Helmut Newton:

Rewolucje

 

Był wolnym duchem, potrafił inspirować, bawić i prowokować. Zrewolucjonizował fotografię mody, stworzył mnóstwo ikonicznych obrazów, które przeszły do historii sztuki. Ukształtował naszą zbiorową pamięć wizualną. Helmut Newton jest bohaterem wystawy, którą możemy aktualnie oglądać w Galerii poziom 4 w Filharmonii im. M. Karłowicza w Szczecinie.

Prezentowana ekspozycja to fascynująca podróż przez dekady i kontynenty. Łączy ona portrety legendarnych muzyków wraz z plakatami wystawowymi. Newton mistrzowsko uchwycił energię, charyzmę i tajemniczość niektórych z największych ikon muzyki, takich jak Madonna, Davida Bowie, Juliette Gréco, czy Luciano Pavarotti. O wystawie, ale też o wielkości twórczości Helmuta Newtona rozmawiamy z dr Matthiasem Harderem – kuratorem i dyrektorem Fundacji Helmuta Newtona w Berlinie, współorganizatorem wystawy.

Dlaczego wybrał Pan szczecińską Filharmonię na miejsce ekspozycji? Co tak Pana zafascynowało w tym miejscu?

Reprezentujemy twórczość Helmuta Newtona od jego śmierci w 2004 roku – i wypożyczamy wybrane wystawy różnym organizacjom partnerskim, głównie muzeom, czasami innym instytucjom wystawienniczym. Sale galeryjne Filharmonii odwiedziłem, kiedy Szymon Brodziak miał tam swój wernisaż kilka miesięcy temu. Szymon wystawiał również swoje obrazy mody w Fundacji Helmuta Newtona kilka lat temu, na zaproszenie June Newton, a później napisałem tekst do jego drugiej dużej monografii. Jego ekspozycja wyglądała cudownie, a sale wystawowe okazały się również fascynujące. Postanowiłem więc zorganizować odpowiednią do charakteru budynku wystawę. Pięć lat po dużej prezentacji prac Newtona w Toruniu wróciliśmy do Polski i po raz pierwszy w Szczecinie zaprezentowaliśmy wybór jego fotografii.

Wystawa, którą możemy oglądać w Szczecinie, idealnie wpisuje się w przestrzeń wystawienniczą Filharmonii. Oglądamy fotografie artystów związanych z muzyką. Jak wyglądał dobór prac?

Po jednej stronie wystawy w Filharmonii znajdują się historyczne plakaty wystawowe Helmuta Newtona, które wiszą na ogromnej ścianie, również w naszym muzeum, od czasu powstania Fundacji Berlińskiej – i nawiązują do jego działalności wystawienniczej od 1975 roku. Co ciekawe, Newton był już światowej sławy fotografem w połowie lat 70., głównie dzięki publikacjom w magazynach mody, ale nie było wówczas wystawy ani książki o jego pracach. Potem sprawy potoczyły się szybko, wydał pierwsze albumy fotograficzne, a galerie i muzea zaczęły interesować się jego twórczością. Wszystko to można zobaczyć na eksponowanych plakatach, które teraz osiągają wysokie ceny na szerszym rynku sztuki.

Z drugiej strony, szczecińska wystawa obejmuje kilkanaście portretów znanych muzyków, m.in. oryginalne odbitki Luciano Pavarottiego, Madonny, Micka Jaggera, Davida Bowiego i Juliette Gréco. Tego rodzaju portrety były głównie zamawiane przez magazyny, wśród których był „The New Yorker” czy „Vanity Fair”. Co ciekawe, nigdy wcześniej nie było wystawy Newtona skupiającej się w ten sposób na muzyce.

Czy wśród prezentowanych zdjęć są takie, które mają szczególne znaczenie?

Newton bardzo często włączał pewne narracje do swojej fotografii mody, takie jak krótkie historie kryminalne czy aluzje do cytatów z filmów lub powieści literackich. Natomiast jego portrety zawsze przedstawiają tylko osobę pozującą; rzadko występuje tu w tle meta-treść, narracja w tle.

Newton fotografował kobiety jak nikt inny przed nim. Pokazywał kobiety w erotyczny sposób. Modelki na jego fotografiach są silne, dominujące, wyglądają jak boginie. Czy kiedykolwiek oskarżono go o „męskie spojrzenie”? Uprzedmiotowienie kobiet?

Newton uczył się w Berlinie u Yvy, znanej i nowatorskiej fotografki Republiki Weimarskiej, która pracowała w trzech gatunkach: moda, portret i akty. Jej uczeń również zaczynał od fotografii mody, kiedy otworzył swoje pierwsze studio w Melbourne w 1945 roku. Jednak dopiero pod koniec lat 70. Newton zintegrował nagie ciało kobiety ze swoją fotografią mody. W tamtym czasie było to możliwe tylko w kilku magazynach mody, ale w kolejnych latach, zaczęto podchodzić do tematu bardziej liberalnie. Jak wiemy, jednym z celów mody jest uwodzenie, a Newton wypełniał ten aspekt wizualnie w przyjemny sposób. Jego modelki wydają się – nawet dzisiaj, kilka dekad dalej – bardzo pewne siebie i zdeterminowane. W sensie metaforycznym nieustannie budował dla nich nowe sceny, na których mogły występować, jednocześnie przyjmując rolę podmiotu i przedmiotu.

Co według Pana jest tak fascynującego w Newtonie?

Newton zawsze był ciekawy sytuacji i ludzi, zarówno kobiet i mężczyzn. Bardzo dokładnie obserwował otoczenie, robiąc notatki i przemyślenia na temat tego, jak mógłby uchwycić interesujące go sytuacje na zdjęciu. Pod tym względem jego fotografia zawsze opierała się na rzeczywistości, którą następnie przekształcał w swego rodzaju sekwencję filmową za pomocą aparatu. Oglądając jego fotografie widać, że pracował również z naszą fantazją, z naszymi skojarzeniami i wyobrażeniami.

Jak wyglądała jego praca z modelkami na planie? Jak wyglądało jego miejsce pracy?

Na szczecińskiej wystawie pokazujemy również 53-minutowy film pt. „Helmut by June”. Jego żona June często przebywała na planie i towarzyszyła wybranym sesjom ze swoją kamerą wideo. Ten czarujący dokument z 1995 roku jest bardzo interesujący i zabawny. Pokazuje nam między innymi to, że Newton był zawsze przygotowany i mocno skoncentrowany podczas pracy, dawał jasne wytyczne i instrukcje. Jego miejscami działania były ulice i place publiczne, lobby luksusowych hoteli lub baseny jego bogatych przyjaciół. Później, w Monte Carlo, pracował również na budowach, gdzie ekskluzywna moda, którą fotografował na zlecenie magazynów, była fotografowana w zupełnie inny, znacznie ostrzejszy sposób. Jak wiemy, w latach 90. „zeitgeist” (od red. duch epoki) znów się zmienił.

Newton fotografował sławnych ludzi, gwiazdy. Sam prawdopodobnie był skrytym człowiekiem. Twierdził, że nie ma nic wspólnego ze sztuką. Czy to prawda?

Przynajmniej zawsze mówił, że jego fotografia to zwykła fotografia – a nie sztuka. Ale faktycznie później przyznał, że jego zdjęcia były również przedmiotem handlu na rynku sztuki, w galeriach i na aukcjach. Nazywał siebie „A Gun for Hire”. Otrzymywał zlecenia od szerokiej gamy klientów na zdjęcia modowe i reklamowe – i dobrze mu za to płacono. Tylko kilka serii zostało stworzonych niezależnie, w tym na przykład „Big Nudes”.

Jak go Pan wspomina?

Helmut był miłą i dowcipną osobą o przejrzystych pomysłach. Nigdy nie stawiał siebie na pierwszym planie, był również bardzo otwarty na inne tematy.

Fundacja Helmuta Newtona w Berlinie to niezwykłe miejsce. Możemy tu zobaczyć również prace innych wybitnych fotografów. Jaka jest historia tego miejsca?

Budynek został wzniesiony w 1909 roku, przed I wojną światową, jako pruskie kasyno wojskowe. W latach 20. XX wieku stał się teatrem, został częściowo zniszczony podczas II wojny światowej. Następnie był wykorzystywany jako miejsce wystaw, w tym jako „Galeria Sztuki XX wieku” - aż do czasu przeniesienia dzieł sztuki stąd do Neue Nationalgalerie, gdy Mies van der Rohe zbudował to muzeum w berlińskim Kulturforum w połowie lat 60. Później mieściła się tu również „Berlinische Galerie” i biblioteka sztuki. W 2003 r. został podarowany Helmutowi Newtonowi z przeznaczeniem na jego fundację. Od tego czasu korzystamy z tego zabytkowego budynku w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego z Pruskim Dziedzictwem Kulturowym. Od ponad 20 lat eksponujemy tutaj najróżniejsze aspekty jego rozległej twórczości, czasami w indywidualnych prezentacjach, czasami na wystawach grupowych.

