Wiele ze szczecińskich ulic nosi imiona lokalnych patriotów, ludzi ważnych dla miasta, bohaterów, poetów, pisarzy, malarzy, polityków, władców, wodzów, artystów. Są też nazwy przyrodnicze, geograficzne, krajobrazowe. Ale są też i takie, które budzą zdziwienie, rozbawienie, ale i ciekawość. Czy znamy bohaterów niektórych naszych ulic? Co oznaczają nazwy wielu z nich? Co miesiąc staramy się je rozszyfrować. Oto kolejne z nich.
Ulica Wernyhory
Na Pogodnie, łączy ulice Żołnierską i Sebastiana Klonowica. Kim był Wernyhora? Chyba każdy, kto czytał „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza (lub oglądał film Jerzego Hoffmana) pamięta scenę, kiedy pan Zagłoba razem z Heleną
Kurcewiczówną uciekają przed zemstą Bohuna. Szlachcic podróżuje przebrany za ukraińskiego dziada – lirnika. I tak właśnie, według przekazów, miał wyglądać legendarny Wernyhora – wędrowny wieszcz kozacki z XVIII wieku. Choć nie ma jednak pewności, czy on w ogóle istniał. Ale w każdym razie, nawet jako osoba wymyślona, mocno zapisał się w historii Polski. Można nawet powiedzieć, że w XIX wieku był prawdziwą ikoną ówczesnej pop – kultury. To jemu są przypisywane przepowiednie tzw. „Proroctwo Wernyhory” dotyczące rozbiorów Rzeczpospolitej a potem jej ponownego odrodzenia. Na swoim obrazie uwiecznił go sławny Jan Matejko, wystąpił także we „Śnie srebrnym Salomei” – sztuce Juliusza Słowackiego i stał się jedną z głównych postaci „Wesela” – dramatu Stanisława Wyspiańskiego. Bo to Wernyhora właśnie pojawia się na wiejskiej imprezie weselnej z pewnym kluczowym elementem. Dziad – wieszcz przyszedł do Gospodarza (jako reprezentanta ówczesnej krakowskiej inteligencji, który poślubił chłopkę), bo uznał, że będzie on najlepszym przywódcą powstania, które ma wybuchnąć w Polsce. I to Wernyhora przekazał mu ów sławny „Złoty Róg”, którym Gospodarz miał dać znać do rozpoczęcia walk. Ale jak to często u nas bywa bardzo odpowiedzialne zadania lub przedmioty trafiają do rąk ludzi kompletnie nieodpowiedzialnych i do nich nieprzygotowanych. Gospodarz przekazał róg młodemu Jaśkowi i wysłał go rozesłać „wici”. Chłopak dmąc w ów instrument miał dać sygnał do rozpoczęcia powstania. Jasiek ruszył w teren a Gospodarz poszedł spać. Co było dalej chyba wszyscy wiemy. Jasiek róg zgubił i z powstania nic nie wyszło. Tylko inna zjawa – Chochoł skomentował tę historię w swojej piosence kończącej dramat pt. „Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór”. Ale Wernyhora odchodząc z wesela też coś zgubił – Złota Podkowę. Tę znalazła Gospodyni. I schowała, jak to się kiedyś mówiło, „na zaś” – na później. Jaka jest interpretacja tych symboli każdy może znaleźć w pierwszym lepszym podręczniku do literatury lub, jak zwykle, w internecie.
Plac Ludwika Zamenhofa
W centrum miasta, tuż przy Deptaku Bogusława, czyli prawdziwym epicentrum rozrywkowo – towarzysko – imprezowego życia nocnego Szczecina. Wszyscy wiedzą, gdzie to jest i jak tam trafić. Niektórych jednak to miejsce zasysa niczym Czarna Dziura i nie wypuszcza ze swych objęć. Oczywiście Deptak a nie plac. Wydawałoby się, że patron tego miejsca – Ludwik Zamenhof jest znany i nie trzeba przypominać kim był oraz czego dokonał. Ale jednak trzeba, zwłaszcza tym młodszym. Bo według niektórych z nich „to był jakiś Niemiec ze Szczecina, który czymś tam się zasłużył” (wypowiedź autentyczna zasłyszana na placu – przyp. aut.). No to przybliżmy tę niezwykłą postać. Ludwik Łazarz Zamenhof, urodził się w 1859 roku w żydowskiej rodzinie w Białymstoku. Był lekarzem, specjalizował się w okulistyce. Ale przez całe życie jego największą pasją były języki. Uważał, że główną przyczyną nieporozumień i sporów między ludźmi jest bariera językowa. Jeden, wspólny, miał być rozwiązaniem tego problemu. Już w gimnazjum Zamenhof stworzył pierwszą wersję swojego języka. Ale prace nad tą właściwą zakończył w 1887 roku. Wtedy, pod pseudonimem „Doktoro Esperanto” (Doktor Pełen Nadziei) wydał książkę poświęconą językowi, który stworzył. Ten z czasem przyjął nazwę „esperanto”. Szybko wzbudził on duże zainteresowanie na całym świecie i zaczął się cieszyć ogromną popularnością. W 1905 roku odbył się pierwszy Światowy Kongres Esperanto. W 1913 roku Zamenhof został nominowany do Nagrody Nobla. Zmarł 14 kwietnia 1917 roku. Imieniem Ludwika Zamenhofa i esperanto zostały nazwane m.in. dwie planetoidy pomiędzy Jowiszem a Marsem. Według niektórych danych aktualnie języka esperanto na świecie używa ok. 2 mln ludzi. Jednym z jego najbardziej znanych użytkowników jest węgiersko – amerykański miliarder i filantrop George Soros.
Ulica Kaperska
Na szczecińskim Bezrzeczu. Wiadomo, że najbardziej znanymi morskimi rozbójnikami byli piraci z Karaibów. Oczywiście nie ci z produkcji wytwórni filmowej Disneya. Ale również Morze Bałtyckie wcale nie było gorsze pod tym względem i miało swoich wodnych przestępców. Chodzi o kaprów. Dziś w zasadzie można by ich nazwać „psami morskich wojen”, bo byli zwykłymi najemnikami wynajmowanymi do walk na morzu. Ich mocodawcy na ten czas zapewniali im ochronę prawną oraz możliwość pływania pod ich banderą. Ale kaprowie tocząc walki na ich zlecenie i nawet współpracując z wojskami mocodawcy jednocześnie łupiło wroga zostawiając dla siebie większość zysków pochodzących z tego procederu. Kaprów wynajmowali nie tylko monarchowie, ale także duże miasta portowe np. Gdańsk. Polscy władcy również korzystali z ich usług. Jako pierwszy – król Kazimierz Jagiellończyk podczas wojny trzynastoletniej z Krzyżakami. Potem jego śladem poszli Zygmunt Stary i Zygmunt August oraz Stefan Batory. Kaperstwo zostało zakazane w 1856 roku.






