Sezon urlopowy, wakacje, a gospodarcze i biznesowe życie Szczecina nie zwalnia. Nie zwalnia też inflacja, rosną stopy procentowe, nie maleje zamieszanie z przepisami Polskiego Ładu, a wojna za naszą wschodnią granicą zmienia nie tylko geopolityczną, ale też gospodarczą rzeczywistość, również na gruncie lokalnym. W takiej rzeczywistości żyjemy i musimy się do niej przystosować.
Czy te niestabilne czasy sprzyjają inwestycjom? Zdecydowanie nie. Większość kluczowych inwestycji realizowanych w Szczecinie ma swoje większe lub mniejsze problemy, niemniej trzeba tutaj pochwalić władze miasta za realizacyjną sprawność. Gorzej dzieje się w obszarach, gdzie mamy styk rządu, samorządu i środków unijnych. Dobitnym przykładem jest sytuacja wokół morskich farm wiatrowych. Temat bardzo nośny, rząd i spółki skarbu państwa robią wokół tego spory pr, co chwilę pojawiają się informacje o nowych postępowaniach na lokalizację farm wiatrowych na Bałtyku, odbywa się szereg imprez, festynów promujących. Fakt, to działa, oczami wyobraźni widzimy już te wiatraki na horyzoncie i z niecierpliwością odliczamy dni do momentu, kiedy to nasze gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa zasilać będzie energia z morza.
Zimny prysznic wylała kilka dni temu Najwyższa Izba Kontroli. Okazuje się, że morska energetyka wiatrowa przegrywa w naszym kraju z procedurami. Leży legislacja, nie ma współpracy między podmiotami zaangażowanymi w procesy inwestycyjne, nie ma przede wszystkim infrastruktury potrzebnej do obsługi farm wiatrowych. NIK stwierdza wprost, że bezpieczeństwo energetyczne Polski jest zagrożone i nie ma szans, by w 2025 roku popłynął prąd z morskiego wiatru, jak to pierwotnie planowano.
Ramy transformacji energetycznej w Polsce wyznacza PEP 2040. Dokument ten obowiązuje od marca 2021 roku. Sęk w tym, że – jak podaje NIK we wnioskach pokontrolnych – został on przyjęty z siedmioletnim opóźnieniem. Straconego czasu nie da się nadrobić, szczególnie gdy panuje tak duży chaos administracyjno-prawny. Do tego dochodzą problemy z finansowaniem inwestycji, wszak w dalszym ciągu polski rząd pozostaje w sporze z Komisją Europejską, która nie zatwierdziła rządowego Krajowego Planu Odbudowy. To program, który składa się z kilkudziesięciu inwestycji i reform, na który fundusz w wysokości prawie 160 miliardów złotych przekazać miała Unia Europejska. Duża część tych środków miała trafić do sektora morskiej energetyki wiatrowej.
Potencjał morskiej energetyki na Bałtyku szacowany jest na 83 GW, w tym 28 GW stanowią możliwości polskich obszarów morskich. Jednocześnie, według Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE), maksymalne średnioroczne oraz dobowe zapotrzebowanie na energię w Polsce (w latach 1980-2020) nie przekraczało 28,0 GW. Pokazuje to jak wielką rolę może odegrać morska energetyka wiatrowa w bezpieczeństwie państwa. Tymczasem upłynęło już ok. 10 lat od kiedy wydano pierwsze pozwolenia lokalizacyjne dla morskich farm wiatrowych (MFW), jednak żadna z takich farm dotąd nie powstała.
Wszystko to jest niezwykle ważne z punktu widzenia województwa zachodniopomorskiego. Pomorze Zachodnie od lat jest liderem w wykorzystaniu odnawialnych źródeł energii, szczególnie wiatru, w produkcji energii elektrycznej. Właśnie w naszym regionie elektrownie wiatrowe stanowią około 25 proc. mocy zainstalowanej w całej Polsce, co plasuje to województwo na pierwszej pozycji w kraju. Mówimy jednak głównie o sektorze onshore. Jeśli chodzi o offshore, nasz region jest w blokach startowych. Samorząd i przedsiębiorcy z branży morskiej są zorganizowani i gotowi do działania.
Już we wrześniu 2021 roku podpisano list intencyjny Zachodniopomorske Offshore 2027. To program zainicjowany przez Zachodniopomorski Klaster Morski i Agencję Rozwoju Metropolii Szczecińskiej, wspierany przez samorząd województwa, którego celem jest jak największy udział Pomorza Zachodniego w rozwoju polskich farm wiatrowych. Plan rozwoju sektora wind offshore w województwie zachodniopomorskim obejmuje kilka segmentów: konstrukcje morskie, jednostki pływające, transport i logistykę, serwis i remonty, energetykę morską, materiały, edukację, B+R+I. Plany są duże i ambitne, ale w tym sektorze najwięcej zależy od polityki, a polityka często nie idzie w parze z racjonalnością.




