Krzywym Okiem - Michał Stankiewicz
Rysunki: Grzegorz Dolniak
Już po raz czwarty w Szczecinie odbędzie się Kongres Morski. Tym razem z udziałem premier Beaty Szydło. Fajnie. Nie wiadomo dokładnie po co jest kongres, ale fajnie, że się odbywa. Ważne tylko by nie naruszać linii podziału. Urzędnicy, członkowie wszelakich związków, przedstawiciele państwowych firm i ich nadzorcy skupieni w różnych pionach będą debatować. A prywatni przedsiębiorcy robić swoje, czyli pracować. Czyli wszystko w porządku. Najgorzej jest wtedy, gdy ci pierwsi za bardzo interesują się tymi drugimi. Bo np. prywatne stocznie mają się całkiem nieźle. W przeciwieństwie do państwowych.
Jedna z restauracji na placu Orła Białego uruchomiła letni ogródek zajmując kawałek ulicy, tuż przy skrzyżowaniu. Przejście dla pieszych (także na ulicy) wytyczono za pomocą donic. Wszystko odbyło się za zgodą miasta, choć wbrew policji. Podobnie – choć nie na skrzyżowaniu – zrobiony jest ogródek innej knajpy na tym samym placu. Kilometr od placu Orła Białego jest Deptak Bogusława. Też z ogródkami. I choć środkowy pas jezdni przebiegający wzdłuż deptaka nie jest dostępny dla ruchu samochodowego (w przeciwieństwie do placu Orła Białego) tutaj rygory są zdecydowanie ostrzejsze. Ogródki nie mogą zajmować ani centymetra poza tzw. chodnikiem, a ich wygląd powinien być zgodny z wytycznymi miasta. Bo porządek musi być. I słusznie. Dla niezadowolonych przedsiębiorców nauczka na przyszłość: trzeba było stawiać ogródek na placu Orła Białego. Tam są bardziej liberalne przepisy.
Stosunkowo mało było w ostatnim miesiącu dyskusji o nowym stadionie. Szkoda. Brakuje tego. Ludzie się już przyzwyczaili.
„Koalicja“ POPiS wciąż prowadzi w sondażach. Wg ostatniego badania przeprowadzonego przez TNS obydwie partie mają razem 56 procentowe poparcie, z czego 39% przypada na PiS, a 17 % na PO. Wspólne prowadzenie zapewnia im stała akcja straszenia Polaków. PO straszy PiS-em, a PiS – PO. Dzięki temu od 2005 roku „koalicja“ stale jest u władzy. Zmieniają się tylko proporcje. W poprzednich latach większość z poparcia zapewniała „koalicjantom“ PO, teraz koniem pociągowym jest PiS. Liderzy partii liczą, że strategia tworzenia ostrego podziału w społeczeństwie pozwoli jeszcze na długie lata wygrywać wybory i zapewniać członkom partii miejsca pracy. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem.
W pracę nad polaryzacją społeczeństwa niezwykle aktywnie włączył się magistrat gdański, który w połowie maja rozpoczął kampanię ostrzegania przez licznymi manifestacjami zaplanowanymi na 21 maja w centrum Gdańska. W komunikacie wystosowanym do mediów alarmował, że tego dnia ma odbyć się 15 zgromadzeń publicznych wymieniając głównie „środowiska LGBT, środowiska katolickie, narodowcy, kibice“. Specjalne konferencje prasowe miały podgrzewać atmosferę. Niestety. 20 maja, a więc dzień przed wielką rozróbą – w grze było już tylko 9 manifestacji: LGBT, Obóz Narodowo-Radykalny, Krucjata Różańcowa, Związek Strzelecki Katowice, Ruch Kontroli Władzy, Narodowa Rumia i kibice Motoru Lublin. Potem było jeszcze gorzej. Finalnie pojawiły się zaledwie dwie manifestacje (LGBT i Ruch Kontroli Władzy), mimo zgromadzenia ogromnych sił policji i sporych przygotowań. Rozczarowane władze miasta wydały więc komunikat cytując w nim rozżalonych mieszkańców: „Uważam, że to nie jest w porządku, że straszą, zapowiadają, później nic się nie dzieje, a miasto uzbrojone jak w stanie wojennym – mówił Jerzy Nowicki, mieszkaniec Gdańska.”
Na otarcie łez 27 maja w Ergo Arenie odbyła się gala KSW. Chociaż i tutaj nie obyło się bez rozczarowania. Sędziowie przyznali Mamedowi Khalidovowi zwycięstwo nad Azizem Karaoglu, mimo, że w rzeczywistości przegrał walkę. Teraz cała nadzieja w KOD lub chociaż Solidarności. Może chociaż oni zorganizują jakąś zadymę. Bo przecież nie może być tak, że „Zapowiadają, a później nic się nie dzieje”.




