Dworscy błaźni Gryfitów
Ludzie zawsze lubili się śmiać. Potrzeba nam osób, które dostarczają innym rozrywki. Błazen to tak naprawdę istota z innego świata. Ktoś obcy, mający w sobie pierwiastek ziemski oraz boski. Uosobienie chaosu. Może być komiczny i tragiczny zarazem. Budzi śmiech, ale też refleksję. Ta postać jest nieodzownym składnikiem naszej kultury. Błazen ma wiele twarzy. Potrafi przemawiać do każdego. To figura istotna od stuleci. Wesołek jest również postacią ważną w historii Pomorza Zachodniego. Szczególnie – błazen dworski.
Jan Matejko, Stańczyk na dworze królowej Bony po utracie Smoleńska, 1862 r.
Śmiech jest potrzebny. „Został on umieszczony w naszej duszy, aby mogła odpocząć”: twierdził Jan Chryzostom. Dlatego zawsze niezbędni byli ludzie, którzy potrafią rozbawić innych. Ich rola w świecie współczesnym jest ważna, ale dawniej była ogromna. Także w pomorskiej przeszłości wesołkowie zostawili po sobie wyraźny ślad.
Nadworny błazen, figura i mit
Błazen to pojęcie o niejasnej etymologii, o znaczeniu zmieniającym się w zależności od kontekstu. To postać kojarzona z ludźmi dostarczającymi rozrywki. Osobnik „wywodzący się od starożytnych mimów i filozofów, o genezie wspólnej z ludowymi kuglarzami i wesołkami”, jak podaje „Encyklopedia PWN”. Informuje także: „zawodowy błazen dworski pełnił funkcję aktora, kuglarza, trubadura, wodzireja, a niekiedy filozofa i moralizatora; bawił władcę i dwór, mógł krytykować i wyśmiewać wszystko i wszystkich, nawet samego króla; na czas pełnienia służby błazen nakładał specyficzny ubiór z kapturem z czubem i oślimi uszami, zdobionymi dzwonkami”.
Instytucja błazna istnieje od dawien dawna. Wesołka miał egipski władca Ptolomeusz I. Trefniś towarzyszył mongolskiemu wodzowi Tamerlanowi. Na dworze angielskim dowcipnisie często specjalizowali się w żonglerce, skeczach oraz zagadkach. Pisał o nich Szekspir. Na polskim dworze królewskim także było ich sporo! Trefnisiów miał Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, Zygmunt II August i Zygmunt III Waza. Najsłynniejszym wśród nich był Stańczyk, opisywany przez Jana Kochanowskiego, Łukasza Górnickiego i uwieczniony w malarstwie przez Jana Matejkę.
Figura błazna wpisuje się od wieków w kulturę europejską, choć rola tej postaci jest niejednoznaczna. Trefniś przekracza normy i łamie tabu. Wprowadza chaos w codzienny porządek świata. Balansuje na granicy, ale nie może jej przekroczyć. To osoba o ciętym języku, odważnych opiniach, trafnych spostrzeżeniach i zmyśle obserwacyjnym. Śmiała, ale też znająca swoje miejsce. Wesołków spotykamy tuż obok nas, a także w kulturze, sztuce, mediach i polityce. Ludzie trochę niepoważni, lekceważeni, a jednak niezwykle głęboko myślący, są potrzebni, by świat poprawnie funkcjonował.
„Postać błazna – jako składnik kultury – zachowuje znaczenie i rangę, dopóki staje przed nią inteligentny odbiorca, umiejący rozpoznać zarówno symbole, jak ironię i pokrewne jej narzędzia oddziaływania trefnisia. Zaprzeczeniem błazna, jego tragizmu i mądrości, jest współczesny homo stupidus, człowiek, który na skutek zaprzepaszczenia umiejętności posługiwania się rozumem zatracił również zdolność do rozpoznania własnej kultury i tożsamości”: tłumaczy Olga Płaszczewska w tekście „Błazen i homo stupidus. O niektórych aspektach współczesności”. Dlatego też wesołkom warto się przyglądać, a także ich znać, nawet jeśli są postaciami z odległej przeszłości.
