Dzień Kobiet
Krzysztof Bobala Współwłaściciel agencji reklamowej „BONO” i “Bene Sport Centrum”, koordynator organizacji 15. Mistrzostw Europy w Pływaniu oraz turnieju Pekao Szczecin Open, wielki miłośnik tenisa i innych sportów rakietowych.
Ja jednak, jako pokolenie w tym roku już niestety plus 50, będę na zawsze pamiętał to święto przez pryzmat czerwonego goździka dla każdej kobiety – co było regułą, tabliczki wyrobu czekoladopodobnego czy paczki rajstop – co powszechnie uznawano wtedy jako przejaw prawdziwego luksusu. W moim domu rodzinnym zawsze było to uznawane jako „czerwone” święto i pamiętam, że mama goździki przyjmowała bez najmniejszego entuzjazmu, z miną wskazującą raczej na politowanie i niesmak niż jakąkolwiek radość. Ze zdziwieniem zauważyłem, że podobne uczucia co do marcowego święta targają paniami i w czasach współczesnych. Ale bynajmniej nie chodzi tutaj o damski protest przeciw „komunie”. Pochody z transparentami, protesty, okrzyki czy gadające mądre głowy w stacjach telewizyjnych.
Feministki i zupełnie nie wiadomo dlaczego wypowiadający się na temat problemów kobiet politycy płci męskiej, wykrzykują w mediach slogany na temat równouprawnienia, seksizmu czy macierzyństwa. Coraz częściej w moim telewizorze przełączam z informacji na stacje sportowe. I właśnie przy Eurosporcie czy Polsacie Sport nachodzi mnie chwila zastanowienia – jak to jest z tymi kobietami w sporcie? Czy wielbimy je tylko za wyniki? A może rezultaty to rzecz wtórna, bo najważniejszy jest wygląd. Być może ktoś zarzuci mi, że głoszę jakieś seksistowskie poglądy, mające pokazać panie jedynie od strony ich fizyczności. A niech tam. Nie wiem czy to seksizm czy raczej uwielbienie dla kobiecej urody w każdej postaci, ale przyznacie Państwo, że ciężko znaleźć poza seksem oczywiście, dziedzinę życia, gdzie ta fizyczność jest tak ważna i zarazem tak eksponowana. Mnogość dyscyplin i ich zróżnicowanie sprawiają, że w sporcie, jak w życiu, znajdziemy kobiety wyższe i niższe, szczupłe i mocniej zbudowane, delikatne stawiające na grację lub fighter-ki kochające walkę.
Niezmiennie wierzę, że każda z nich, o ile oczywiście nie jest „enerdowską pływaczką” z włosami na biuście i wąsikiem (tak bywało w latach 70 i 80 ubiegłego stulecia) ma swoich wielbicieli zarówno talentu, jak i urody. I nie przeszkadza im spocone ciało czy brak makijażu. Sportsmenki są piękne takimi jakimi są. Chociaż oczywiście są dyscypliny bardziej w tym względzie uprzywilejowane, a może po prostu lepiej sprzedające się w mediach. Bo każdy szanujący się kibic rodzaju męskiego ma swoją odpowiedź na pytanie o najpiękniejszą sportsmenkę świata, ale gwarantuję, że grubo ponad połowa wybranek to przedstawicielki tych popularnych medialnie dyscyplin. Tenis, siatkówka, pływanie, lekkoatletyka czy łyżwiarstwo figurowe. W tenisie doszło nawet do tego, że nie trzeba było specjalnie wygrywać, aby zyskać światową sławę. Wystarczyło, że Anna Kurnikowa była ładna i potrafiła swoją urodę doskonale sprzedać w mediach, by do dzisiaj była jedną z najpopularniejszych i najlepiej zarabiających zawodniczek, mimo, że od 2003 roku nie gra już w turniejach.
Podobnie jest z wieloma innymi pięknymi dziewczynami, które potrafią doskonale sprzedać swoją urodę podczas trwania zawodowej kariery. Sesje zdjęciowe dla kolorowych magazynów czy nawet te bardziej odważne dla Playboya sprawiają, że po pierwsze jeszcze bardziej patrzymy na nie przez pryzmat ich kobiecości, a po drugie – popularność zarówno samych zawodniczek jak i uprawianych przez nie dyscyplin wzrasta. Wystarczyło, że Marit Bjoergen pokazała na zdjęciu swoje umięśnione ciało, by dyskusja na temat jej wyglądu i kobiecego uroku zepchnęła na plan drugi sportowe wyniki. Nie jestem zwolennikiem kulturystyki, ale dam sobie rękę odciąć, że na świecie jest wielu mężczyzn, którym taka fizyczność bardzo się podoba. Ja zdecydowanie bardziej preferuję kobiece kształty i urodę w dużo delikatniejszym wydaniu. Dlatego jeżeli chodzi o narty to raczej wskazałbym na Teresę Johaut, ale jako wielbiciel tenisa stwierdzam jednoznacznie i z głębokim przekonaniem – w świecie sportowej urody rządzi Ana Ivanovic.




