To już trzecia „Prestiżowa” bliska podróż do zachodnich sąsiadów, tym razem zapraszamy do oddalanego od Szczecina o 80 kilometrów niewielkiego Anklam. Miasto przeszło niesamowitą metamorfozę. Miliony euro z funduszu „przeobrażenia NRD w RFN” zrobiły swoje. Może nie jest to skala znana z Drezna, ale naprawdę imponuje! Odbudowano znaczną część starówki, tworząc wreszcie regularny rynek. Wyremontowano niemal wszystkie elewacje, zmodernizowano drogi i ciągi piesze tworząc zupełnie nową miejską jakość.
I nie ma się co dziwić, bo Anklam to miasto „wysokich lotów”. To tutaj urodził się i eksperymentował nowożytny Ikar Otto Lilienthal. To pierwszy człowiek, który wzbił się w powietrze za pomocą zaprojektowanego przez siebie szybowca. Jego badania i eksperymenty na temat lotnictwa wpłynęły na sposób konstruowania i wyglądu skrzydeł samolotów. Lilienthal jest tu dosłownie wszędzie – to niezliczone miejsca upamiętnień w przestrzeni miasta (pomniki, instalacje, tablice), ale też modele latających maszyn zdobiące niemal każdą sklepową witrynę czy urocze „ołtarzyki” instalowane w oknach przez zwykłych mieszkańców. Są też dwa muzea – Otto Lilienthal Museum oraz Ikareum. Obok tego drugiego na ukończeniu jest okazałe nowoczesne centrum, w którym zaplanowano m.in. interaktywną wystawę.
Miasto może poszczycić się jeszcze jednym wybitnym mieszkańcem – wielkim reformatorem europejskiego teatru i opery – Frankiem Castorfem, który w latach 80 XX wieku szefował tutejszemu teatrowi (Vorpommersche Landesbühne). Później stał za sukcesem berlińskiego Volksbühne am Rosa-Luxemburg-Platz. Anklamski teatr odegrał (sic!) też doniosłą rolę w procesie pokojowych przemian ustrojowych w Niemieckiej Republice Demokratycznej. To tu w 1990 roku zaczęto organizować słynne tzw. rozmowy poniedziałkowe.
Dwunastotysięczne Anklam jest określane „Bramą Uznamu” (Tor zur Insel Usedom), bo faktycznie tuż z rogatkami znajduje się przerzucony nad rozlewiskiem Peenestormu zwodzony most (Zecheriner Brücke) prowadzący na turystyczną wyspę. Na południe od przeprawy, na styku lądu i morza, rozciąga się Anklamer Stadtbruch, czyli unikalna dziewicza kraina z niekończącymi się bagniskami, wrzosowiskami i torfowiskami. Przez sam środek rezerwatu, na szczycie grobli przebiega wprost niewiarygodna ścieżka rowerowa. Swoją pozycję i możliwości gospodarczego rozwoju Anklam zawdzięcza też przyrodzie – położeniu u ujściu Piany (Peene), co przed wiekami zadecydowało o członkostwie w Lidze Hanzeatyckiej.
Miasto mocno ucierpiało podczas II wojny światowej, ale socmodernistyczna zabudowa centrum jest znośna, dzięki wszędobylskiej zieleni. Szczególnie przyjemny jest spacer po rozległym parku przylegającym do południowych fortyfikacji. Znajduje się w nim ogólnodostępny zwierzyniec kozy, owce, kuce, króliki oraz sporo unikatowego ptactwa. Dwie pierzeje rynku oraz sporą część centralnej Steinatraße tworzą nowo wybudowane kamienice. To świetne projekty, zainspirowane dawną architekturą miasta. Nie razi nawet dość toporna fontanna z Gryfem (1988) autorstwa Walthera Preika. Wspaniałe są oba gotyckie kościoły – Marienkirsche i Nikolaikirsche. Zachwyca ceglana elewacja XIII-wiecznego Gotische Giebelhaus, pamietającego hanzeatycką świetność Anklam (Frauenstraße/ Mägdestraße). Ciekawymi zabytkami są pozostałości miejskich fortyfikacji –Pulverturm (Baszta Prochowa) oraz Steintor z niewielkim muzeum prezentującym historię tego XIII-wiecznego pomorskiego grodu. Zupełnie inna, bo już neobarokowa, jest zabudowa okolic portu. To choćby zespół budynków kościoła Św. Ducha (Helig-Geist-Kirsche). Sam port to niewielki uregulowany fragment Piany (Peene) z przemysłową strefą oraz rekreacyjnym bulwarem z widokiem na wedutę Anklam. Co ciekawe na realizację czeka tu kolejny projekt – odbudowa całej dzielnicy, nazwanej Kwartałem Hanzeatyckim (Hansequartier). Dostępne wizualizacje pokazują odważną i nowoczesną architekturę. W Anklam jest jednak już dzielnica nawiązująca do Hanzy. To betonowe blokowisko Dzielnica Hanzeatycka – Południowe Miasto (Hansaviertel – Südstadt). Osiedle zostało wzorcowo zrewitalizowane, jest tu sporo zielni, ale też dobrej funkcjonalności pozwalającej na wygodne mieszkanie. Pośród bloków jest zaś zaskakująca pamiątka z przeszłości – w olbrzymim neogotyckim kompleksie zabudowań dawnych koszarów mieściło się główne więzienie Wermachtu dla… dezerterów.
Do Anklam dotarłem ze Szczecina pociągiem w nieco ponad godzinę. Najpierw Stadttore – Linie R4 do Pasewalku, a tam przesiadka do R3 (Berlin Stralsund). Szybko, łatwo i wygodnie. By zwiedzić miasto, wraz z trzema muzeami (i przerwą na posiłek + piwo) należy poświecić maksymalnie 5 godzin.









