Longboard to dłuższa wersja deskorolki. Deska o długości od metra do dwóch, sunąca na czterech kółkach. Duża prędkość, wiatr we włosach, świeże powietrze. Tego wszystkiego można  doświadczyć, spędzając na niej ciepłe dni.

W Szczecinie sport ten nie jest jeszcze zbyt popularny. Ma jednak swoich amatorów, a nawet wyznawców. Są wśród nich Iza Mrozowska i Ania Prus-Wiśniowska, studentki multimediów na Akademii Sztuki i wzornictwa na ZUT. – Do deski zachęcił mnie tata – mówi Iza. – Gdy miałam cztery czy pięć lat stawiałam pierwsze kroki w windsurfingu. Potem był snowboard, deskorolka i freeboard – dodaje.

 

Deska kontra mercedes

Freeboard to deska, imitująca w pewnym sensie snowboard. Od deskorolki różni się tym, że oprócz czterech, ma jeszcze dwa dodatkowe kółka, obracające się o 360 stopni, jak w sklepowych koszykach. Na freeboardzie hamuje się krawędzią deski. – Ciężko przyzwyczaić się na tej desce do takiego sposobu hamowania – mówi Ania.

Iza tej trudności doświadczyła raz na własnej skórze i to dosłownie. – Zjeżdżałam kiedyś rozpędzona z górki na freeboardzie, a tu nagle zza zakrętu wyjechał mercedes – wspomina. – Miałam dwie możliwości: albo iść na czołowe zderzenie, albo zeskoczyć z deski. Wybrałam tę drugą, ale nie przewidziałam, że przy prędkości, jaką osiągnęłam, zeskok będzie dość spektakularny. To nie był zeskok ale prawdziwy lot. Ja pofrunęłam w jedną stronę, a deska w pojechała w drugą, pod koła mercedesa. W locie widziałam zszokowaną minę kierowcy…– wspomina.

Od tamtej pory Iza zaprzestała jazdy na freeboardzie i przerzuciła się na bezpieczniejszy longboard, choć ekstremalna przygoda jeszcze ją czasem kusi.

Rok temu do Izy dołączyła Ania. Longborad stał się jej pasją od pierwszej jazdy. – To jest taka radość, że nie można się tym nie zarazić – mówi Ania. – Wcześniej lubiłam jeździć na rowerze, na deskorolce, ale longboardu nie da się z niczym porównać.

 

Na niemieckich drogach

Żeby poczuć wiatr we włosach, sunąc na deskach, Ania i Iza najczęściej wybierają się do Niemiec. Nie chodzi tylko o wysoką jakość niemieckich dróg, ale i o kulturę kierowców. – W Szczecinie raz mi się zdarzyło, że jadący z naprzeciwka kierowca specjalnie zjechał na mój pas, żeby przejechać 15 cm obok mnie i zatrąbić – wspomina Iza. – W Niemczech nie ma takiej sytuacji, nie dość, że tam równa droga ciągnie się po horyzont, to reakcje kierowców, jeśli w ogóle takie są, to bardzo pozytywne – dodaje.

Jednak zdarza się też dziewczynom jeździć po ulicach i ścieżkach rowerowych Szczecina. Warszewo, Osów, okolice ulicy Miodowej – to miejsca, w których można spotkać longboardzistki w akcji.

Nie jest to najtańszy sport. Ponieważ przyszedł do Polski z USA, najkorzystniej sprowadzać sprzęt właśnie stamtąd. – Za cenę średniej jakości deski kupionej w Warszawie można ze Stanów sprowadzić longboard najwyższej klasy – mówi Ania.

W Szczecinie deski tego typu ze świecą szukać. Przyszłym szczecińskim amatorom longboardu pozostają więc: internet, Berlin, Warszawa lub USA. Można też skonstruować deskę samodzielnie. – Wystarczy prasa do drewna, wiertarka, traki i kółka – mówi Iza.

Jednak, jak zapewnia Ania: – Najlepiej na początku po prostu spróbować, przejechać się z kimś, kto dysponuje sprzętem. Zachęcamy i zapraszamy!