnego polskiego jasnowidza, wróżbity Macieja oraz innych daleko i wszystkowidzących oraz wiedzących. A dlaczego do tego spotkania doszło w Zachodniopomorskiem? To proste. Bo w naszym regionie, według oficjalnych informacji, znajduje się gospodarstwo rolne, które ma najwięcej krów – 600 sztuk, w tym 360 mlecznych.
W 1994 roku znany polski reżyser Piotr Szulkin zrealizował film pt. „Mięso”. W prześmiewczy, ale i złośliwy sposób zaprezentował jak wielką rolę w dziejach Polski odegrało mięso, ten „surowiec strategiczny” i co się działo w narodzie kiedy np. brakowało tego produktu, jak nagle rosły jego ceny oraz jak to się odbijało na sytuacji rządzących Polską. A jak wiemy z historii wielu się na mięsie przejechało, poślizgnęło oraz wywróciło. Niewykluczone, że teraz może powstać druga część tego obrazu pt. „Masło”. Film nie mniej wstrząsająco-szyderczy. Warto jeszcze dodać, że pod koniec 2024 roku na polskim rynku wydawniczym pojawił się thriller jednej z japońskich pisarek pt. … „Masło". To, według opisu wydawcy, opowieść o nieposkromionej miłość do masła, która wiąże się bezpośrednio ze skłonnością do brutalnych morderstw. Nazywana jest nawet japońską wersją „Milczenia owiec”. Czy to przypadek, że ta książka pojawiła się na rynku akurat teraz? Niektórzy chyba powinni ją przeczytać zanim zdecydują się podnieść ceny masła… Powiało grozą? Spokojnie, to tylko taki koszmarny żarcik. Może z powodu braku masła.




