Wiosna nie pyta o wiek

Pierwsze ciepłe dni, dłuższe wieczory, świat powoli nabierający barw – wiosna ma w sobie coś ożywczego. Dla podopiecznych placówki Dziennego Domu Pomocy Społecznej, jak i dla tych, którzy towarzyszą im każdego dnia, liczą się właśnie te chwile. Nie liczy się tempo, ale obecność. Radość z małych rzeczy. O tym, jak wygląda ta codzienność, dlaczego aktywność jest tak ważna oraz jak rodzą się refleksje, które warto zapisywać, rozmawiamy z kierownikiem placówki, autorem dwóch książek poświęconych opiece nad osobami starszymi – Przemkiem Pawelcem.

Kim są Twoi podopieczni?

To osoby z chorobami otępiennymi, w tym z chorobą Alzheimera. To ludzie, którzy wymagają troski, uważności i odpowiedniego wsparcia na co dzień. Mimo postępującej choroby dbamy o to, by każdy dzień był dla nich ciekawy, miał swój rytm i sens – zarówno poprzez drobne rytuały, jak i aktywności, które pomagają zachować sprawność umysłową i fizyczną. Najważniejsze jest dla nas stworzenie przestrzeni, w której czują się bezpiecznie i komfortowo.

Każdy dzień wygląda inaczej?

Zgadza się. Każdy dzień niesie coś innego, ale kluczowe jest to, aby miał swój rytm i strukturę. Naszym zadaniem jest nie tylko opieka nad Podopiecznymi, ale również organizowanie im czasu w sposób, który będzie dla nich angażujący i stymulujący. Osoby starsze, niezależnie od stanu zdrowia, potrzebują motywacji i zachęty do aktywności – czasem wystarczy drobny impuls, by włączyły się w zajęcia, które poprawiają ich samopoczucie i jakość życia. Staramy się dostosowywać harmonogram do ich możliwości i nastroju, jednocześnie dbając o to, by każdy dzień przynosił im coś wartościowego.

Nadchodzi wiosna. Organizujecie czas na świeżym powietrzu?

Wiosna to idealny moment, by spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu – i nasi podopieczni również na tym korzystają. Staramy się dostosowywać aktywności do ich możliwości i samopoczucia, ale zawsze znajdujemy sposób, by wprowadzić ruch i radość do codzienności. Czasami są to krótkie spacery w pobliżu ośrodka, innym razem większe wyjścia, np. na Jasne Błonia. Organizujemy wtedy wspólne śpiewanie, proste ćwiczenia ruchowe, a czasem po prostu cieszymy się słońcem i rozmowami. Wystarczy chwila na świeżym powietrzu, by poprawił się wszystkim nastrój. Okres wiosenny to czas, kiedy zwiększa się aktywność nas wszystkich. Potrzebujemy wtedy kontaktu z ludźmi i naturą. Kontakt z budzącą się przyrodą stymuluje nasze zmysły, poprawia samopoczucie, nastraja nas pozytywnie – to działa również na naszych seniorów.

Pierwszą książkę „I żyli długo i szczęśliwie” napisałeś trzy lata temu. Rozmawiasz z mężami, którzy stanęli przed wyzwaniem opieki nad swoimi żonami chorymi na Alzheimera.

To prawda, choć pomysł na nią dojrzewał we mnie znacznie dłużej. Chciałem pokazać codzienność opiekunów – ludzi, którzy zostali nimi niespodziewanie, ale podjęli tę rolę z własnej woli, kierowani miłością i poczuciem odpowiedzialności. Zależało mi, by nie była to książka stricte medyczna, ale oddająca prawdziwe doświadczenia, emocje i dylematy, z jakimi muszą się mierzyć. W chorobie Alzheimera często zapomina się o tych, którzy towarzyszą choremu każdego dnia – a przecież to oni są jego największym wsparciem. Ich rola jest nieoceniona, a jednocześnie często pomijana, także w systemie opieki zdrowotnej. Osoba doświadczająca otępienia i opiekun stają się przy pogłębiającej się chorobie niemal jednym organizmem. Mimo to państwo zauważa tylko osobę chorą.

