Kamil Lesiuk

Razem możemy więcej

 

Manilo to dynamicznie rozwijająca się firma z branży budowlanej w Szczecinie. Może pochwalić się wieloma inwestycjami w regionie. Jej współwłaściciel i CEO Kamil Lesiuk opowiedział Prestiżowi o historii powstania Manilo, najważniejszych zrealizowanych inwestycjach i pomysłach na przyszłość.

Budownictwo – to był zamierzony wybór czy przypadek?

Mój tata prowadził firmę budowlaną od lat 80. Miałem okazję od dziecka obserwować na czym polega ten rodzaj działalności. W wakacje często pracowałem z kolegami na budowach. W tamtym czasie nie planowałem, aby tę firmę przejąć albo założyć własną działalność, ale stało się inaczej. To branża zawsze dająca możliwości zatrudnienia. Wybrałem Politechnikę Szczecińską i studia inżynierskie na wydziale Budownictwa i Architektury. W 2014 roku rozpocząłem pierwszą pracę „na swoim”. Interesowałem się budownictwem pasywnym – energooszczędnym. Niestety to nie był dobry czas na Eco-budownictwo.

Był Pan rozczarowany?

W tamtym momencie nie udało mi się porwać tłumów. To nie był czas na tego typu projekty i technologie. Zająłem się więc tradycyjnym budownictwem. Trwało to jakieś dwa lata. W 2016 roku spotkałem kolegę z liceum, Łukasza Ociepka. Też pracował w firmie budowlanej i planował założenie własnej działalności. Postanowiliśmy więc zrobić coś razem. Założyliśmy spółkę MANILO zajmującą się generalnym wykonawstwem inwestycji budowlanych. Wtedy rozpoczęła się prawdziwa przygoda z biznesem. Na pierwszej inwestycji zarobiliśmy tysiąc złotych. Wydaliśmy je na dobry obiad (śmiech). Potem było już lepiej. Skorzystaliśmy z naszych znajomości wśród wykonawców, dostawców, proponując im nawiązanie współpracy ze spółką MANILO.

Zgodzili się bez wahania?

Tak, oczywiście, moje doświadczenia wskazują, że stała współpraca ze sprawdzonymi osobami i firmami pozwala na spokojniejszy rozwój. Nasi pracownicy cieszą się przyjazną atmosferą i stabilnością. Identyfikują się z firmą. Jeżeli ktoś patrzy na firmę i zespół ją tworzący, biorąc pod uwagę tylko wysokość zarobków, to raczej nie nawiążemy dłuższej współpracy. Szukamy pracowników, którzy będą z nami nie tylko dlatego, że dobrze zarobią, ale widzą, że są dla nas największą wartością i mają możliwości własnego rozwoju. Zarobki są istotne - mamy tego świadomość i dbamy o to, żeby pracownicy byli zadowoleni, ale nie może to być ich jedyna motywacja. Wysokość zarobków tak naprawdę zależy tylko i wyłącznie od zaangażowania i chęci.

Ile osób zatrudnia Manilo w tej chwili?

Struktura Manilo wygląda następująco: właściciele, kadra menadżerska, administracja, kadra inżynierska, kierownicy budowy i dział składania ofert. Mamy grupę doradczą stworzoną m.in. z kancelarii prawnych i notarialnych, specjalistów księgowości i doradców podatkowych. Współpracujemy z firmami konsultingowymi. Pomagają nam dobierać pracowników, którzy stworzą mocną, zgraną grupę, dobrze wykonującą postawione im zadania. Mieliśmy przypadki, kiedy ktoś bardzo dobrze prezentował się w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, a potem okazywało się, że nie potrafi pracować w zespole. Wolimy więc pracowników, którzy nie są doskonali, ale chcą się rozwijać i tworzyć relacje międzyludzkie. Liczy się nadawanie na tych samych falach.

Cały czas Pan mówi: najważniejsi są ludzie. Jakich cech poszukujecie u swoich potencjalnych pracowników?

Chodzi nam przede wszystkim o takich, którzy potrafią zarazić swoją energią, mają pozytywny flow. Szukamy ludzi kreatywnych, z optymizmem i zaangażowaniem. Takich, którzy wychodzą z inicjatywą. Stąd też nasze hasło firmowe: „razem możemy więcej”. Wierzę w długotrwałe współprace zbudowane na dobrych relacjach. Chcemy prowadzić firmę w sposób bardziej ludzki, oparty na zdrowych relacjach z inwestorami, wykonawcami i przede wszystkim pracownikami. Wszystkim zależy na pozytywnym końcowym efekcie – z naszej perspektywy oznacza to budowę zakończoną w zakładanym wcześniej budżecie, wykonaną w ponadprzeciętnej jakości i wyznaczonym czasie. Inwestorzy mają takie same cele – dlatego gramy razem w jednej drużynie, zapewniając im pełną satysfakcję i wewnętrzny spokój.

Zatrudniacie również podwykonawców.

Łącznie ok. 200 osób jest zaangażowanych we wszystkie nasze realizacje, a jest ich aktualnie sześć. Prowadzimy je jednocześnie. To kontrakty na poziomie od 2 do 30 mln złotych. Takie inwestycje nas aktualnie interesują i takie chcemy realizować. Rozwijamy się jako spółka spokojnie i stabilnie, gdyż taka strategia zapewnia wszystkim wokół MANILO bezpieczeństwo i pewność przyszłości.

Jakie były początki działalności Manilo?

