Dla tych, którzy dbając o kondycję fizyczną, szukają jednocześnie spokoju i kameralnej atmosfery, In Balance by Marina. To klub fitness, który dba nie tylko o ciało, ale również o dobre samopoczucie swoich gości.
Z dala od miejskiego zgiełku czekają tu nowoczesne sale treningowe, strefa relaksu, zdrowy bar, wygodne loże, biblioteczka, a nawet piłkarzyki. Jednak tym, co najbardziej wyróżnia to miejsce, nie są maszyny czy wystrój. To ludzie. Do In Balance wiele osób przychodzi najpierw jako klienci, by później stać się częścią zespołu. Tak było z Anią i Tomkiem. Ich historie najlepiej pokazują, że klub tworzy społeczność, w której relacje są równie ważne, jak trening.
Ania trafiła do In Balance rok temu jako osoba ćwicząca. – Miałam bardzo dobrą relację z Danutą, menagerką klubu. Za każdym razem pokazywała mi zmiany, które zachodziły w klubie. Często pytała mnie o zdanie – co jeszcze można zmienić, co jeszcze zrobić. Później zażartowała, że chciałaby mnie zatrudnić. Dostałam nawet ręcznik z logo In Balance i tak zaczęła się moja praca tutaj.
W klubie panuje rodzinna atmosfera. – To nie jest miejsce, gdzie przychodzisz ćwiczyć i ktoś patrzy na ciebie oceniająco – podkreśla Ania. – Jeżeli czegoś nie wiesz, zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże. Poza tym można napić się kawy, poczytać książkę, przyjemnie spędzić czas.
Dziś Ania nadal rozwija swoje kompetencje. – Jestem trenerką personalną i instruktorką siłowni. Zajmuję się również stretchingiem – wymienia. – Jeszcze nie prowadzę zajęć grupowych, ale chciałabym to zmienić. W październiku rozpoczynam kolejny kurs. Marzy mi się prowadzenie takich zajęć jak trening nóg i pośladków czy inne formy fitness. To kolejny krok w moim rozwoju.
Ludzie z dobrą energią
Danuta Powirska, menagerka, trenerka personalna i gospodyni tego miejsca, nie ukrywa, że podczas budowania zespołu równie ważne, jak doświadczenie są charakter i nastawienie. – Przychodzą do nas osoby, które są uśmiechnięte, pozytywne i zadowolone z życia. Lubię pracować z takimi ludźmi.
Tak było również w przypadku Tomka. – Pracuje tu od niedawna, ale wcześniej był naszym klientem. Zawsze był uśmiechnięty, miał dobrą energię – zaznacza Danuta. – Na innych siłowniach też można znaleźć nowoczesny sprzęt. Trening można zrobić wszędzie, ale tutaj ktoś na recepcji zawsze zapyta, jak ci idzie w nowej pracy, jak studia, co słychać. Tworzymy prawdziwe relacje z klientami.
Drugi dom
Dla Tomka klub stał się drugim domem: – Już w wieku 17 lat mówiłem sobie, że kiedyś będę tu pracował. Dwa miesiące temu skończyłem 18 lat, złożyłem podanie i się udało.
Tomek przyznaje, że od początku urzekła go atmosfera wolna od oceniania. – W dużych sieciówkach często można odnieść wrażenie, że ktoś patrzy na ciebie z góry. Ludzie boją się przyjść na siłownię, bo obawiają się oceny. A tutaj tego nie ma – wyznaje. – Kiedy zaczynałem swoją przygodę z treningiem, ważyłem 130 kilogramów. Byłem chłopakiem z dużą nadwagą. Tutaj nikt nigdy nie spojrzał na mnie z góry. Zawsze miałem wsparcie. Byłem też w innych miejscach, ale tam często czułem się oceniany. To nie jest przyjemne dla nikogo.
Klub, który ciągle się zmienia
Przez ostatni rok In Balance przeszło wiele zmian. – Kiedy ktoś pierwszy raz wchodzi do klubu, często nie od razu myśli, że to siłownia – mówi z uśmiechem Danuta. – Mamy konsolę do gier, wygodne strefy relaksu, biblioteczkę. W damskiej szatni pojawiły się suszarki i lokówki Dyson. Dziewczyny są zachwycone. Po treningu można się przygotować do wyjścia, spotkania czy randki.
Pojawiły się także nowe maszyny i dodatkowa przestrzeń do treningów funkcjonalnych. – Planujemy też innymi rozbudowę strefy saun oraz stworzenie nowej przestrzeni inspirowanej najnowszymi trendami treningowymi – mówi menagerka klubu. – Rozwija się także kadra. Dołączyła do nas między innymi Ewa Wiśniewska, która ma ogromne doświadczenie i prowadzi bardzo popularne zajęcia.
Menagerka przyznaje, że zależy jej na stworzeniu miejsca, do którego ludzie przychodzą nie tylko po trening: – Mamy klientów, którzy po ćwiczeniach siadają na kanapie, piją kawę, rozmawiają albo czytają książkę. Są rodzice czekający na dzieci. Są osoby, które korzystają z naszych stref relaksu. Pierwszego października miną dokładnie dwa lata od otwarcia tego miejsca. I choć przez ten czas zmieniło się niemal wszystko, jedno pozostało niezmienne – ludzie.
In Balance | 3 Maja 31, Szczecin | tel. 690 874 167 | www.ibszczecin.pl









