W górach na nartach, w gronie najbliższych, przy kominku i dobrej muzyce, po prostu na luzie. Tak wyglądałby wymarzony sylwester gdybyśmy chcieli połączyć wszystkie marzenia naszych bohaterów. Czy działa na nich  magia tej jedynej w roku nocy, czy raczej jest to dzień jak każdy inny? Na sylwestrowe opowieści namówiliśmy miss Marzenę Cieślik, aktorkę Sylwię Różycką, rysownika Henryka Sawkę i muzyka Sylwestra Ostrowskiego.

Marzena Cieślik, Miss Polonia 2006

Sylwester po królewsku

Niezapomniana noc sylwestrowa? Było to na zamku w Golubiu na Balu Gwiazd, na który co roku przybywa duch Anny Wazówny. Jak głosi legenda siostra Zygmunta III Wazy tak bardzo ukochała ten zamek, że co pewien czas powraca by sprawdzić, czy nic złego nie dzieje się w jej dawnych włościach. Jako Miss Polonia musiałam wcielić się w jej postać. Byłam ubrana w piękną, białą stylizowaną suknię, na głowie miałam koronę. Pamiętam, że jechałam tam bardzo nieszczęśliwa, bo chciałam spędzić tą noc ze znajomymi. Mimo, że byłam w pracy, wspaniale się bawiłam w staropolskich klimatach na zamku. Marzę o sylwestrze w Italii w tłumie życzliwych uśmiechniętych ludzi, z winem i pysznym włoskim jedzeniem.

Henryk Sawka, rysownik

Powinni tego zabronić

Właściwie z czego tu się cieszyć? Że mija kolejny rok, że jesteśmy starsi i udało nam się dożyć? Zazwyczaj na sylwestrach mocno się nudzę… Wszyscy się do nich przygotowują, szyją kreacje, napinają się, a ta przyjemność jest bardzo krótka. W czasach PRL–u była to jedyna rozrywka i wtedy to miało sens, bo nie dość, że nie płaciłem za sylwestra to jeszcze całkiem dobrze zarabiałem. Pamiętam jeden z zimowych wyjazdów w Alpy, tam ze zdumieniem odkryłem, że Włosi w ogóle nie celebrują Nowego Roku, i tylko na wyraźne żądanie polskiej ekipy sylwester się odbył, a  ja... dzielnie to przetrzymałem. Sposób na sylwestra? Najlepiej wyjechać gdzieś do ciepłych krajów albo na narty. Tak, żeby przeszedł niezauważenie.

Sylwia Różycka, aktorka Teatru Polskiego

Sylwester? W pracy

Ta noc zazwyczaj kojarzy mi się z pracą, bo praktycznie co roku spędzam go w teatrze. Wygląda to standardowo: godzina 18 makijaż, fryzura, kostium spektakl, następnie rewia kabaretowa, a po niej „wariacje na temat sylwestra” z kolegami - aktorami… nim się obejrzę już jest szósta rano. Przyznam, że nie jestem specjalną entuzjastką sylwestrów. Najbardziej niezapomniany bal w moim życiu wiąże się ze szkołą teatralną w Gdyni. Po dwóch miesiącach fuksówki, czyli studenckich otrzęsin, odbył się bankiet, na którym zostaliśmy przyjęci w poczet studentów oraz aktorów. To było spektakularne i pamiętne przeżycie. Jakiego sylwestra chciałabym spędzić? Wyobrażam sobie dom, kominek duży salon połączony z kuchnią, trojka dzieci, cudowny człowiek u boku i szampan… Piccolo. Słuchamy dobrej muzyki, tańczymy we własnym gronie, w kapciach i piżamach szukając w sobie wymiaru naznaczonego radością i spokojem o lepsze jutro, czego wszystkim Państwu życzę.

Sylwester Ostrowski, muzyk

Najlepsze są afterparty

Od kiedy pamiętam sylwestra spędzałem w pracy. Była to jedyna noc w roku na której można naprawdę nieźle zarobić. Były to zabawy bardzo siermiężne i podobne do siebie jak dwie krople wody, na szczęście dosyć szybko się kończyły, bo około drugiej w nocy zmęczeni gości „zwijali żagle”. I wtedy przenosiliśmy się na afterparty, na którym pojawiali się znajomi muzycy. Przy dobrej muzyce, winie rozmowach, i tak… do późnego popołudnia. Niezapomniane imprezy odbywały się też w Royal Jazz Clubie wśród znajomych artystów, muzyków i aktorów. Mój wymarzony sylwester to impreza w stylu swingowym, w klimacie prohibicji a’la Cotton Club z  prawdziwym zespołem Big Band, przy muzyce Franka Sinatry, Elli Fitzgerald.

IZABELA MAGIERA-JARZEMBEK

Zdjęcie: Miguel Gaudencio
Wizaż i stylizacja: Maja Holcman

Prestiż  
Grudzień 2010