Czytałam ją. Odniosłam wrażenie, że choć zależało Ci na tym, aby pokazać, czym naprawdę jest ta choroba, w sposób zrozumiały dla każdego, to przede wszystkim oddałeś głos opiekunom, którzy zostali nimi niespodziewanie, ale z własnej woli.

Dokładnie tak. To rozmowy z mężami, którzy musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości, i siostrami, które z dnia na dzień stały się opiekunkami dla swoich bliskich. Zanim zacząłem pisać, potrzebowałem czasu, by poznać ich historie, wysłuchać ich uczuć, obaw i refleksji. Chciałem, by ich głos wybrzmiał w tej książce w pełni – autentyczny, prawdziwy, nieupiększony.

To historie wielkich miłości.

Zdecydowanie. Miłości, która nie kończy się na słowach, ale przejawia się w codziennych gestach – w cierpliwości, trosce, w przeorganizowaniu całego życia, by być dla tej drugiej osoby w każdym momencie. To historie ludzi, którzy nie tylko nie odwrócili się od swoich bliskich, ale każdego dnia podejmują trud, by zapewnić im godność i poczucie bezpieczeństwa, nawet gdy ci stopniowo zapominają, kim są.

Czy masz rodzeństwo? W drugiej książce oddajesz głos siostrom, które opiekują się swoimi chorymi siostrami.

Tak, mam rodzeństwo i nie ukrywam, że podczas pracy nad drugą książką często o nich myślałem, choć przy pierwszej książce również próbowałem odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dałbym radę. To, jak silne potrafią być więzi między rodzeństwem i jak wiele człowiek jest w stanie zrobić dla brata czy siostry, było dla mnie niezwykle poruszające. Historie, które poznałem, pokazują, jak ogromna jest siła rodzinnych relacji – jak bardzo potrafią one mobilizować do walki, mimo zmęczenia, frustracji i poczucia niesprawiedliwości. W „Oddaniu w czasach nienawiści” oddałem głos rodzeństwu, trzem siostrom, które próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jednak nie wszyscy mają tyle siły i determinacji. Te trzy historie to przykłady poukładanych relacji i pozytywnych skutków. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie wszystkie takie są, bo nie żyjemy w idealnym świecie.

Twoje książki nie tylko opowiadają o chorobie, ale przede wszystkim zwracają uwagę na to, jak postrzegamy starość.

Tak, zdecydowanie uważam, że powinniśmy częściej rozmawiać o starości – nie jako o czymś odległym, ale jako naturalnym etapie życia, do którego każdy z nas zmierza. Młodzi ludzie często kojarzą starość z przeszłością – myślą o niej w kontekście swoich dziadków, historii, doświadczeń minionych pokoleń. Tymczasem starość to przyszłość. To przyszłość nas wszystkich. Kiedy miałem 20 lat, zupełnie o tym nie myślałem, bo wtedy starość wydaje się abstrakcją. Ale prawda jest taka, że przygotowujemy się do niej przez całe życie – przez to, jak traktujemy starszych ludzi, jak budujemy relacje, jak kształtujemy swój stosunek do upływu czasu. Jeśli w młodości patrzymy na seniorów z szacunkiem, troską, jeśli dostrzegamy ich wartość, to przekazujemy ten wzorzec dalej – swoim dzieciom i wnukom. Dziś żyjemy w kulcie młodości i piękna. O starości mówi się niewiele, a jeśli już, to w kontekście chorób, ograniczeń, niedołężności. A przecież może to być piękny czas – o ile my sami nauczymy się na niego patrzeć we właściwy sposób. Właśnie dlatego zależało mi na tym, by moje książki nie tylko opisywały chorobę, ale też otwierały przestrzeń do refleksji nad tym, kim będziemy za kilkadziesiąt lat i jak chcemy być postrzegani przez przyszłe pokolenia.

Dziękuję za rozmowę.

Przemek Pawelec – od ponad dekady kieruje Dziennym Domem Pomocy Społecznej, obecnie przy ul. Królowej Jadwigi. Dwukrotny laureat nagrody Prezydenta Miasta Szczecin za etykę i osiągnięcia w pracy socjalnej. Autor książek „I żyli długo i szczęśliwie” oraz „Oddanie w czasach nienawiści”, które promuje w ramach cyklu spotkań „Porozmawiajmy o alzheimerze”.

 

Prestiż  
Kwiecień 2025