Nowojorski portal Insider Monkey zaprezentował listę dziesięciu polskich miast w których najlepiej żyje się na emeryturze. I co? Szczecin znalazł się na trzecim miejscu! Wyprzedziły nas Łódź i Białystok, a na ostatnim miejscu wylądował Wrocław. Skąd taka wysoka pozycja Szczecina? Bo zdaniem Amerykanów mamy dobrą służbę zdrowia, niski współczynnik przestępczości, tanie nieruchomości a cena miesięcznego wyżywienia, według wyliczeń Amerykanów, wynosi 135 dolarów - czyli 510 zł. Poza tym mamy dużo i blisko do przyrody np. nad Odrą. Ciekawe kto im takich rzeczy naopowiadał. Agenci CIA? A niech przyjadą, pomieszkają trochę tutaj, poczekają kilka lat na operację np. kolana, niech im ktoś twarze obije na deptaku Bogusława, albo na nadodrzańskich bulwarach, niech znajdzie tanią chatę (poza miejscem pod mostem na Trasie Zamkowej, choć i tam chyba ciężko) i spróbuje się wyżywić w turystycznych barach. Amerykańscy emeryci, zapraszamy!

Ale to nie koniec dobrych wieści dla Szczecina i regionu. Nie dość, że Amerykanie uważają nas za krainę mlekiem i miodem płynącą, to okazuje się, że jesteśmy co raz bardziej długowieczni! Zakład Ubezpieczeń Społecznych ujawnił, że co najmniej 79 stulatków mieszka na Pomorzu Zachodnim. Większość, to kobiety. Co w sumie nikogo nie powinno dziwić. Przecież to prawda znana od dawna. Najstarsza skończy w tym roku 111 lat. Ale mężczyzn powyżej setki jest tylko 15! Powinni więc chyba być noszeni na rękach a uczeni analizować jak to uczynili, co jedli, jak to było z seksem, jakie sporty uprawiali, gdzie pracowali, ile pili i palili itp. Kapitalny materiał badawczy! Z 79 osób ponad 30 stulatków mieszka w Szczecinie. Ale w porównaniu do innych rejonów Polski, to wcale nie jest najlepiej np. na Śląsku żyje prawie 240 stulatków. Jakim cudem, ciśnie się pytanie. W tym smogu, pyle, zadymieniu, z płucami pełnymi metali ciężkich i tłustym jedzeniem? Prawie jak z poematu Broniewskiego: „już płuca wyplute, już usta przeżarte szkorbutem”. Co na to mądrale od diet wszelakich, fitnessów jakichś, zdrowego żywienia i innych głupot wymyślanych tylko po to, żeby wykończyć człowieka i jednocześnie wydoić z niego całą kasę? Co oni na to? Przecież, to całkowite zaprzeczenie ich teorii codziennie wbijanych Polakom do głów po różnych telewizjach śniadaniowych! No to idę na golonkę i duże piwo! A może nawet na dwa, albo i trzy. Bo do jednego siadać, to szkoda zdrowia.

W połowie sierpnia do Szczecina i Stargardu zawitali przedstawiciele pewnej stacji telewizyjnej, która produkuje seriale paradokumentalne, takie jak np. sławne już „Pamiętniki z wakacji”. Kto to widział choć raz, ten wie o co chodzi. Znam ludzi, którzy długo nie mogli dojść do siebie po obejrzeniu choćby jednego odcinka. Występują w tych produkcjach całkowici amatorzy - „ludzie z ulicy”. Kiedyś mówiło się, że każdy żołnierz nosi buławę w plecaku, więc może zostać marszałkiem, albo, że „nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera”. Teraz każdy może być aktorem. Nie ważny wiek, umiejętności, doświadczenie, aparycja. Nic więc dziwnego, że paradokumentalne seriale są tak popularne. Jest więc szansa, że można w nich zobaczyć kogoś znajomego. A przecież nic tak nie cieszy jak ludzkie nieszczęście. A tu proszę bardzo – na ekranie możemy podziwiać popisy kumpeli z klasy, kolesia z podwórka, wujka Janka, sąsiadki z góry, ekspedientki z pobliskiego warzywniaka itp. I obśmiać ich z góry do dołu, wytknąć, wyszydzić, skrytykować, dowalić na maksa, albo zrobić „bekę” na całego. Zwłaszcza w mediach społecznościowych. Na castingach w Stargardzie i w Szczecinie pojawiły się tłumy chętnych do zostania gwiazdami małego ekranu (a kto wie, co się potem może wydarzyć, bo przecież wiadomo jak zaczynały niektóre gwiazdy Hollywoodu). A na razie... Tak po polsku: „Patrzcie, ale jaja! Przednich zębów nie ma, brzuch mu zwisa, krzywe giry ma i ten durny wyraz twarzy! Ale Gajosa udaje, albo innego Di Caprio! A ta, popatrz, artystka! Angelina Jolie z upadłej stoczni!”

Prestiż  
Wrzesień 2016