Żartowniś, mędrzec czy doradca
Kawalarzy ceniono na dworach królewskich, książęcych, jak i pomniejszych arystokratów. Wiadomo, że na Pomorzu dowcipnisiów zatrudniali nie tylko Gryfici. Można ich było spotkać też na mniejszych dworach. Wszędzie błaźni mieli ważną misję do spełnienia. Im potężniejszy ktoś się stawał, tym bardziej był odcięty od rzeczywistości. Władcom potrzeba było zarówno rozrywki, jak i prawdy. To błaźni ją często przekazywali. Trefniś był odbiciem władcy w krzywym zwierciadle, jego parodią. Przypominał mu, że jest on tylko człowiekiem. Dobry błazen doskonałe znał i rozumiał władcę. Nie tylko go rozbawiał!
„Błazen w tradycji europejskiej to przede wszystkim figura mądrościowa”: zaznacza Olga Płaszczewska w tekście „Błazen i homo stupidus…”.Wśród wesołków dworskich byli zarówno prości dowcipnisie, jak tez wyrafinowani kawalarze. Zdarzali się też błaźni uczeni. Pod swoim pstrokatym strojem często skrywali intelekt, bystry osąd oraz spryt. Taki był wspomniany wcześniej Stańczyk, czy znany z folkloru Dyl Sowizdrzał.
Wesołkowie nie mieli łatwego życia. Byli blisko władcy, jednocześnie otaczani prestiżem oraz pogardą. Działali w środowisku trudnym. Był to zawód ryzykowny. Należeli do dworzan, a jednocześnie pozostawali obcy. „W światku opartym na grze pozorów, kłamstwie, manipulacji pełnił trefniś rolę wentyla bezpieczeństwa”: podkreśla Joanna Kościelna w tekście „Z dziejów błaznów na Pomorzu: Błazen Hintze”. Pamiętano jednak o ich niezwykłej roli. Niektórzy byli tak wysoko cenieni przez władców, że otrzymywali nadania ziemi.
Błazen zabawiał, ale też mówił prawdę, udzielał rad lub powstrzymywał pański gniew. Dostarczał powodów do śmiechu. Pomagał uwolnić się od trosk. Przekazywał też często władcy gorzką prawdę. Miał prawo mówić to, co myśli. Przekraczał ograniczenia etykiety. Korzystał z przywileju wolności słowa. Niektórzy błaźni bywali nawet wypożyczani w geście przyjaźni innym władcom. Wtedy stawali się czasem szpiegami, agentami na dworach. Poza tym, nierzadko filozofowali czy odgrywali rolę posłów. Jednak przede wszystkim mieli dostarczać dużo zabawy! „O trefnisiu Schulenburga wiadomo, że za zgodą księcia zakpił z posła brandenburskiego używając języka polskiego”: informuje Joanna Kościelna w artykule „Z dziejów błaznów na Pomorzu…”.
Wesołkowie pomorskich książąt
Figlarze pełnili ważną rolę na dworach Gryfitów. Książęta pomorscy mieli bogatą, barwną i różnorodną reprezentację kawalarzy. Do naszych czasów dotrwało niewiele źródeł historycznych mówiących na ich temat, więc wokół nich narosło mnóstwo legend oraz opowieści. Wiadomo, że wesołków miał Warcisław V i Bogusław X Wielki. Znani są też błaźni Mikołaj Hintze i Hans Mieske, zatrudnieni na dworach Jana Fryderyka i Filipa II.
Ten pierwszy, według legendy, został uśmiercony kiełbasą… Książę Jan Fryderyk zainscenizował jego egzekucję. Całe wydarzenie było formą żartu. Trefniś jednak o tym nie wiedział. Czekał na topór. Zmarł w wyniku silnych emocji. Jego tragikomiczna historia stała się inspiracją dla szeregu opowieści, w tym popularnej książki. „Powieść ugruntowała sławę pomorskiego błazna, została bowiem przetłumaczona na język angielski”: zaznacza Joanna Kościelna w tekście „Z dziejów błaznów na Pomorzu…”. Publikacja miała kilka wydań. Prawdopodobnie dramatyczny zgon wesołka to fikcja, ale być może jest w tym wszystkim ziarenko prawdy. Zachowała się płyta nagrobna Mikołaja Hintzego. Trefniś został na niej uwieczniony z pewnym atrybutem, który przypomina narzędzie zbrodni z opowieści. Istnieje wiele teorii na ten temat. Płyta znajduje się w kościele w Sownie. Prawdopodobnie błazen został tam po śmierci pochowany.
Drugi wesołek, Hans, to także bohater wielu historyjek. Wiadomo, że miał dobre relacje z książęcą rodziną oraz dworem. Wiernie im służył przez wiele lat. Gryfici musieli go cenić, bo wyprawili mu piękne ostatnie pożegnanie. Uroczysty pogrzeb błazna był nie lada wydarzeniem. Postać wesołka zachowała się w zbiorowej świadomości dzięki niezwykłej, płomiennej mowie, jaką wygłosił na jego pogrzebie lokalny duchowny. Tekst został wydany drukiem. Unieśmiertelnił on Hansa, a także przyniósł sławę krasomówcy. Głośne „kazanie na cześć błazna miało aż cztery wydania (1619/1620, 1678, 1680, 1692). I do dziś budzi zainteresowanie badaczy”, jak informuje Joanna Kościelna w notce „Hans Mieske (Mieszko) – błazen księcia Filipa II” na profilu facebookowym „Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie”.
W opowieściach o pomorskich błaznach fakty historyczne przeplatają się z fikcją literacką, niewątpliwie jednak wesołków ceniono na lokalnych dworach. Śladem ich uprzywilejowanej pozycji u Gryfitów jest na przykład zegar zamkowy. Jednym z elementów niezwykłego urządzenia jest postać błazna triumfalnie odmierzającego czas. Wybija on lewą ręką godziny, a prawą – kwadranse. Barokowy zegar był osobliwością swoich czasów. Wciąż budzi duże zainteresowanie, został nawet szczegółowo opisany przez ogólnopolskie stowarzyszenie „Klub Miłośników Zegarów i Zegarków”.
Świat na opak
Najlepszy czas by przyjrzeć się figurze błazna to karnawał. Trefniś jest kluczową postacią tego okresu. To reprezentant „świata na opak”. Pozwala traktować rzeczywistość ze zdrowym dystansem, przymrużeniem oka. Właśnie po to jest karnawał. Pomaga znaleźć właściwą perspektywę. W średniowieczu pewien doktor z Auxere napisał, że dla dobra człowieka byłoby wskazane, by „błazeństwo, które jest naszą drugą naturą i wydaje się człowiekowi przyrodzone, mogło się swobodnie wyżyć chociaż raz w roku”.
Siła karnawałowych tradycji była kiedyś niezwykle mocna. W dawnej Europie istniały towarzystwa błazeńskie. Miasta roiły się od wesołków różnego typu. To była odtrutka na powagę szarej codzienności. Sposób na urozmaicenia życia sobie i innym. Mamy też nurt literatury błazeńskiej. Tradycja wesołków nie zginęła. Śladów jej można szukać wśród karnawałowych zwyczajów i różnych przejawów współczesnej kultury.
Błaźni rozweselają żartami oraz wyglądem, ale też pobudzają do refleksji. Za ich maską dowcipnisia nierzadko kryją się nieprzeciętne umysły. Przypominają, że dobra rozrywka jest nam potrzebna, a śmiech bywa tarczą człowieka. Warto zapoznać się z życiorysami oraz wizerunkami historycznych wesołków, także pomorskich. Wypada też pamiętać, że „śmiech niekiedy może być nauką”, jak trafnie to ujął Ignacy Krasicki.
Źródła: O. Płaszczewska, „Błazen i homo stupidus. O niektórych aspektach współczesności”, czasopisma.kul.pl; J. Kościelna, „Z dziejów błaznów na Pomorzu: Błazen Hintze”, academia.edu; A. Krajewski, „Krótka historia błaznów polskich”, newsweek.pl; A. Niedźwiedź, „Śmiech jako instytucja, czyli rzecz o średniowiecznym błaźnie”, histmag.org; P. Korczyński, „Henne, błazen Henne”, newsweek.pl, J. Besala, „Stołek dla błazna”, polityka.pl, facebook.com/zamek.szczecin/, wikipedia.org, zamek.szczecin.pl/ zdjęcia: Wikipedia




