Grand Prix dla dziennikarza TVP Szczecin

Opisując w reportażu otaczający nas świat, sam mogę go lepiej zrozumieć - mówi Fabian Zając, dziennikarz szczecińskiej redakcji Telewizji Polskiej, laureat głównej nagrody w ogólnopolskim Przeglądzie i Konkursie Dziennikarskim Ośrodków Regionalnych TVP. Jury doceniło jego reportaż „Bezduszny system” emitowany w „Magazynie Ekspresu Reporterów” w TVP 2. 

Grand Prix to najważniejsza nagroda dla dziennikarzy z całej Polski, większego wyróżnienia nie ma. Co dalej?

Fabian Zając: Oczywiście to niezwykle miłe wyróżnienie, kto z nas nie lubi być docenianym... Jednak zawsze powtarzam, że nie pracuję dla nagród. Gdyby tak było, chyba już dawno bym się wypalił zawodowo. Kiedy odbierałem główną nagrodę czułem ogromną radość przede wszystkim z tego powodu, że dobrze wykonuję swoją pracę. Nagroda jest dość ciężka dosłownie, bo jest wykonana z kamienia i w przenośni, bo czuję jej ciężar w postaci dużej odpowiedzialności i motywacji do dalszej pracy.

Muszę podkreślić, że reportaż to efekt nie tylko mojej pracy. Nasz zgrany „team” to operator obrazu Michał „Miniu” Borowiecki, montażysta Maciej „Hrabia" Ochnicki oraz kierownik produkcji Magda Kwaczyńska-Dziworska. Grand Prix jest naszym wspólnym sukcesem. Duży wkład w nagrodę ma również Aleksandra Białek-Kuczys, szefowa cyklu interwencyjnego „Wokół nas", która stworzyła nam doskonałe warunki do pracy.

Reportaż opowiada o sprawie dyrektora zakładu karnego z Koszalina, który wpłacił grzywnę za skazanego za kradzież batonika ubezwłasnowolnionego mężczyznę, który w ogóle nie powinien być sądzony. Dziś to głośna sprawa, ale dotarłeś do niej jako pierwszy i przygotowałeś ten reportaż długo przed innymi.

To prawda. To nietypowa historia, która obnaża wady systemu sprawiedliwości w naszym kraju. Najbardziej jednak zależało mi na tym, aby pokazać widzom człowieka, który nie wykonuje ślepo swojej pracy, dla którego duch prawa jest ważniejszy niż jego litera. Mam ogromny szacunek dla bohatera reportażu pułkownika Krzysztofa Olkowicza. 

To nie pierwszy twój sukces – masz na koncie m.in. nagrodę tegorocznego Festiwalu Sztuki Faktu w Toruniu.

W Toruniu zostałem nagrodzony za opowieść o szczecinianinie, nieuleczalnie chorym chłopcu Łukaszu Berezaku, który niezwykle wzruszająco opowiedział o swojej chorobie, walce z nią i cierpieniu, które znosi lepiej niż niejeden dorosły. Tego bohatera będę pamiętał do końca życia. Mam nadzieję, że widzowie również zareagują podobnie. Może zatrzymają się na chwilę w pędzie życia i zastanowią nad tym, co zobaczyli, ale też nad sobą i swoim życiem, z innej perspektywy spojrzą na swoje problemy.

Tematyka społeczna to twój żywioł. 

Opisując w reportażu otaczający nas świat, sam mogę go lepiej zrozumieć. Dobry reportażysta żadnego tematu nie boi się podjąć, ale rzeczywiście tematyka społeczna jest mi najbliższa. To tematy czasem przepełnione bólem, złością, żalem, ale często też dające nadzieję. Czasem mogę wyśmiać absurdy, czasem pomóc, ale mogę też po prostu pokazać świat taki, jaki jest, bez retuszu. 

Nagłośnienie problemu w telewizji pomaga go rozwiązać? 

Nawet dość często. Uważam jednak, że rolą telewizji nie jest rozwiązywanie problemów. Reportaż przede wszystkim pokazuje świat i zjawiska w nim zachodzące, społeczne relacje, trendy. To konkretne instytucje są od rozwiązywania problemów moich bohaterów. Niestety one często zawodzą, ale wtedy pomagają przepełnieni dobrocią i wrażliwością widzowie. To cudowne, kiedy po emisji reportażu sprawy wydawałoby się niemożliwe do rozwiązania, stają się proste. Okazuje się, że można spełnić marzenie chorego dziecka, uzbierać pieniądze na zagraniczną operację lub wyprawić ubogiej rodzinie godne święta Bożego Narodzenia. Niestety zdarza się i tak, że ludzie próbują nami manipulować, po prostu chcą by „coś im załatwić, bo im się należy”. Często powtarzam, że ja nie mam czarodziejskiej różdżki.

Nad czym teraz pracujesz?

Przygotowuję dwa reportaże. Jeden dotyczy tragicznego błędu w diagnozie lekarskiej. Pacjent nie dostał szansy na właściwe leczenie i z powodu lekarskiej rutyny zmarł. Tak przynajmniej twierdzą jego bliscy, a ja próbuję dociec czy tak właśnie było. Drugi będzie o kobietach zaszczutych w sieci, o bezkarności cyberprzestępców, z którymi policja ani prokuratura nie potrafią sobie poradzić. Oba reportaże realizuję dla telewizyjnej dwójki i ukażą się niebawem w „Magazynie Ekspresu Reporterów”.

Prestiż  
Listopad 2014