- Reklama -
spot_img

Twoja skóra prowadzi pamiętnik

Strona głównaZdrowie i urodaTwoja skóra prowadzi pamiętnik

Musisz przeczytać

- Reklama-
spot_img

Dlaczego to ma znaczenie?

Czerniak nie zachowuje się jak typowa diva. Nie krzyczy, nie domaga się uwagi, nie wpada do gabinetu z fanfarami. Rośnie po cichu, często podszywając się pod znamię, które mamy „od zawsze” i którego dawno przestaliśmy zauważać. Tymczasem liczba zachorowań w Polsce podwoiła się w ciągu dwóch dekad. Jest jednak dobra wiadomość: wcześnie wykryty czerniak jest wyleczalny w ponad 90 procentach przypadków. Cała sztuka polega na tym, by zauważyć go, zanim zacznie pisać własny scenariusz.

Są też inni bohaterowie drugiego planu – rak podstawnokomórkowy i rak kolczystokomórkowy. Rosną wolniej i rzadziej dają przerzuty, ale każda zmiana, która się nie goi, krwawi lub stopniowo się powiększa, zasługuje na profesjonalne spojrzenie.

Alfabet, który warto znać na pamięć

W dermatologii mamy własny mały alfabet – ABCDE. Mieści się na grzbiecie dłoni, a potrafi zmienić życie.

A jak Asymetria. Wyobraź sobie, że składasz znamię na pół. Czy obie połowy są lustrzanym odbiciem? Jeśli tak – świetnie. Jeśli nie – pokaż.

B jak Brzegi. Równe i wyraźne to dobry znak. Postrzępione, rozmyte, jakby ktoś rysował je niepewną ręką – sygnał do umówienia wizyty.

C jak Kolor. Jednolity brąz to klasyk w dobrym tonie. Mieszanka czerni, czerwieni, błękitu i bieli w obrębie jednej zmiany – to już zbyt wiele odcieni naraz.

D jak Średnica. Powyżej sześciu milimetrów warto się przyjrzeć, choć czerniak bywa też mniejszy.

E jak Ewolucja. I to jest sedno wszystkiego. Każda zmiana w czasie – wzrost, swędzenie, krwawienie, nowy odcień – jest zaproszeniem do gabinetu. Nie za miesiąc. W tym tygodniu.

Dodałabym jeszcze szóstą literę: P jak Przeczucie. Jeśli któreś znamię wygląda inaczej niż reszta, nie warto tego ignorować. Intuicja pacjentów bywa zaskakująco trafna.

Anatomia wizyty

Do badania znamion nie trzeba się specjalnie przygotowywać. Warto jednak pamiętać o jednej praktycznej rzeczy: przed wizytą należy zdjąć hybrydę z paznokci. Pod płytką paznokcia także mogą rozwijać się znamiona, a bez dostępu do niej lekarz nie widzi pełnego obrazu.

Wizyta zwykle składa się z trzech etapów. Najpierw rozmowa – o historii opalania, oparzeniach z dzieciństwa, czerniaku w rodzinie, lekach. Następnie lekarz ogląda całą skórę: skórę głowy, przestrzenie między palcami, podeszwy stóp, okolice intymne. Może to być krępujące, ale dla dermatologa to codzienna, profesjonalna część badania największego narządu naszego ciała.

Na końcu pojawia się dermatoskop – urządzenie przypominające połączenie lupy i małej latarki. Pozwala zobaczyć struktury niewidoczne gołym okiem: siateczki barwnikowe, mikroskopijne naczynia, kropki układające się w określone wzory. W nowoczesnych gabinetach wykonuje się także zdjęcia wybranych zmian, by przy kolejnej wizycie porównać je z poprzednim badaniem. Pamięć aparatu jest dokładniejsza niż nasza.

Czy to boli?

Badanie dermatoskopowe jest bezbolesne. Niczego się nie nakłuwa ani nie nacina, a całość trwa zwykle od kilkunastu do trzydziestu minut. Jeśli zmiana wymaga usunięcia, wykonuje się je w znieczuleniu miejscowym. Każde wycięte znamię powinno trafić do badania histopatologicznego. To standard, nie przesada – bez niego nie da się ze stuprocentową pewnością określić charakteru zmiany.

Mity, które trzeba odczarować

„Nie wolno ruszać znamion, bo się zezłośliwią.” Nieprawda. Znamiona nie zezłośliwiają się od dotyku ani od skalpela. To jeden z najbardziej szkodliwych medycznych mitów.

„Wystarczy laser albo gabinet kosmetyczny.” Stanowczo nie. Każda zmiana barwnikowa powinna być usunięta chirurgicznie i wysłana do histopatologii. Laser i krioterapia niszczą tkankę, której potem nie da się zbadać. W przypadku czerniaka oznacza to stratę czasu, którego nie sposób odzyskać.

– Reklama –

spot_img

„Mam ciemną karnację, więc czerniak mnie nie dotyczy.” Ryzyko jest niższe, ale nie zerowe. Czerniak może rozwijać się także pod paznokciami, na podeszwach czy na błonach śluzowych.

„Używam kremu z filtrem.” Świetnie, ale filtr działa tylko wtedy, gdy nakładamy go w odpowiedniej ilości i powtarzamy aplikację co dwie godziny. To wsparcie, nie zbroja.

Wiosna, czyli najlepszy moment

Wiosna to idealny czas na przegląd skóry. Zanim słońce wejdzie w pełnię sezonu, warto sprawdzić znamiona. Po zimie są spokojniejsze, mniej „rozgrzane” przez UV, a jeśli którąś zmianę trzeba usunąć, lepiej zrobić to teraz niż w lipcu, gdy świeża rana będzie narażona na słońce, basen i sól morską.

Dobra zasada brzmi: w marcu lub kwietniu badanie przygotowujące do lata, we wrześniu kontrola po sezonie. Osoby z jasną karnacją, licznymi znamionami, czerniakiem w rodzinie lub historią poważnych oparzeń z dzieciństwa powinny badać skórę co dwanaście miesięcy. Pozostałe – co dwadzieścia cztery. Do tego samobadanie raz w miesiącu, najlepiej tego samego dnia, jak stały element pielęgnacyjnego rytuału.

 

- Reklama -
spot_img

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
spot_img

Musisz przeczytać