Ogromne wrażenie robią wielkie kobiece akty, które witają nas przy wejściu do Fundacji. Czy to prawda, że Newton najpierw nazwał je „Terrorystkami” a zainspirowały go zdjęcia osób poszukiwanych przez policję?

Tak, to prawda. Newton opisuje to szczegółowo w swojej autobiografii. Pod koniec lat 70. w niemieckich biurach policji wisiały naturalnej wielkości plakaty gończe grupy terrorystycznej Baader-Meinhof. Zobaczył ich wizerunek – i w pewnym stopniu odtworzył je w „Wielkich Aktach” (Big Nudes) w 1980 roku; ironicznie, początkowo nazwał je „Moimi terrorystkami”. W 1981 roku wydrukował naturalnej wielkości powiększenia tych motywów na swoją wystawę w Galerii Templon w Paryżu.

Intryguje mnie lokalizacja berińskiej Fundacji. Znajduje się naprzeciwko legendarnego Dworca Zoo. Wiem, że to tutaj Newton pożegnał swoich rodziców, ale obecnie miejsce to jest schroniskiem dla osób bezdomnych. Nikt Was za to nie krytykował?

Helmut Newton zdawał sobie sprawę ze szczególnej, trudnej sytuacji wokół budynku Bahnhof Zoo – i mimo to, lub właśnie z tego powodu, wybrał tę lokalizację. Ogólna sytuacja nie zawsze jest dla nas łatwa, ale jak wiemy: światło i cień leżą blisko siebie i są od siebie zależne. Bez naszego muzeum cały obszar prawdopodobnie zostałby całkowicie zaniedbany.

Newton był uważany za prowokatora, ale także za wybitnego fotografa, artystę, który zrewolucjonizował fotografię. Łączył sztukę z komercją. Jego prace są przedmiotem naukowych wykładów. Na czym polega jego wielkość?

Wszystko powyższe jest całkowicie prawdą. Newton zrewolucjonizował fotografię mody, stworzył więcej ikonicznych obrazów niż którykolwiek z jego kolegów przed nim lub po nim, ukształtował naszą zbiorową pamięć wizualną. Jego zdjęcia były zawsze bardzo współczesne, kiedy je robiono, a dziś są ponadczasowe. Newton był niekonwencjonalnym wolnym duchem, potrafił inspirować, bawić i zabawiać ludzi – i prowokować ich.

Dziękuję za rozmowę.

 

Helmut Newton, Self-Portrait, Monte Carlo 1993.
Dzięki uprzejmości Helmut Newton Foundation

Helmut Newton urodził się w rodzinie zamożnych Żydów (ojciec był Żydem, matka Amerykanką) 31 października 1920 r w Berlinie. W wieku 12 lat za zaoszczędzone pieniądze kupił pierwszy aparat. Wymykał się, by fotografować w berlińskim metrze, pracował też jako pomocnik w atelier słynnej, zamordowanej później na Majdanku, fotografki mody Yvy (Else Simon). W 1938 roku, wyjechał do Singapuru, krótko pracował dla magazynu Straits Times. Zaciągnął się do Australijskiej Armii, gdzie przez 5 lat pracował w logistyce. Po wojnie zdecydował się wrócić do fotografowania. W Australii poznał June Brown, aktorkę, modelkę i przyszłą żonę, która miała decydujący wpływ na jego karierę (od lat 70. fotografowała pod pseudonimem Alice Springs – od miejscowości w Australii, w której znajdował się ich dom). Otworzył własne studio i zaczął pracować jako profesjonalny fotograf. Jego twórczość docenił po pewnym czasie australijski Vogue, który przyznał mu roczny kontrakt w Londynie. Jego zdjęcia publikowały najważniejsze magazyny modowe, przede wszystkim Vogue (brytyjska, francuska, amerykańska, niemiecka, australijska edycja magazynu), Harper’s Bazaar, ale również Stern czy Playboy. Realizował także wiele kampanii reklamowych. Często inspirował się kinem. Przed jego obiektywem uwielbiały stawać gwiazdy filmowe: Sigourney Weaver, Charlotte Rampling, Elizabeth Taylor, Anthony Hopkins, Ralph Fiennes, Catherine Deneuve, Jodie Foster, Marianne Faithfull. Pod koniec życia mieszkał między Monte Carlo a Los Angeles. Zmarł 23 stycznia 2004 roku w wypadku samochodowym, spowodowanym atakiem serca. Urna z jego prochami spoczywa na cmentarzu w Berlinie, niedaleko grobu uwielbianej i sfotografowanej przez niego Marleny Dietrich.

 

Prestiż  
Kwiecień 2025