Jedwab sprowadzany z Dalekiego Wschodu, srebrne zausznice, bogato zdobione pasy, wełniane płaszcze, miecze i biżuteria odtworzona na podstawie historycznych znalezisk. W Ogrodach Śródmieście moda na jeden wieczór cofnęła się o tysiąc lat. Drużyna Grodu Trzygłowa zaprosiła publiczność na pokaz strojów z IX–XII wieku, prezentując wczesne średniowiecze z perspektywy, której na co dzień raczej nie mamy okazji oglądać. Zamiast gablot muzealnych był wybieg, modele i stroje, które opowiadały o statusie, pochodzeniu, zamożności, a czasem również funkcji ich właścicieli.
Koncepcję wydarzenia przygotował Igor Górewicz, za scenariusz i prowadzenie odpowiadali Paulina „Wiłka” Deręgowska oraz Igor Górewicz, przy współpracy Katarzyny Górewicz. Na wybiegu pojawili się członkowie Drużyny Grodu Trzygłowa, prezentując rekonstrukcje strojów z kilku stuleci i różnych części ówczesnej Europy.
Od kmiecia do króla
Pokaz został pomyślany jako przekrój przez warstwy społeczne wczesnego średniowiecza. Publiczność mogła zobaczyć stroje prostych kmieci, mieszkańców grodów i przedstawicieli możnych rodów, a następnie znacznie bardziej okazałe kreacje książęce i królewskie.
Wśród historycznych postaci pojawili się Mieszko II, król Polski, oraz św. Olga, księżna kijowska. Szczególnie widowiskowo prezentowała się rytualna tancerka rodem z Rusi. Jej suknia miała niezwykle długie rękawy, które podczas ruchu ciągnęły się po ziemi, tworząc efektowną oprawę tańca.
Inspiracji szukano przede wszystkim na terenach Polski piastowskiej i Pomorza, ale również Słowiańszczyzny Połabskiej, Skandynawii oraz Rusi. Kolejne sylwetki pokazywały więc nie tylko różnice społeczne, lecz także bogactwo kultur funkcjonujących tysiąc lat temu w tej części Europy.
Jedwab, który opowiada historię
Szczególną rolę podczas pokazu odgrywały same materiały. Stroje uszyto z lnu, wełny, jedwabiu i brokatów, a część wykorzystanych tkanin liczyła w momencie powstawania rekonstrukcji ponad sto lat.
Wiele prezentowanych kreacji wykonała Paulina „Wiłka” Deręgowska, specjalizująca się w rekonstrukcji ubiorów wczesnośredniowiecznych, szczególnie tych powstających z kosztownych tkanin. W jej pracach pojawiają się m.in. importowane z Dalekiego Wschodu jedwabie i brokaty wykonywane tradycyjnymi technikami oraz według wzorów zdobniczych znanych przed tysiącem lat.
Strój w średniowieczu potrafił powiedzieć o człowieku zaskakująco wiele. Zamożność podkreślały kosztowne materiały, srebro i kunsztowne zdobienia. Na wybiegu można było zobaczyć srebrne kolie, łańcuchy, pierścienie i zawieszki, a także pozłacane zapinki noszone przez Skandynawki. Skromniejsze ubiory uzupełniały ozdoby z brązu, szklanych paciorków, muszelek, kości czy pestek roślinnych.
Równie interesujące były nakrycia głowy: zawoje, chusty, kapelusze, czapy i kokoszniki oraz czółka zdobione srebrnymi zausznicami i kabłączkami skroniowymi. Zamożni mężczyźni nosili natomiast pasy ze srebrnymi lub brązowymi klamrami i okuciami.
Historia dopracowana w detalach
Sama garderoba była tylko częścią opowieści. Modelom towarzyszyły przedmioty wskazujące na pozycję i funkcję prezentowanych postaci. Pojawiły się m.in. laska obrzędowa z Połabia, żelazna magiczna różdżka z Norwegii, okuty srebrem róg z Danii, a obok nich miecze, tarcze, topory i hełmy.
Scenografia również prowadziła publiczność daleko poza współczesny Szczecin. W Ogrodach Śródmieście stanęły preromańskie kolumny oraz monumentalny posąg Triglava – bóstwa szczególnie silnie związanego z historią przedchrześcijańskiego Szczecina. Przestrzeń uzupełniły wielki obrzędowy kołacz i replika królewskiego tronu.
Pokaz Drużyny Grodu Trzygłowa przypomniał, że historia ubioru potrafi być niezwykle sugestywnym sposobem opowiadania o przeszłości. Tkanina, biżuteria, sposób nakrycia głowy czy klamra pasa zdradzały pochodzenie, pozycję i możliwości właściciela. W Ogrodach Śródmieście przez chwilę można było zobaczyć tę historię nie jako ilustrację w książce, lecz w ruchu – na wybiegu, w pełnej skali i z detalami, które tysiąc lat temu były częścią codzienności.







