- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Dariusz Zarzecki: Dzięki UE zmniejszyliśmy dystans od innych

Strona głównaBiznesDariusz Zarzecki: Dzięki UE zmniejszyliśmy dystans od innych

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Mija 20 lat od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej. Jak ten czas oceniają naukowcy? Co nam UE dała, na co pozwoliła, co zaniedbaliśmy oraz dlaczego przybywa eurosceptyków – zapytaliśmy znanego zachodniopomorskiego ekonomistę prof. Dariusza Zarzeckiego z Uniwersytetu Szczecińskiego

 

Czy wejście Polski do UE 20 lat temu miało uzasadnienie ekonomiczne?

Nie ulega wątpliwości, że decyzja o wejściu Polski do UE była jedną z najważniejszych w historii naszego kraju. Umożliwiła realny powrót do zachodniego kręgu kulturowego. Obecność Polski w UE oznacza nie tylko bezpośrednie korzyści finansowe w postaci ogromnych transferów funduszy, ale także swobodę przemieszczania ludzi, towarów, usług i kapitału (Jednolity Rynek Europejski) oraz przyjęcie wspólnych, sprawdzonych regulacji w wielu obszarach życia. Wejście Polski do UE 20 lat temu było korzystne zarówno dla Polski jak i krajów tworzących wówczas tę organizację. Polska uzyskała możliwość dokonania imponującego skoku cywilizacyjnego we wszystkich aspektach życia i trwałego związania się z zachodnim systemem wartości. Natomiast Unia powiększyła się o duży i perspektywiczny rynek, będący równocześnie atrakcyjnym miejscem do inwestowania z tanią i stosunkowo dobrze wykształconą siłą roboczą. Decyzja ta miała uzasadnienie ekonomiczne, ale należy ją rozpatrywać przede wszystkim jako dziejową szansę na powrót Polski do świata cywilizacji zachodniej.

A może trzeba było jeszcze trochę poczekać?

Nie było sensu czekać, gdyż nie było wówczas pewności, że będą kolejne etapy poszerzenia UE. Poza tym kraje, które wcześniej dołączyły do UE znacznie szybciej niwelują różnice w poziomie rozwoju względem krajów starej UE. Pozostając poza UE Polska rozwijałaby się znacznie wolniej. Szacuje się, że PKB rósłby średnio o około 2 proc. rocznie, czyli w tempie o połowę niższym niż rzeczywiście osiągnięte w ciągu 20 lat członkostwa. Pozostając poza UE, Polska byłaby jednym z najbiedniejszych krajów Europy, z dochodem na mieszkańca o ponad 10 proc. niższym niż Bułgaria (obecnie ostatnie miejsce w UE). Dzisiaj płace w Polsce liczone z uwzględnieniem siły nabywczej stanowią blisko 70 proc. płac niemieckich, a liczone z użyciem rynkowych kursów walut – ponad 40 proc. Gdybyśmy nie weszli do UE, to licząc według bieżącego kursu, bylibyśmy na poziomie 20–25 proc. Niemiec, czyli tyle samo co 20 lat temu. Tak więc dzięki wejściu do UE dystans dzielący Polskę od najzamożniejszych krajów Europy znacząco się zmniejszył i nadal spada.

Będąc przez te 20 lat w UE na pewno są rzeczy i sfery, które zaniedbaliśmy lub wykorzystaliśmy w niedostateczny sposób.

Zasadniczo nasze szanse w przytłaczającym zakresie zostały wykorzystane. Przykładowo, bezprecedensowy sukces rynkowy stał się udziałem polskiego rolnictwa. Już po dwóch latach od akcesji eksport żywności do UE podwoił się. Tymczasem to polscy rolnicy byli najbardziej sceptyczni wobec członkostwa, strasząc Polaków upadkiem rodzimej produkcji rolnej, zalewem importu czy wykupywaniem polskiej ziemi przez obcokrajowców. Żadne z tych „proroctw” się nie spełniło, a rolnicy i firmy z sektora rolnictwa są największymi beneficjentami akcesji Polski do UE. Jest wiele innych sektorów, które osiągnęły spektakularny sukces dzięki obecności Polski w UE. Jesteśmy potęgą w wytwarzaniu i eksporcie różnych komponentów i części na potrzeby przemysłu motoryzacyjnego. Mamy także pozycję niekwestionowanego lidera w Europie w produkcji sprzętu AGD. Identyczną pozycję zajmują polskie firmy transportowe. Bardzo silnie rozwinął się przemysł meblarski. Nie ulega wątpliwości, że wejście Polski do UE oznaczało bezprecedensowy rozwój całych sektorów, powstanie wielu fabryk i centrów logistycznych, pojawienie się nowych inwestorów, zwiększenie innowacyjności i konkurencyjności polskich firm. Na wejściu do UE skorzystały praktycznie wszystkie dziedziny polskiej gospodarki.

