Kobiety (na) Maksa
Fotograf Maksymilian Ławrynowicz pokazuje swoje „Kobiety”. Warszawa już widziała. Szczecin zobaczy w maju. A jest na co i na kogo (!) popatrzeć, ponieważ „Kobiet” Maksa jest dokładnie trzydzieści jeden.

Urodził się 27 lat temu w Stargardzie Szczecińskim. Fotografią zajmuje się niemal od dziecka. Wtedy była jego pasją, dziś – zawodem.
– Mój romans z fotografią jest długi, trudny i niezwykle namiętny. Od moich prac wiecznie chcę więcej, mocniej, bardziej. Szukam emocji, estetycznych gratek, dwuznaczności. Bawię się formą, a ostateczny wynik często zaskakuje mnie samego. Wpadam ze skrajności w skrajność: od czystych, chirurgicznych portretów do brudnych, niedoskonałych form wizualnych. Jestem fotografem formalnym, lubiącym mocne stylizacje. Lubię swoje zdjęcia… reżyserować – opowiada Maksymilian Ławrynowicz.
Nieuległe kobiety
Fotografuje przede wszystkim ludzi, głównie kobiety. Próbuje zatrzymać w kadrze zmienność i skrajność ich natury. Nie dziwi zatem temat jego autorskiego projektu – to wizerunki kobiet w stylizacjach inspirowanych historią oraz folklorem. To wspaniałe, majestatyczne władczynie, wyniosłe boginie i tajemnicze demony.
– Nie są to kobiety uległe. Są to postaci niepokojące, namiętne, budzące respekt – często strach. Słynące z piękna, okrucieństwa i niezaspokojonych żądzy – opowiada autor.
Stajemy oko w oko ze starożytnymi Eryniami – Megajrą, Tyzyfone czy Alekto, księżniczką Troi – Kasandrą, Cesarzową Rzymu Messaliną czy… egipskim faraonem – Boską Arsinoe. Są słowiańskie Północnica i Południca, Rusałka i Marzanna oraz hinduskie bóstwa – rządna krwi Kali czy personifikacja kobiety – Parwati. Każda z fotografii opatrzona jest finezyjnym acz wyczerpującym opisem przywołującym adekwatne fakty, mity, wierzenia i historie. Pod pieczołowicie wykonanymi, fantastycznymi stylizacjami i misternym makijażem kryją się kobiety prywatnie związane z autorem.
– To moje przyjaciółki i powiernice – zapewnia Maks.
Ze skandalem w tle
Oglądamy fantastyczne metamorfozy zawodowych modelek, ale też… aktorek, prawniczek, pedagożek, filolożek, menadżerek, studentek, sprzedawczyń, kulturoznawczyń, projektantek… Twarzą projektu jest Zofia Ławrynowicz – posłanka na Sejm RP. Występuje w podwójnej roli jako Agrypina i Nemezis, czyli najpotężniejsze kobiety starożytnego Rzymu i Grecji. Ten wybór jeszcze przed wernisażem zaowocował medialnym skandalem. Szczecińskie i stołeczne media pytały czy posłance na Sejm wypada taka „nieobyczajność”? Ależ wypada, szczególnie, że Zofia Ławrynowicz jest nie tylko politykiem, ale też artystką, malarką i… matką autora, co chyba niektórzy komentatorzy przeoczyli próbując doszukać się nieobyczajności. W myśl zasady, że każdy sukces winien być okupiony skandalem, mamy komplet…
Marzanna, słowiańska bogini zimy i śmierci to studentka i modelka Ogi Ugonoh, o raczej niesłowiańskim kolorze skóry. Za krwawą Elektrą kryje się subtelna i piękna szczecinianka – aktorka i filolog – Paula Niemczynowicz.
Wymownym uzupełnieniem fotografii jest cykl siedmiu filmów, bezpośrednio nawiązujących do idei projektu. Taka forma jest jednak zgodna z nowymi zainteresowaniami fotografa.
– Od jakiegoś czasu flirtuję z formą ruchomą tworząc teasery do przyszłych sesji, fashionmovie czy etiudy aktorskie. Współpracuję z polskimi projektantami, markami odzieżowymi, agencjami modeli i placówkami kulturalnymi.
Warszawska ekspozycja odbywała się w oryginalnych wnętrzach siedziby jednej z agencji PR w samym centrum przy ulicy Smolnej. Ekscentryczna zmiana biura w galerię intrygowała, zapewniając wernisażowi niepowtarzalną atmosferę. Powtórka już 16 maja w Muzeum Narodowym w Szczecinie przy Wałach Chrobrego. Ekspozycja oraz wernisaż będzie jedną z głównych atrakcji 10. Europejskiej Nocy Muzeów. Jesienią wystawa zostanie pokazana w Sopocie. Projektowi towarzyszy także wirtualna przestrzeń




