Ma sposób na życie (i na rywali)

W czasie walki Marcin Parcheta zamienia się w tygrysa

Już 6 listopada odbędzie się w Szczecinie kolejna gala sportów walki Iron Fist. Jedni są zwolennikami tych sztuk walki, inni przeciwnikami. Zresztą podczas gali zawodnicy będą walczyć w dwóch mocno różniących się stylach, Muay thai i MMA. Niekwestionowana gwiazda boksu tajskiego czyli Muay thai , trzeci sportowiec w Plebiscycie Kuriera Szczecińskiego 2009 Marcin Parcheta zastrzega, że w MMA nigdy nie wystartuje.

Dlaczego? Nie odpowiada mi ten sposób walki - mówi Prestiżowi Parcheta. - Czasami przypomina to bijatykę pod dyskoteką, a nie sztukę walki. A , że jest popularne ? Chyba dlatego, że próbujemy naśladować wszystko co modne w Ameryce, stąd takie zainteresowanie telewizji walkami MMA.

- A już takie walki jak Saleta - Najman, czy wcześniejsza Pudzianowskiego z Sylvią to nieporozumienie - mówi bez ogródek Parcheta.

I trudno się nie zgodzić z jego argumentacją, że wymienieni przez niego ludzie trafili do tych walk ze względu na znane nazwiska, albo siłę, jak w przypadku Pudziana, a o sztuce walki mają niewielkie pojęcie.

Marcin rozpoczął sportowa przygodę , gdy miał 15 lat.

- Zacząłem od taekwondo, ponieważ boksu tajskiego nikt wtedy w Polsce nie uprawiał - wspomina Marcin. - A ja zobaczyłem to w filmie z Jean-Claude Van Damme i zafascynowałem się.

- Zacząłem chodzić na treningi dzięki temu, że sprzątałem salę. Mama wychowywała mnie sama i nie było ją stać ,żeby zapłacić za moje treningi.

Później poprzez sekcję bokserską Stali-Stocznia Szczecin trafił w końcu do boku tajskiego. Uczyli go uznani w Polsce zawodnicy, Paweł Sowiński i Mariusz Cieśliński.

Dalsze tajniki Muay thai odkrywał za granicą, we Francji oraz ojczyźnie tego sportu - Tajlandii , gdzie był 6 razy.

Przyniosło to znakomite efekty.

Do tej pory 32-letni Marcin był 2 razy mistrzem świata amatorów w Muay thai, 3 razy mistrzem Polski oraz zdobył ten tytuł w K-1 , który to sport jest świetnym uzupełnieniem boksu tajskiego. w maju tego zdobył wreszcie zawodowe mistrzostwo Europy w Muay thai

Co dalej ?

- Marzy mi się zdobycie mistrzostwa świata - planuje. - Mam nadzieję, że dostanę szanse w którejś z federacji.

Bardziej skonkretyzowane ma najbliższe plany

- Od 18 października będę walczył w Baku w mistrzostwach Europy w stylu K-1 federacji WAKO.

Natomiast 6 listopada wystąpi w szczecińskiej gali Iron Fist.

- Chcieliśmy ,żeby ta gala była nieco inna niż poprzednie - wyjawia Marcin. - Dlatego w Muay thai odbędzie się mecz w 6 kategoriach Polski z Wyspami Brytyjskimi, trzech Anglików mamy już zakontraktowanych.

Emocji nie powinno zabraknąć, bo Wyspiarze to mocni rywale, mający dużo lepsze warunki do uprawiania tego sportu niż Polacy.

- Ja na wyjazd do Tajlandii i treningi tam muszę odkładać przez 1,5 roku a zawodników z Wysp stać na to zawsze.

Mimo tego Marcin nie załamuje rąk. Na co dzień pracuje w szczecińskim Tiger Pubie jako porządkowy. Oprócz tego prowadzi w szczecinie Klub boksu tajskiego Nak muay , co w tłumaczeniu na Polski znaczy wojownik - bokser.

Takim jest Marcin Parcheta w dyscyplinie sportu , która zawładnęła jego życiem.

 

Prestiż  
Październik 2010