Tak przynajmniej o kawie miał mawiać papież Klemens VIII ze względu na jej muzułmańskie pochodzenie. Ale zachwycony smakiem tego trunku uznał, że jest zbyt dobry, aby mogli go spożywać tylko niewierni. A to było już oficjalne przyzwolenie na jej popularyzację w całym chrześcijańskim świecie. I kawa zaczęła robić furorę. Również w Niemczech i Prusach. Leonhard Rauwolff, niemiecki lekarz i botanik, był jednym z pierwszych Europejczyków, który po podróży do krajów wschodnich w 1573 roku opublikował w 1582 roku pracę pt. “Aigentliche Beschreibung der Raiß inn die Morgenländerin”, w której opisał ludzi, zwyczaje i zabytki zwiedzanych regionów, w tym m.in. kawę, która występowała tam pod nazwą „chaube”:„Mają bardzo dobry napój, zwany przez nich Chaube [kawa], prawie tak czarny jak atrament i bardzo dobry na choroby, głównie żołądka”. Do wielkich fanów kawy należał także m.in. Johann Sebastian Bach – niemiecki kompozytor barokowy, który poświęcił jej kantatę Schweigt stille, plaudert nicht (BWV 211), znaną jako „Kantata o kawie”. Natomiast kolejny niemiecki geniusz muzyczny – Ludwig van Beethoven miał podobno odliczać przed każdym parzeniem dokładnie 60 ziarenek kawy na filiżankę. Początki picia kawy w Niemczech sięgają XVII wieku. W 1673 roku w Bremie otwarto pierwszą kawiarnię w tym kraju. Najpierw kawa była napojem luksusowym, dostępnym głównie dla wyższych sfer społeczeństwa.

Według niektórych źródeł kawa docierała na Pomorze Zachodnie już w XVIII wieku m.in. przez port w Szczecinie. Ale tak naprawdę miała się pojawić w stolicy regionu dopiero na początku XIX wieku (gdy tymczasem w Gdańsku pijano ją już w XVIII wieku w tzw. kaffehausach) wraz z armią Napoleona Bonaparte. W 1806 roku wojska francuskie zajęły Szczecin i zaczęły okupować miasto. Razem z nimi pojawił się zwyczaj picia kawy. Ale nie był on dość powszechny, bo trunek ten w tym czasie był importowany i drogi. Bardzo popularna za to była kawa zbożowa, którą pito z domieszką palonej cykorii w trakcie śniadania oraz kolacji. Jak wspomina Lucyna Turek – Kwiatkowska (w swojej książce „Życie codzienne w Szczecinie w latach 1800 – 1939”)kiedy chciało się uhonorować jakiegoś gościa wtedy zapraszano go z odpowiednim komentarzem: „Ich habe Bohnenkafee. Bitte kommen Sie” („Mam prawdziwą kawę. Proszę przyjść”). Powszechna stała się ona w Szczecinie jednak dopiero pod koniec XIX wieku. Sprowadzano rozmaite jej gatunki np. Brasil, Costarica, Mexico, Santos, Magapalpa. Pojawiły się palarnie kawy. Jedna z nich – nieprzerwanie działa w Szczecinie od 1912 roku (aktualnie najstarsza w Polsce), to Palarnia Kawy Korona 1912. Bogatsi pijali prawdziwą kawę z mlekiem lub śmietanką. Biedniejsi – wybierali zbożową. Historia tego rodzaju kawy w Niemczech sięga przełomu XVIII i XIX wieku. Wtedy w Prusach, z powodu wysokich cen i blokady importu kawy kolonialnej (w okresie napoleońskim), zaczęto masowo produkować tańsze zamienniki powstające na bazie cykorii, jęczmienia (słodowanego lub nie), żyta, grochu a nawet żołędzi. W XIX wieku tzw. kawa zbożowa stała się popularną szczególnie wśród uboższej ludności w różnych regionach Niemiec i Europy. Na ziemiach polskich często nazywana była wprost „Niemiecką kawą”. W XIX wieku w Niemczech pojawiło się też kilka zwyczajów związanych z piciem prawdziwej kawy. Jednym z nich, do dziś kultywowanych w wielu domach, jest Kaffeeklatsch, czyli popołudniowe spotkanie przy kawie i ciastkach.