Quo vadis medycyno estetyczna?
Kwas hialuronowy najpierw leczył zaćmę, toksyna botulinowa miała stać się bronią biologiczną, a nici liftingujące służyły do akupunktury. Takie były początki medycyny estetycznej. Jak będzie wyglądać ona w przyszłości? O to zapytaliśmy dr Tomasza Hamerę – specjalistę chirurgii ogólnej, flebologii oraz certyfikowanego lekarza medycyny estetycznej.

Zacznijmy od początku. Panie doktorze – skąd właściwie wzięła się medycyna estetyczna?
Ludzie dbali o urodę już w starożytności. Pragnienie bycia pięknym i wiecznie młodym towarzyszy człowiekowi właściwie od zarania wieków. Kobiety depilowały ciało, kąpały się w mleku i krwi zwierząt, stosowały peelingi.
Ale przyzna Pan, że prawdziwa kariera medycyny estetycznej zaczęła się wraz z nadejściem XX wieku.
Nawet nieco wcześniej. I warto dodać, że większość najbardziej skutecznych zabiegów medycyny estetycznej trafiła do niej przypadkowo. Kwas hialuronowy najpierw leczył zaćmę, toksyna botulinowa miała stać się bronią biologiczną, a nici liftingujące służyły do akupunktury. Jad kiełbasiany odkryto pod koniec XIX wieku. Wtedy też uznany został za bardzo groźną truciznę, którą medycyna postanowiła mimo wszystko wykorzystać do leczenia. Jako pierwsi uczynili to okuliści i neurolodzy. Od tego momentu toksyna botulinowa, bo tak brzmi naukowa nazwa substancji, zaczęła zdobywać niebywałą popularność – a już od około 20 lat stosowana jest bezpiecznie w medycynie estetycznej.
Oprócz botoksu, „karierę” zrobił także kwas hialuronowy.
To prawda, kwas hialuronowy to naturalna substancja, która odpowiada za właściwe nawodnienie tkanek,czyli za utrzymanie objętości skóry, jej odpowiedniego nawilżenia i jędrności. Jakie proste wydaje się teraz zadanie lekarza medycyny estetycznej– dodać do skóry lub tkanki podskórnej, to czego jej najbardziej brakuje, czyli podać … kwas hialuronowy. I tak się faktycznie dzieje. To doskonały wypełniacz, bruzd i głębokich zmarszczek.
A kiedy medycyna estetyczna dotarła do Polski?
Medycyna estetyczna do Polski dotarła stosunkowo późno, bo dopiero w latach 90. XX wieku. Wtedy to też przy Polskim Towarzystwie Lekarskim powstała Sekcja Medycyny Estetycznej – pierwsza polska organizacja mająca na celu wprowadzenie bezpiecznych standardów zabiegów estetycznych, jak również popularyzację medycyny estetycznej.
Jak będzie wyglądać medycyna estetyczna w przyszłości? Czy jest szansa, że niektóre zabiegi będziemy mogli przeprowadzać w warunkach domowych?
Generalnie medycyna estetyczna dąży do tego żeby zminimalizować inwazyjność zabiegów. Jest idea, aby zabiegi z użyciem toksyny botulinowej czy kwasu odbywały się bez igieł. Jak Pani wie istnieją w sprzedaży kremy z zawartością kwasu hialuronowego, oczywiście w niewielkim stężeniu. Podejmowane są także próby stworzenia kremu z botoksem, ale pytanie jak samodzielnie mieliby sobie go pacjenci nakładać tak, aby było to bezpieczne? Raczej niemożliwe. Myślę, że lekarz zawsze będzie nieodzowny, tak by pacjenci nie zrobili sobie krzywdy. Warto także dodać, że obecne igły są bardzo cienkie, więc i ból jest nieporównywalnie mniejszy, niż to było kiedyś.
Ból to jeden aspekt, ale może pojawią się jeszcze bardziej doskonałe metody na walkę ze starością?
Oczywiście są badania nad komórkami macierzystymi, które robią rewolucję w medycynie i ich potencjał jest też wykorzystywany w medycynie estetycznej. Ciekawe efekty uzyskuje się w zabiegach z wykorzystaniem własnego tłuszczu, który jest źródłem tych komórek. Powstają coraz bardziej nowoczesne i precyzyjne lasery, czy generatory plazmy, które mogą częściowo zastąpić chirurgiczny skalpel i tym samym skrócić okres rekonwalescencji. Ja postawiłbym jednak na inny aspekt w rozwoju medycyny estetycznej. To holistyczne podejście do pacjenta i terapia anti-aging (przeciwstarzeniowa). Staram się właśnie tak podchodzić do moich pacjentów.
Czyli jak?
Medycyna estetyczna to nie tylko przysłowiowy zastrzyk młodości. To interdyscyplinarna dziedzina medycyny, która często wymaga współpracy różnych specjalności medycznych. Jak widzę, że pacjent problemem nie są tylko zmarszczki czy bruzdy, zalecam wizytę u odpowiedniego specjalisty np. endokrynologa. Często konieczne jest wsparcie dietetyka, kosmetologa, trenera fitness. Niejednokrotnie konieczna jest zmiana niezdrowych nawyków, sugeruję odstawienie używek takich jak: kawa, papierosy czy alkohol.Na to jak wyglądamy ma wpływ ogromna ilość czynników, czasem, aby wyglądać młodziej i lepiej wystarczy..urlop.
Zdarza się, że odmawia Pan zabiegu?
Oczywiście, że tak. Odmawiam wtedy, kiedy przychodzi do mnie zbyt młoda osoba, która kompletnie nie kwalifikuje się do zabiegu, albo wtedy, kiedy pacjent prosi mnie, aby efekt był daleko odbiegający od naturalnego wyglądu. Nie „produkuję” pacjentów, którzy wyglądają sztucznie. Generalnie z medycyną estetyczną nie warto przesadzać. Na szczęście najnowsze tendencje pokazują, że zarówno metody jak i efekty, które można uzyskać z jej pomocą, zmierzają w stronę naturalności. Nasz cel, to młodzieńczy, naturalny i promienny wygląd. Delikatne poprawki, subtelne uzupełnienia, tak, aby nie było widać, że pacjent korzysta z zabiegów.
Jak w takim razie trafić do lekarza, który sprawi, że będziemy wyglądali lepiej i naturalniej. Czym się kierować przy wyborze?
Przede wszystkim wystrzegałbym się tych wszystkich miejsc w których zabiegi nie są wykonywane przez lekarzy i które kuszą zaskakująco niską ceną. Zdarzają się sytuacje podawania nie do końca przebadanych substancji, czasami w złych stężeniach, czy niewłaściwie przechowywanych. Tam, gdzie jest znacznie taniej, najczęściej oszczędza się na pacjencie. Ważne jest aby zabieg wykonywał lekarz certyfikowany, doświadczony, działający zgodnie z najnowszymi standardami bezpieczeństwa i pracujący z dobrej jakości preparatami. Dobrze wykonany zabieg czy terapia mają dawać zadowolenie pacjentowi. Myślę również, że właśnie holistyczne podejście do pacjenta jest istotne w osiągnięciu dobrych wyników.
Dziękuję za rozmowę.




