Drugie życie wielkiej mody
W Szczecinie powstaje miejsce, jakiego nie było tu od lat. Joanna Obuchowicz-Beckwith, projektantka, kolekcjonerka i pasjonatka mody, otwiera butik pn. Pozytyffka z wyselekcjonowanymi ubraniami vintage, w tym projektami legendarnych domów mody jak Dior, Yves Saint Laurent, Balenciaga, Tom Ford, a także Moda Polska. Unikatami z wybiegów m.in. od John Galliano czy Stelli McCartney, kostiumami filmowymi i autorskimi przeróbkami oraz projektami pn. JOB. Jak podkreśla, to nie będzie zwykły sklep, lecz przestrzeń dla ludzi, którzy chcą modę naprawdę rozumieć. Ponadto cenią sobie jakość, nie lubią powtarzalności a na sercu leży im dbałość o naszą planetę.

Przygoda Joanny z modą vintage zaczęła się dużo wcześniej i — jak sama mówi — była efektem wieloletniej fascynacji zbieraniem niezwykłych ubrań. — Już w latach 2007-2010 razem z Agatą Kiedrowicz prowadziłyśmy butik na odległość. Ja wysyłałam ze Stanów, gdzie ówcześnie mieszkałam, designerskie ubrania vintage, Agata organizowała sesje zdjęciowe i przygotowywała lookbooki. Zawsze jej działką było odebranie przesyłki i zorganizowanie zdjęć — wspomina.
Miłość do mody w pełni rozwinęła się właśnie podczas pobytu Joanny w USA. — Zawsze ubierałam się inaczej niż wszyscy, ale w Stanach po raz pierwszy zobaczyłam, jak to może wyglądać na najwyższym poziomie — wspomina. — U nas takich rzeczy nie było. Co prawda w second handach trafiały się „perełki”, ale bardzo często zniszczone. „Crème de la crème” tego typu mody nigdy do nas nie docierał. Natomiast w USA w sklepach charytatywnych można było kupić na przykład suknię Diora z wybiegu za 40 dolarów. Najlepsze tego typu sklepy były w najbogatszych dzielnicach — na Manhattanie czy w Hollywood. Można było tam znaleźć genialne rzeczy za bezcen.
Odkryciem okazały się również magazyny kostiumów filmowych. — Universal Studios posiada magazyn pn. „It’s a Wrap”, gdzie sprzedają m.in. kostiumy po zakończeniu każdej z produkcji. Kupowałam od nich rzeczy warte tysiące dolarów, na przykład sukienkę noszoną przez Halle Berry (miała oznaczenie) w jednym z filmów. Część tej kolekcji przywiozłam do Polski. Zawsze zbierałam, bo nie potrafię kupować tylko tego, co będę nosić. Jeśli coś jest piękne, muszę to uratować, zanim skończy jako odpad.
Z czasem kolekcjonowanie przerodziło się w twórcze przetwarzanie ubrań.
— Jeśli rzecz jest zniszczona, zastanawiam się, jak ją naprawić tak, by mój wkład był widoczny — to nie jest zwykła przeróbka, tylko reinterpretacja. Projektantka podkreśla, że jej działania mają także wymiar społeczny.
— Zawsze marzył mi się sklep charytatywny, bo przez lata pomagałam osobom z niepełnosprawnościami i prowadziłam fundację. Chciałam połączyć pomoc z modą, którą kocham. Uwielbiam gromadzić rzeczy, ale nie mogę zatrzymać wszystkiego dla siebie.
Dziś kupuje wiele ubrań na aukcjach — czasem tylko po to, by je poznać. — Czasami nie mogę doczekać się dnia, kiedy przyjdzie paczka, bo chcę zobaczyć materiał, dotknąć go, sprawdzić konstrukcję. Niektóre rzeczy kupuję tylko po to, by je poznać. Są marki, które wyglądają pięknie na zdjęciach, a wykonanie jest słabe, i takie, gdzie nawet poliester jest luksusowy.
Nowy butik ma pełnić także funkcję edukacyjną. — Marzy mi się, żeby to miejsce było biblioteką tkanin dla studentów, bo wielu z nich nie ma dostępu do materiałów i nie potrafi ich rozróżniać. Dziś zainteresowanie modą często kończy się na obrazkach z Pinteresta, a nie na wiedzy o konstrukcji i wykończeniu — mówi. — Ponadto będę chciała udostępnić wieszak młodym projektantom, żeby mogli wyjść ze swoją twórczością do klientów.
Jak dodaje, w jej kolekcji znajdują się zarówno klasyczne projekty, jak i najbardziej ekstrawaganckie formy. — Chcę, żeby ludzie mogli tu przyjść i zobaczyć, jak naprawdę wyglądają dobrze zrobione rzeczy — od elegancji przez designerski streetwear w stylu Supreme czy Off-White, po modowe „dziwactwa”. Mam ponad tysiąc egzemplarzy ubrań, w tym wiele szytych ręcznie, bez metek.
Czy Szczecin jest gotowy na takie miejsce? — Brakuje tu butików i projektantów, choć gdy pojawiają się dobre rzeczy, znajdują klientów. Wierzę, że sklep z odzieżą powinien być miejscem, w którym spędza się godziny — przymierza, odkłada, wraca. Nie kupuje się od razu, tylko dojrzewa do decyzji. To ma być miejsce dla każdego, kto naprawdę kocha ubrania.
Produkcja / Creative Direction: Dagmara Szol / Stylistka: Joanna Obuchowicz - Beckwith / Asystentka stylistki: Milena Kuliszenko / Hair & Makeup (HMU): Emilia Szczerbińska / Asystentka Hair & Makeup: Wiktoria Knap / Zdjęcia: Karolina Borutyńska / Modele: Karolina Wyrwał, Agata Kiedrowicz, Marcin Motyl, Agata Adamowicz, Paulina Gromotka




