Z rodziną nie tylko na zdjęciu

Firm rodzinnych nie brakuje również w Szczecinie i regionie. Jedne szczycą się kilkupokoleniowymi tradycjami, inne dopiero stawiają swoje pierwsze kroki w biznesie. Oto kilka przykładów z naszego zachodniopomorskiego podwórka.

Salony Jubilerskie Terpiłowski

To marka znana, popularna, ceniona za piękną biżuterię, wyjątkowo szeroką ofertę i niepowtarzalne wzory. Prowadzi je rodzinna firma z tradycjami kupieckimi sięgającymi jeszcze II Rzeczpospolitej. Pracują w niej 44 osoby. Ale za ladami z biżuterią, szczególnie przed świętami, można spotkać również założycieli firmy. Tradycje handlowe rodziny Terpiłowskich sięgają 1935 roku. Wtedy to Jan Terpiłowski (dziadek dzisiejszego współwłaściciela firmy) otworzył sklepy w Brześciu nad Bugiem i Kamieniu Litewskim. Po 1989 roku Danuta i Józef Terpiłowscy wraz z synem Jackiem, zgodnie z rodzinną tradycją założyli własny biznes handlowy. W 1997 roku otworzyli salon jubilerski przy ul. Jagiellońskiej. Aktualnie, oprócz czterech stacjonarnych salonów działa też sklep internetowy.

 

Grupa Mojsiuk

Założycielem i prezesem znanej nie tylko na Pomorzu Zachodnim rodzinnej firmy motoryzacyjnej był zmarły na początku tego roku znany koszaliński przedsiębiorca Kazimierz Mojsiuk. Swoją działalność gospodarczą zaczynał od założenia w 1979 roku warsztatu samochodowego.

– Już jako chłopak lubiłem pomagać ojcu przy wszelkich mechanicznych sprawach. To sprawiło, że również kształciłem się w tym kierunku w szkole samochodowej i na studiach. Potem pojawił się temat blacharsko-lakierniczy i to było to, czego potrzebowałem: łączył on pasję mechaniczną z taką trochę nutą artystyczną, bo w dziedzinie napraw ostateczny wizualny efekt ma największe znaczenie – mówił Kazimierz Mojsiuk w rozmowie z „Prestiżem”.

Rozpoczynając prywatną działalność gospodarczą, mimo wyższego wykształcenia technicznego, musiał uzyskać status rzemieślnika i zdać egzamin mistrzowski przed komisją Izby Rzemieślniczej. Dzięki temu mógł uruchomić własny warsztat. W momencie rozpoczęcia działalności miał kilku pracowników. Teraz w trzech oddziałach Grupy Mojsiuk pracuje prawie 500 osób. Swoją firmę prowadził razem z małżonką oraz córkami – Hanną (aktualna prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie), Agnieszką oraz Katarzyną, które przejęły zarządzanie po jego śmierci.

– Każda firma musi mieć silny kręgosłup, szkielet, podstawę działania i podejmowania decyzji. Z pewnością taką niezwykle stabilną podporą działalności jest rodzina, która w całości angażuje się w życie i prowadzenie firmy. To ułatwia i niezwykle scala działania. Nie ma mocniejszego wsparcia, jak rodzina. Dodam, że aktualnie w życie firmy wchodzi już trzecie pokolenie – mówił Kazimierz Mojsiuk.

 

Cukiernia Koch

Twórcą rodzinnej cukierni, której wyroby znają chyba wszyscy szczecinianie, jest Waldemar Koch. W ubiegłym roku obchodziła ona 50-lecie istnienia. Pan Waldemar swoją firmę postanowił założyć w czasach głębokiego PRL-u – w latach 70. ubiegłego wieku. Koledzy młodego cukiernika pukali się w czoło słysząc o jego pomyśle. Bo to nie był dobry czas na prowadzenie własnej działalności. Ale zaryzykował. Biznes budował małymi krokami angażując w niego żonę, Halinę, która była jej prawdziwym motorem – pomagała w jej prowadzeniu, zajmowała się księgowością, rozliczeniem sklepów, wydawaniem towaru do produkcji.

– Wtedy, na początku lat 70, wzięliśmy się ostro do pracy całą rodziną, od sprzątania do produkcji – wspominał Waldemar Koch w jednym z wywiadów.

Jego specjalnością było i jest ciasto drożdżowe, a numerem jeden na liście wypieków są pączki. Ale „Koch” to nie tylko cukiernie, również kawiarnie. Najpopularniejsza z nich znajduje się przy al. Wojska Polskiego, obok kultowego kina „Pionier”. Dziś firmę prowadzi razem z synami – Jarosławem i Marcinem oraz ich żonami.

 

Heritage Magnolia Gin

Aleksandra i Marcin Czajkiewicz, szczecinianie i wielcy miłośnicy ginu, są twórcami lokalnej odmiany tego alkoholu Heritage Magnolia Gin. Ona z wykształcenia jest mikrobiolożką, której wiedza pozwoliła na stworzenie receptury i dobrania kompozycji smaków trunku w paletę cytrusowo-owocowo-kwiatowo-ziołową. On przez cztery lata pracował w Pernod Ricard – firmie, która w swoim portfolio ma m.in. Wyborową. Kierował marketingiem online i tworzył dział, który zajmował się wszystkimi markami w Polsce plus polskimi wódkami globalnie. Po kilku latach życia i pracy w Warszawie podjęli dwie ważne decyzje – o stworzeniu nowego ginu i powrocie do Szczecina, który był niezbędny, aby to marzenie spełnić. Na pomysł stworzenia własnej marki alkoholu wpadli podczas pandemii.

– Sporo osób rozważało, co dalej robić w życiu i jakie wprowadzić w nie zmiany. My stwierdziliśmy, że czas zacząć realizować wspólne marzenie, którym było stworzenie własnej marki ginu – stwierdzili w rozmowie z „Prestiżem”.

Wspólnie produkują go od 2021 roku. Odpowiadają za całą recepturę, proces technologiczny i przygotowanie składników.

Są przy każdej destylacji, która trwa 12 godzin. Później rozcieńczają trunek, butelkują, etykietują i numerują ręcznie każdą z butelek. Ich wyrób cieszy się sporym powodzeniem i zasłużonym uznaniem. Szczeciński gin zdobył już siedem międzynarodowych wyróżnień i medali w Hiszpanii, Niemczech oraz Luksemburgu. Pod koniec lutego tego roku pojawił się najcenniejszy tytuł – „World’s Best Contemporary Style Gin” uzyskany w światowym konkursie Word Gin Awards 2023 w Londynie.