Kartofel, to warzywo wszechstronne i dla wszystkich – dla ludzi i dla zwierząt. O jego zastosowaniu napisano już cały tom nie tylko naukowych opracowań. Ale w jaki sposób znalazł się na Pomorzu Zachodnim? W połowie XVI wieku ziemniaki do Europy sprowadzili z Ameryki Południowej hiszpańscy konkwistadorzy. Na początku były wyłącznie rośliną ozdobną. Potem dopiero zauważono ich możliwości hodowlane i odżywcze. W Królestwie Pruskim ziemniaki pojawiły się w XVIII wieku. Ich silnym promotorem okazał się król Fryderyk II Wielki. To on nawet rozkazał upowszechniać uprawę ziemniaków. Wydał nawet 15 rozporządzeń w tej sprawie, które noszą nazwę „rozkazów ziemniaczanych”. W 1745 roku ziemniaki trafiły np. do Kołobrzegu. Jak przebiegała akcja upowszechniania tego warzywa opisywał Joachim Nettelbeck, późniejszy burmistrz tego miasta a jego zapiski przypomniał znany lokalny historyk Hieronim Kroczyński. Na Rynku przed ratuszem stanął wielki wóz z ziemniakami. Mieszkańców zwoływano biciem w bębny, obiecując im „szczególne dobrodziejstwo królewskiego majestatu". Ziemniaki rozdawano mieszczanom proporcjonalnie do posiadanej ziemi. Na głos odczytywano instrukcję o tym, jak nową roślinę należy uprawiać, a potem przygotowywać do spożycia. Ludzie brali bulwy do rąk, wąchali, próbowali jeść, ale po ugryzieniu wyrzucali. Do wyrzucanych bulw podbiegały psy, ale te tylko powąchały i odchodziły. Niektórzy jednak ziemniaki zasadzili. W innych rejonach Pomorza sadzonki rozdawano chłopom za darmo. Natomiast żołnierze pilnowali czy rzeczywiście są sadzone. Ziemniak był także jedną z przyczyn wybuchu wojny o sukcesję bawarską między Austrią a Prusami w 1778 roku. Duże przerwy w dostawach zaopatrzenia, głównie żywności, spowodowały, że wojska obu stron konfliktu – króla Fryderyka II, jak i austriackiego cesarza Józefa II zmuszone były do żywienia się ziemniakami, które już były uprawiane na terenach objętych działaniami wojennymi. Żołnierze z głodu kradli je masowo prosto z pól lub z kopców, w których przechowywali je chłopi. To z kolei prowadziło do coraz większego zubożenia ludności. Mizerne efekty wojenne, brak zaopatrzenia i rabunki żywności na wielką skalę doprowadziły do końca działań zbrojnych. Wojna ta do historii przeszła jako Kartoffelkrieg, czyli wojna ziemniaczana. Uprawa ziemniaków na Pomorzu upowszechniła się dopiero po śmierci Fryderyka II. I stały się one jednym z głównych składników żywienia lokalnej ludności. Według badaczy ich uprawa zajmowała 1/10 całego areału rolnego. Posiłki z kartofli były proste i skromne, ale sycące. Choć niektórym niezbyt smakowały. Lucyna Turek-Kwiatkowska – znana badaczka kultury i życia codziennego mieszkańców Szczecina oraz Pomorza Zachodniego przytacza anegdotę o żołnierzach napoleońskich, którzy pojawili się na Pomorzu w 1807 roku. Kiedy podano im do konsumpcji pyzy ziemniaczane, ci nanizali je na sznurek i powiesili w poprzek ulicy. Jedną z najpopularniejszych potraw były gotowane ziemniaki „w mundurkach” z solonym śledziem lub w occie z cebulą i dużą ilością przypraw. Oprócz tego spożywano ziemniaki tłuczone, z twarogiem, smażone, zupę – kartoflankę, sałatkę ziemniaczaną (podstawowa wersja przygotowywana jest przede wszystkim z ugotowanych i pokrojonych w kostkę ziemniaków oraz z posiekanej cebuli, wszystko doprawione olejem i octem, potem sokiem z cytryny i majonezem) oraz placki ziemniaczane. Grażyna Zaremba-Szuba, która odnalazła stare zachodniopomorskie przepisy kulinarne przypomina w swojej książce kilka potraw związanych z ziemniakami np. kluski ziemniaczane – z cukrem, grzankami i cynamonem, podawane ze śmietaną i owocami.

Jak ziemniak jest cenny dla Pomorza Zachodniego niech świadczy także fakt, że we wsi Biesiekierz, niedaleko Koszalina, w 1983 roku stanął pomnik tego warzywa. Monument ma wysokość 9 metrów a sama bulwa liczy 3,95 m. Pomnik stanął na cześć Stacji Hodowli Roślin w Biesiekierzu i jej pracowników, którzy wyhodowali w niej aż dziewięć nowych odmian ziemniaka. On sam zresztą znajduje się w herbie gminy.

 

Prestiż  
Czerwiec 2025