Agnieszka Karaś

Szczecinianka, socjolożka, ekofeministka, edukatorka środowiskowa. Mimo powszechnego postępu cyfryzacji uparcie tworzy wyłącznie analogowe kolaże. Głównymi motywami jej prac są zwierzęta i rośliny, często w spersonifikowanej formie. W swojej twórczości daje upust frustracji związanej m.in. z wykorzystywaniem zwierząt przez ludzi oraz z antropocentrycznym postrzeganiem świata. Prowadzi warsztaty z gelli plate printing oraz kolażu, w tym autorski projekt dla dzieci „ZielniKolaż”, który łączy sztukę kolażu z edukacją ekologiczną. Obecnie mieszka w Berlinie.

IG: @zakola_umyslu

IG: @gelliplatestudio

Tworzę... kolaże – wyłącznie analogowe.

Mój pierwszy rysunek przedstawiał... drzewo.

Inspirują mnie... Niedoskonałości, pożółkłe ze starości magazyny, książki niechcący zalane kawą, wycinanie papieru techniką Kirie, Janina Duszejko.

Największe wyzwanie dla artysty to... nie postradać do końca zmysłów.

Gdzie tworzysz – Twoje miejsce pracy?

W domu, ale często podróżuję i prawie zawsze zabieram ze sobą tzw. zestaw pierwszej pomocy – klej, nożyczki i mały notes.

Stały dom czy przemieszczanie się?

Bez przemieszczania się nie ma dla mnie życia.

Czy artysta ma narodowość, czy jest obywatelem świata/wszechświata?

Jest ziemskim obywatelem planetarnym!

 

Karolina „Koko” Rattray

Kreatywna żartownisia, z zapałem do pędzla, aparatu fotograficznego i Photoshopa; nie stroni od wiertarki. Ma bzika na punkcie punktualności. Artystycznie kształcona w Szczecinie, Poznaniu i Londynie. Od wielu lat wierzy, że ma 26 lat.

www.kokorattray.com

Tworzę… obrazki na potrzeby druku. Lubię rysować portrety, budynki i szybkie szkice zmęczonym pędzlem i czarnym tuszem.

Mój pierwszy rysunek przedstawiał… Mamę, Tatę i bałwana (a może to był lodziarz?) Muszę zapytać mamy…

Inspirują mnie… fajnie mi się rysuje brzydkich i obłudnych ludzi, bo nie muszę się im przypodobać. Inspirują mnie „brzydkie” rysunki i poczucie humoru w sztuce. Moim „guru" jest Grayson Perry – ten facet dobrze mówi!

Największe wyzwanie dla artysty to… poszukiwanie pracy – siedzi po przeciwnej stronie spektrum twórczości.

Gdzie tworzysz?

W domu, w Londynie. Mieszkam w wiktoriańskim szpitalu, gdzie nie straszy.

Stały dom czy przemieszczanie się?

Stały, ale chodzi nam po głowie przeprowadzka do Edynburga — mąż jest Szkotem.

Czy artysta ma narodowość, czy jest obywatelem świata/wszechświata?

Absolutnie ma narodowość! Kiedyś rysowałam ilustracje dla Muzeum Sherlocka Holmesa — kurator ciągle mnie odsyłał z kwitkiem: „zbyt wschodnioeuropejskie”. Kolega powiedział mi kiedyś: „Genów nie wydłubiesz.” Operujemy systemem kodów i symboli, które nabyliśmy w domu i w kraju. Mieszkając w innym państwie, uczę się codziennie nowych znaczeń.

Prestiż  
Czerwiec 2025