Historia szczęśliwych ujęć

Miał być sport, a wyszła fotografia. Miały być zawody, a jest studio fotograficzne w jednej z najmodniejszych dzielnic Londynu. Oto kolejny przykład na to jak życiem rządzi przypadek. Szczecinianka Marta Literska myślała o judo, a wylądowała na londyńskim Brick Lane z własnym studiem, narzeczonym, dzieckiem i publikacjami w poczytnych magazynach mody.

Autor

Aneta Dolega
Do Londynu trafiłam w wyniku zbiegu wielu różnych okoliczności – mówi Marta. – Jakieś dziesięć lat temu w Dublinie poznałam mojego narzeczonego. Po powrocie z Irlandii rozpocząłem studia na AWF'ie w Gdańsku z zamiarem dołączenia kierunku fotografii zaocznie na drugim roku. Po trzech miesiącach, akurat w moje urodziny, złamałam poważnie nogę w kostce na zajęciach judo. To nie było łatwe, bo rehabilitacja zajęła mi rok. Uparłam się i po tym znów chodziłam i normalnie funkcjonowałam. W tzw. międzyczasie Kel, mój chłopak przeniósł się do Londynu.  Zdecydowałam, że przeprowadzę się do niego i zacznę studiować tam fotografię i tak też się stało. Nie podjęłam decyzji o rozpoczęciu studiów fotografii sama, los podjął ją za mnie. 
Marta ukończyła University of East London, którego absolwentami są znani brytyjscy politycy, muzycy, aktorzy i sportowcy. Uczelnia co roku bierze udział w wystawie Free Range na wspomnianym Brick Lane. Kiedy Marta skończyła studia, to właśnie tam wybrała się rozejrzeć za miejscem do pracy i tak trafiła do Truman Brewery, organizatora wystawy, który także wynajmuje pomieszczenia pod działalność.
– Na drugim roku studiów udało mi się dostać pracę w studiu jako fotograf, tam nauczyłam się obchodzić z klientami – kontynuuje opowieść Marta. – Od tego momentu zaczęłam też dostawać prywatne zlecenia. Po dwóch latach zdecydowałam, że jestem gotowa na prowadzenie własnego studia i otworzyłam Espero Studio, a w zeszłym roku razem narzeczonym otworzyliśmy agencję Creative Location.

Londyński gwiazdozbiór

To, że wybór zawodu był oczywisty wiedziała od dawna, właściwie od zawsze. Wybór tematów fotografii na początku był jednak zaskakujący…
– Z obozów i kolonii zawsze przywoziłam pełno zdjęć krajobrazów i często ani jednego ze mną, więc zdecydowanie ta strona obiektywu interesowała mnie bardziej – wspomina. – W wieku 15 lat dostałam swój pierwszy aparat od mamy. Zaczęłam nim fotografować ludzi bezdomnych, ich historie mnie bardzo inspirowały. Czasem fotografowałam ich od razu, a czasem umawiałam się, że przyniosę im coś do jedzenia albo ubrania w zamian za pozwolenie sfotografowania. Moją ulubioną muzą była jednak zdecydowanie babcia. Robiłam jej zdjęcia w jej domu, w ogrodzie pod jej ulubioną czereśnią. Dokumentowałam wszystko co mi się z jej osobą kojarzyło, np. herbatę z cytryną na podstawce czy kuchenkę Ewę.
Espero Studio to nie tylko miejsce pracy, to drugi dom Marty. Jego właścicielka nawet nie spodziewała się, że to będzie tak dobra inwestycja.
– Nazwa „espero” wpadła mi do głowy nie wiadomo skąd, sprawdziłam znaczenie i okazało się, ze to po hiszpańsku „nadzieja” i tak zostało. W sumie bycie fotografem to po części nadzieja, że następne zdjęcie będzie zawsze lepsze od poprzedniego – śmieje się fotografka. – Studio wynajmuję innym fotografom i filmowcom, robię w nim też swoje sesje. Gościłam ludzi z BBC, Chanel 4. Tu swoje sesje mieli, m.in. amerykański wokalista Jason Derulo i irlandzki aktor Jamie Dornan (od red.: filmowy Christian Grey z „50 Shades Of Grey” i gwiazda serialu „The Fall”), który oprócz tego, że jest przystojnym mężczyzną i dobrym aktorem jest również bardzo miłą osobą. Najlepiej jednak wspominam panów z UB40. Mega fajni, bardzo zrelaksowani, między ujęciami palili sobie jointy i żartowali między sobą. 
Autorskie sesje Marty można znaleźć m.in. w Papercut, Dark Beuty Magazynie, serbskim Bazarze, na stronie Vouge it., w Urban Coco czy Telegraph. 
– W Londynie panuje duża konkurencja szczególnie w fotografii mody – wyznaje Marta. – Za to jest tutaj dostęp do wszystkiego i wszystkich, więc można puścić wodze wyobraźni. Wydaje mi się, że jest podobnie jak z każdego rodzaju pracą, ciężko jest się wybić. Wymaga to przede wszystkim dyscypliny i pewności siebie, regularnego wyznaczania nowych celów, konstruktywnego odbioru krytyki, ale też filtrowania tego co mówią inni i trzymania się swojej estetyki. Ja podążam w tym kierunku.
 

Prestiż  
Grudzień 2015