Wszystko co chcielibyście wiedzieć o kawie
Właśnie o tym rozmawiamy z Jakubem Mauriczem – jednym z najbardziej rozpoznawalnych dietetyków w Polsce, ekspertem od żywienia, suplementacji i holistycznego podejścia do zdrowia.
Kawa na czczo?
Wielu z nas sięga po kawę jeszcze przed śniadaniem. Tymczasem, jak tłumaczy Jakub Mauricz, to nie zawsze taki dobry pomysł. – Kawa pita na pusty żołądek może działać drażniąco na błonę śluzową, szczególnie u osób wrażliwych – mówi. – Kofeina stymuluje wydzielanie kwasu solnego w żołądku, co może prowadzić do refluksu, pieczenia, a nawet nadżerek i stanów zapalnych.
Nie bez znaczenia jest także naturalny rytm naszego organizmu. Rano poziom kortyzolu – hormonu odpowiedzialnego m.in. za pobudzenie – jest fizjologicznie wysoki. Jeśli dołożymy do tego kawę, efekt może być odwrotny do zamierzonego: rozdrażnienie, nerwowość, a po kilku godzinach… spadek energii. – To tzw. „crash”. Lepiej odczekać 60–90 minut po przebudzeniu i dopiero wtedy sięgnąć po filiżankę. Uzyskamy łagodniejsze, bardziej stabilne pobudzenie i unikniemy przeciążenia układu nerwowego – podpowiada dietetyk.
Biała czy czarna?
Dla jednych kawa biała to profanacja, dla drugich – czarna to coś gorszego niż picie smoły. – Jedna porcja spienionego mleka, zwłaszcza z dodatkiem cukru, syropów smakowych czy bitej śmietany, może z powodzeniem konkurować kalorycznością z drugim śniadaniem – zauważa Mauricz.
Choć nie chodzi tu o demonizowanie mleka, warto mieć świadomość, co dokładnie ląduje w naszej filiżance. Szklanka mleka 3,2% to średnio 150 kcal. Do tego syrop, cukier, czasem nawet tłuszcz w śmietance – i mamy ok. 300 kcal w płynie. – To nic złego, o ile mamy świadomość, że właśnie wypiliśmy kaloryczny posiłek – mówi dietetyk. – Problem zaczyna się wtedy, gdy takie „niewinne” kawy pijemy kilka razy dziennie. Szczególnie warto zwrócić na to uwagę, gdy jest się na redukcji.
Jeśli jednak nie wyobrażasz sobie kawy bez mleka – nie wszystko stracone. Wybieraj wersje o niższej zawartości tłuszczu lub napoje roślinne, najlepiej bez cukru i zbędnych dodatków. – Mleko migdałowe, owsiane czy kokosowe w wersji „unsweetened” może być świetną alternatywą – sugeruje Mauricz. – Ale czytajmy etykiety. Nie każdy napój roślinny to zdrowy wybór – wiele z nich zawiera oleje roślinne, zagęstniki i cukier.