W czym zawiedliśmy albo co mogliśmy zrobić lepiej?

Zapewne jakieś błędy zostały popełnione, niektóre decyzje i ich realizacja mogłyby być lepsze. Można się zastanawiać czy optymalnie wykorzystaliśmy fundusze UE. Zasadniczo środki UE były wydawane prawidłowo i racjonalnie. Aczkolwiek można znaleźć przykłady zaniechań – choćby w obszarze płatności rolnych. Polska opracowała i wdrożyła taki system dopłat, który zamiast kierować pieniądze na modernizację rolnictwa, faktycznie spowalnia niezbędne zmiany. Z kolei w przypadku funduszy strukturalnych wydaje się, że mniej środków można było wydać na służące głównie poprawie jakości życia, ale bardzo kapitałochłonne inwestycje infrastrukturalne, a więcej na poprawę konkurencyjności gospodarki. Polskim wyrzutem sumienia jest niewątpliwie zdecydowanie niezadowalający stan systemu opieki zdrowotnej. Ogromne transfery środków z UE w ten obszar, zarówno w obiekty jak i sprzęt medyczny, miały ogromny pozytywny wpływ na funkcjonowanie podmiotów medycznych, nie odmieniły jednak znacząco dostępności i jakości świadczonych usług. Problem ten jest oczywiściej bardzo złożony i trudno wiązać niepowodzenia w tej dziedzinie wyłącznie z efektywnością wykorzystania środków unijnych, a tym bardziej z samą obecnością Polski w UE. Wydaje się, że nieco więcej można było osiągnąć w obszarze badań, nauki i szkolnictwa wyższego oraz innowacyjności gospodarki.

– Reklama –

spot_img

Co powinniśmy zrobić, żeby wzmocnić naszą pozycję?

Polska jest ważnym i mocnym partnerem w UE. Nasi przedstawiciele pełnili i pełnią ważne funkcje w UE (np. Donald Tusk w latach 2014–2019 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej). Antyunijna retoryka i polityka poprzedniego rządu osłabiła pozycję Polski w UE, ale obecnie można mówić o przywracaniu znaczenia naszego kraju w strukturach unijnych stosownie do potencjału ludnościowego i gospodarczego. Wzmocnienie naszej pozycji może się dokonać przez wybór do Parlamentu Europejskiego takich przedstawicieli, którzy będą wspierali rozwój UE, działając konstruktywnie z poszanowaniem wartości UE i interesów zarówno Polski jak i innych krajów.

Po 20 latach przybywa w Polsce eurosceptyków. Skąd te tendencje?

Wchodząc do UE 20 lat temu mieliśmy w Polsce pełny konsensus społeczny odnośnie do wejścia do tej organizacji. Przeciwników tej decyzji było bardzo niewielu. Obecnie mamy liczne grono krytyków UE, którzy grają na niezadowoleniu pewnych grup społecznych i manipulując opinią publiczną próbują dyskredytować UE. Kwestionowanie sensu UE i obecności naszego kraju w UE uderza w fundament narodowej racji stanu i jest obiektywnie działaniem szkodzącym Polsce. Źródłem takich postaw jest wpisywanie się przez polityków-reprezentantów partii o charakterze populistycznym i nacjonalistycznym w nastroje i oczekiwania określonych grup społecznych. Polityków, którzy cynicznie wykorzystują poczucie krzywdy i niezadowolenia oraz różnego rodzaju lęki i obawy. Co gorsza, z premedytacją nakręcają negatywne emocje. Postawy antyeuropejskie i antyunijne wpisują się w prowadzoną przez Rosję szeroko zakrojoną kampanię dezinformacyjną wzmacniającą nastroje antyunijne. Polityka Kremla zakłada skłócenie Polski z europejską strukturą poprzez narrację, według której Bruksela zmusza nasz kraj do rzeczy niezgodnych z polskimi interesami. Wspólnota poglądów polskich partii antyunijnych i Kremla jest uderzająca i bezwzględnie wykorzystywana przez Rosję. Doświadczenia związane z Brexitem dobitnie wskazują jak niebezpieczne i tragiczne w skutkach może być granie emocjami na potrzeby polityki wewnętrznej. Polską racją stanu jest wybór takich eurodeputowanych, którzy są za silną Polską w silnej, zjednoczonej i sprawnie działającej Europie.

 

– Reklama –

1

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać