- Reklama -
spot_img

Szczecińskie filmy, które nie powstały. Rejs 2

Strona głównaHistoria SzczecinaSzczecińskie filmy, które nie powstały. Rejs 2

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Są takie filmy fabularne, które miały zostać zrealizowane w Szczecinie m.in. przez bardzo znanych polskich reżyserów. Z różnych przyczyn jednak do tego nie doszło. A szkoda, bo mogłyby wzbogacić dorobek filmowy miasta i regionu, rozsławić ich imię i przysporzyć popularności, nie tylko w kraju. W naszym nowym cyklu zaprezentujemy kilka takich obrazów, które mogły być bardzo znaczące nie tylko dla polskiego kina, ale i dla Szczecina.

 

Pod koniec 2008 roku Szczecin obiegła sensacyjna wiadomość – reżyser Marek Piwowski (m.in. „Przepraszam, czy tu biją?”) nakręci w stolicy Pomorza Zachodniego drugą część swojego kultowego „Rejsu”. Filmu, który znają chyba wszyscy Polacy, niektórzy nawet w całości i na pamięć, którego pewne dialogi i wyrażenia głównych bohaterów (m.in. inż. Mamonia i Sidorowskiego) weszły na stałe do naszego języka. O tym, że Piwowski chce zrealizować drugą część filmu mówiło się od dawna. Reżyser wspominał o tym m.in. podczas znanego festiwalu Ińskiego Lata Filmowego w latach 90. ubiegłego wieku. W 2006 roku jedna z ogólnopolskich gazet poinformowała, że zdjęcia do „Rejsu 2” mają ruszyć w wakacje nad Bałtykiem. Ale nie będzie to film tylko… 12 odcinkowy serial, każda z części licząca po 25 minut. Jego producentem miała być TVP 2. Projekt nosił roboczy tytuł „Rejs na wyspę marzeń”. W rolach głównych mieli wystąpić m.in. Stanisław Tym, Wojciech Mann oraz Maryla Rodowicz. Do tej realizacji jednak nie doszło.

Dwa lata później, któregoś pięknego, jesiennego dnia w gabinecie Krzysztofa Gogola – rzecznika prasowego znanego szczecińskiego armatora Polskiej Żeglugi Morskiej zadzwonił telefon. Okazało się, że telefonował reżyser Marek Piwowski z pewnym filmowym projektem.

PŻM otrzymuje wiele propozycji wykorzystania statków firmy w różnych realizacjach filmowych. Trafiają one do mnie i ja już zajmuje się koordynacją wszystkich działań z tym związanych. Marek Piwowski miał pomysł, aby zrealizować drugą część kultowego „Rejsu” na statku należącym do PŻM. Ale nie wiedział, na jakiej jednostce mógłby tego dokonać, jaki pasowałby mu do koncepcji. Nie wiedział czym dysponujemy, czy coś z naszej floty nadawałoby się do wykorzystania w jego filmie. Szukał tak trochę „w ciemno”. Zdał się więc w tej sprawie na mnie. Zapytał wprost, czy w ogóle w Szczecinie jest taki statek, który nadawałby się do tego celu, który byłby chociaż trochę podobny do tego jaki zagrał w pierwszym „Rejsie”. Ale my nie dysponowaliśmy taką jednostką, która sprostałaby jego oczekiwaniom, nie mieliśmy takich możliwości, to nie te czasy, nie ten styl. Jedynym statkiem, który choć trochę pasowałby do jego koncepcji była „Ładoga”, która w tym czasie należała do PŻM. Można powiedzieć, choć może trochę na wyrost, że jest ona trochę w stylu statku z pierwszej części „Rejsu”. Piwowski zainteresował się tym pomysłem. Obejrzał „Ładogę” dokładnie i bardzo mu się spodobała. Zapalił się wręcz do wykorzystania jej w drugiej części „Rejsu”. Rozmawialiśmy w tej sprawie kilkukrotnie. Był bardzo zaangażowany w ten pomysł. Przysłał mi nawet scenariusz filmu, który rzeczywiście był możliwy do zrealizowania na „Ładodze” – opowiada Krzysztof Gogol.

Statek od kilku lat stoi zacumowany przy nabrzeżu na szczecińskiej Łasztowni. „Ładoga” została zwodowana w 1954 roku w stoczni w Rostocku (wtedy NRD). Przez ponad 50 lat obsługiwała rejsy głównie na jeziorze Ładoga, jeziorze Onega oraz po kanale Białomorsko – Bałtyckim i Zatoce Fińskiej. W 1997 roku statek został kupiony przez Polsteam – Żegluga Szczecińska (spółki należącej do PŻM). Miał być wykorzystywany do rejsów turystycznych, ale jego stan techniczny spowodował wycofanie z eksploatacji w 1998 roku. Armator postanowił, że jednostka zostanie pozbawiona silników i będzie na stałe zacumowana przy nabrzeżu jako pływający hotel z restauracją. Dziś statek należy do prywatnego właściciela.

Zdjęcia do filmu miały ruszyć wiosną 2009 roku m.in. na Zalewie Szczecińskim. Jednemu ze szczecińskich dziennikarzy Marek Piwowski zdradził kilka szczegółów realizacji. Okazało się, że kilka wcześniejszych wersji scenariusza reżyser wyrzucił do kosza i dopiero teraz miał dobry materiał i że „Rejs 2”nie będzie kontynuacją pierwszej części, tylko odrębnym filmem.

– Będę nagrywał każdą scenę dwa razy. Najpierw – całkowicie improwizowaną, potem według dialogów ze scenariusza. Na końcu okaże się, która wersja będzie lepsza. Na przykład scena z paradą równości, która w filmie będzie się nazywać „Marsz na orientację seksualną”. Sam nie mogę się doczekać, by zobaczyć, jakie fantazje mogą mieć odgrywający ją ludzie. Jestem pewien, że mnie zaskoczą. Ale, ale, zaczynam za dużo mówić. Więcej ani słowa o tym, co jest w scenariuszu – mówił Piwowski.

– To niech pan choć powie, ilu aktorów potrzebuje pan do obsadzenia głównych ról? – dopytywał dziennikarz.

Są dwie główne postaci – przeciwnicy. Kapitan statku i doktor. Taki inteligent. Oni dwaj prowadzą spory i dyskusje podczas rejsu – wycieczki. W filmie są role 40 pasażerów i 9 członków załogi – zdradził reżyser.

– Reklama –

spot_img

Jednak do realizacji filmu w Szczecinie i z użyciem Ładogi nie doszło. Dlaczego?

Kiedy przedstawiłem ten pomysł ówczesnemu szefowi „Ładogi”, złapał się za głowę. Bo statek z powodu braku własnego napędu, do realizacji zdjęć, musiałby zostać odholowany od nabrzeża, przy którym cumował. Piwowski miał nawet pomysł, aby przeciągnąć go na Zalew Szczeciński, gdzie według reżysera, miałyby być realizowane zdjęcia. Po namyśle uznaliśmy więc, że w trakcie rejsu zniszczeniu mogłyby ulec niektóre cenne elementy wyposażenia, zaprojektowane dla „Ładogi” jako statku mającego stać na stałe przy nabrzeżu. Ostatecznie więc cały pomysł z wykorzystaniem „Ładogi” w „Rejsie 2” upadł – wyjaśnia Gogol.

Wiosną 2015 roku jedna z koszalińskich gazet poinformowała, że niewykluczone, iż Piwowski nakręci „Rejs 2” w Darłowie. Ale i z tego nic nie wyszło. Ostatnia informacja o realizacji filmu pochodzi z 2018 roku. Dla jednego z „brukowców” skomentował ją Stanisław Tym.

– Jak sięgam pamięcią doniesienia o drugiej części „Rejsu” wciąż się pojawiają i słyszałem o tym z 30 razy. To chyba jest 31. Zobaczymy co będzie – powiedział aktor, scenarzysta i reżyser.

Stanisław Tym miał racje zachowując wstrzemięźliwość w ocenach. Bo i tym razem nic z tego projektu nie wyszło.

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać