Mezo na szczecińskich kortach gra już trzynasty rok, Liber do tenisowej pasji dojrzewał nieco dłużej. Dziś obaj spotykają się na turniejach i mają na koncie pierwsze trofea a podczas Szczecin Open zamieniają rakiety również na mikrofony.
Sport i muzyka od dawna grają u nich w jednej drużynie
Mezo, Szczecin Open jeszcze Ci się nie znudził?
Nigdy! To mój ulubiony turniej. Jest tu moja ulubiona nawierzchnia – ziemna – i świetne połączenie zawodowych emocji z naszym amatorskim tenisem w wydaniu artystycznym. W tym roku dodatkowo zagramy z Liberem koncert. Pełnia szczęścia. Muzyka, sport, motywacja.
Liber, podobno Mezo długo namawiał Cię na tenis?
Wiele lat. Cały czas była piłka, piłka, piłka. W końcu jednak zacząłem trenować i grać. Tenis to zupełnie inny świat. Tutaj cała odpowiedzialność jest na twoich barkach. W zespole możesz mieć słabszy dzień, a w tenisie wszystko zależy od ciebie. No i głowa, która stawia przed tobą dużo wyzwań.
</p>
<str
ong>Gracie też w padla?
Liber: Zaczęliśmy. Dla osób grających w tenisa próg wejścia jest trochę niższy. Mezo gra więcej, ja ostatnio trochę mniej, ale na pewno będziemy się tej dyscyplinie przyglądać.</p>
Mezo: Tenisistą jestem tutaj w Szczecinie już trzynasty
rok, więc o tenisie wiem naprawdę dużo. Padel jest dla mnie czymś świeżym. Moja żona też chętnie w niego gra.
Tenisowe trofea już stoją na półkach?
Liber: Na Beskid Cup razem z Darkiem Kamysem zdobyliśmy trzy lata temu trofeum deblowe. Mam więc już coś na koncie! W ogóle środowisko tych turniejów jest świetne – wszyscy się znamy, wspieramy i spotykamy później w różnych częściach Polski.
Mezo: Ja mam całą półkę! Szczeciński turniej wygrałem chyba pięć czy sześć razy. Tyle że wtedy nie przyjeżdżali jeszcze Maciej Dowbor i Darek Lewandowski. (śmiech) Z nimi w stawce jest dużo trudniej, w tym roku może się nie udać, ale będziemy walczyć – tutaj już w grupie walczy się o życie! (śmiech)
Na koncercie będzie jakiś tenisowy akcent?
Mezo: Mam piosenkę „Wchodzę na kort”. Jeśli przypomnimy sobie z Liberem tekst do wieczora to tutaj aż prosi się, żeby ją zagrać. Taka tenisowa perełka.
Macie swoich tenisowych idoli?
Liber: Stan Wawrinka.
Mezo: Nadal. Za charakter, grę na ziemi, wybieganie – absolutny mistrz. Mam też słabość do niższych zawodników, bo sam jestem niski. (śmiech) Kiedyś Diego Schwartzman, teraz Sebastián Báez.









