Zachodniopomorskie tradycje kulinarne
Chleba naszego
powszedniego zachodniopomorskiego
Zachodniopomorskie tradycje kulinarne
Chleba naszego powszedniego zachodniopomorskiego
Chleb był podstawą. Na początku przeważnie żytni. Potem żytnio-pszenny a dopiero pod koniec XVIII wieku na zachodniopomorskie stoły szturmem wdarło się pieczywo pszenne. Według badaczy zboże na Pomorzu Zachodnim zaczęto uprawiać już w epoce neolitu. Coraz powszechniejszym uczynili je Słowianie. „Jedynie z przypadkowo niemal wtrąconych wyrażeń dowiadujemy się, że mieszkańcy (…) Szczecina prócz handlu i korsarstwa (…), piekli chleb i gotowali pokarmy (…). Oczywiście nie zabrakło potraw mącznych i pieczywa, na co wskazują znalezione w wielkich ilościach ziarna (…), pszenicy, (…) i żyta” (red. W. Brodzki, „Szczecin i Wolin we wczesnym średniowieczu”, Wrocław 1954). Zachodniopomorscy archeolodzy odkryli np. w Kamieniu Pomorskim sporo czarnych, przepalonych jednorodnych ziaren zboża, które zostały przemieszane z ziemią i fragmentami węgla drzewnego. Znaleziono je w konstrukcji wału obronnego. Pochodziły przypuszczalnie z okresu VIII-XIII wieku. Ziarna na mąkę rozcierano za pomocą kamiennych żaren. Wypiekano z niej najpierw placki, potem także chleb. Na Pomorzu pszenica nie była zbyt popularna. Dlatego przez długi okres pieczywo pszenne uznawano było za rarytas przysługujący tylko nielicznym, czyli bogatym. Biedniejsi musieli zadowalać się podpłomykami. Pieczywo pszenne (również bułki) na wsiach częściej zaczęło się pojawiać dopiero w XIX wieku. Powszechnym zjawiskiem było pieczenie chleba w domach. Na wsi w zasadzie w każdym gospodarstwie znajdował się piec chlebowy. Zazwyczaj jednak w ogrodzie – ze względu na możliwość pożaru. Dopiero w XX wieku piece zaczęto umieszczać w domach. Przywilej tworzenia cechów Szczecin otrzymał w XIII wieku, jednak wiele z nich powstało dopiero w wieku XIV, w tym także cech piekarzy. Jak podaje Lucyna Turek- Kwiatkowska w swojej książce „Życie codzienne w Szczecinie w latach 1800-1939” aż do 1810 roku – do zniesienia zakazu cechowego na wsi nie mógł się osiedlić żaden piekarz. Ciasto na chleb pochodziło z własnej mąki. Wyrabiano je w tzw. dzieży – drewnianego naczynia z pokrywą. Uważano, że najlepsze dzieże wyrabiano z dębiny, bo ciasto miało w nich rosnąć najszybciej. Chleb pieczono bez drożdży, tylko na zaczynie. Bochny liczyły od 12 do 15 funtów (6-7,5 kg). Pieczono ich od razu kilkanaście, żeby wystarczyło na dłuższy czas. Przed powszechniejszym użyciem blaszanych form, bochny kształtowane były w okrągłych lub podłużnych koszykach. W niektórych wsiach zwyczaj pieczenia własnego chleba w domu przetrwał aż do II wojny światowej. W innych pojawiał się już piekarz lub dowożono pieczywo z miasteczek lub miast. Pieczono przede wszystkim chleb żytni. Ale kiedy urodzaj nie dopisywał do mąki dodawano np. owies, groch lub bób. W okolicach Kołobrzegu popularny był tzw. chleb pomorski, który charakteryzował się bardzo spieczoną i chrupiącą skórką. Natomiast w okolicach Czaplinka wypiekano tzw. pampeln w kształcie flądry. Popularny był on zwłaszcza na targowiskach i w czasie jarmarków. Zajadać się nim mieli chłopi i handlarze łącząc go z serem lub wędlinami i popijając piwem. Na Kaszubach chętnie jadano tzw. Kartoffelbrot, czyli chleb z mąki z dodatkiem ziemniaków, który miał być pieczony na… ruszcie. Z czasem coraz większą popularnością cieszyły się bułki pszenne, szczególnie w miastach. Choć piekarze często wyruszali z nimi na wieś, prowadząc handel obwoźny. Oznaką wyższej pozycji społecznej było dawanie bułek dzieciom do szkoły. Biedniejsi musieli zadowolić się pajdą chleba ze smalcem. Jednym z przysmaków był m.in. chleb z masłem i cukrem lub z konfiturami.