Wszystko zaczęło się od projektu dla firmy EHRLE w Przecławiu – była to kompleksowa przebudowa siedziby głównej, która obejmowała zarówno halę magazynową wysokiego składowania, jak również wysokiej klasy budynek biurowy. Jest to inwestycja, z której jesteśmy najbardziej dumni i która otworzyła nam możliwości innych dużych realizacji. Rozmowy dotyczące tego kontraktu trwały bardzo długo. W tym czasie zainteresowaliśmy się przetargami publicznymi. Pierwszy kontrakt dotyczył budowy symulatora okrętowego dla ówczesnej Akademii Morskiej w Szczecinie. Potem wszystko nabrało tempa. Realizowaliśmy inwestycje m.in. dla Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, np. przebudowę wydziału Budownictwa i Architektury, na którym studiowałem. To był dla mnie taki powrót do przeszłości (śmiech).

Najtrudniejsze realizacje firmy?

Było ich kilka. Zajmujemy się realizacją inwestycji publicznych i prywatnych. Te pierwsze dla wykonawcy są bezpieczniejsze. Gdy wybuchła pandemia, na rynku powstało spore zamieszanie. Pojawił się przetarg na przebudowę jednego z oddziałów szpitala przy ulicy Unii Lubelskiej w Szczecinie. Nasza oferta była jedyną, jaka się wtedy pojawiła. Było to trudne doświadczenie, warunki nietypowe, czas – gorący. Musieliśmy przekonać pracowników i podwykonawców, zapewnić im odpowiednie warunki i bezpieczeństwo. Wszystko się udało, a realizacja pomogła nam przy innych przetargach dla służby zdrowia. Inny dość trudny i nietypowy kontrakt, to budowa dla TBS Międzyzdroje. Wybudowaliśmy obiekt w samym centrum miasta. Tę inwestycję zrealizowaliśmy w 22 miesiące. Nie było miejsca na plac budowy, obok droga wojewódzka – niewyłączona z ruchu. Nie mieliśmy miejsca na składowanie sprzętu i materiałów. Nasze magazyny usytuowane były daleko poza placem budowy. Technicznie i logistycznie to chyba był więc najtrudniejszy projekt. Dzięki temu jesteśmy silniejsi, pewniejsi naszej jakości i możliwości. Doświadczenie buduje i procentuje.

Z jakich inwestycji jest Pan szczególnie dumny?

Na pewno należy do nich nasza pierwsza realizacja z Przecławia. Podjęliśmy się bardzo poważnego wyzwania, będąc na samym początku drogi biznesowej. Stanęliśmy na wysokości zadania. Drugą taką inwestycją była realizacja budynku Urzędu Miasta i Gminy w Międzyzdrojach o powierzchni ok. 4 tys. m². Otworzyła nam ona portfel zamówień w pasie nadmorskim. Pozwoliła nam nabrać pewności, że możemy śmiało podejmować się podobnych zadań, oscylujących wokół podobnych kwot. Innymi naszymi realizacjami są choćby: remont i przebudowa kilku oddziałów szpitala w Policach oraz w Szczecinie, remont kilku Domów Studenckich w Szczecinie, wieloetapowa przebudowa budynku Polskiego Radia Szczecin czy przebudowa i rozbudowa budynków historycznych celem zintegrowania w jeden budynek mieszkalno-usługowy w Międzyzdrojach.

Co czeka Manilo w najbliższej przyszłości?

Skupiamy się na rozwoju naszego zespołu, aby go usamodzielnić, aby ustandaryzować i utrzymać stabilizację pracy. Planujemy rozszerzyć zespół o nowe osoby. Uważamy, że ten rok będzie wyjątkowy i rekordowy. Na koniec czerwca mieliśmy zakontraktowanych tyle projektów, ile było w rekordowym roku w całej historii firmy. A przed nami jeszcze drugie półrocze. W tej chwili negocjujemy kontrakty na realizację kilku nowych inwestycji. Wiele sygnałów z rynku wskazuje, że lata 2025–26 będą bardzo dynamiczne i korzystne dla budownictwa. Naszym celem jest realizacja do 10 inwestycji jednocześnie. To byłaby dla nas sytuacja optymalna. Dążymy do tego, aby osiągać rocznie wynik sprzedaży powyżej 50 mln złotych.

Przytoczył Pan hasło firmy – „Razem możemy więcej”.

Działamy z inwestorem w jednej drużynie, rozwiązujemy wspólnie problemy i ciągle szukamy lepszych rozwiązań. Partnerstwo jest dla nas kluczowym elementem strategii. Zaczynamy od budowania dobrej relacji z inwestorami, współpracownikami, klientami, dostawcami i partnerami biznesowymi. Wkładamy w to bardzo dużo serca. Słuchamy jakie są ich potrzeby, cele, oczekiwania. To gwarantuje nie tylko dobrą atmosferę, ale i trwałą nić porozumienia, jasno określone zasady i kierunek działania. I to procentuje. Dzięki temu możemy pochwalić się dużym zaufaniem oraz rekomendacjami ze strony inwestorów i instytucji. Motywuje nas to do dalszego rozwoju i zwiększania jakości usług. „Razem możemy więcej” odnosi się także do zespołu. Łączymy umiejętności i talenty pracowników, aby tworzyć innowacyjne pomysły i zwiększać efektywność działań. Budowanie zespołu, obserwowanie jak się rozwija i usamodzielnia jest naprawdę fascynujące. Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem, gdybym mógł np. za pięć lat, w ogóle nie przychodzić do firmy wiedząc, że moi pracownicy dobrze sobie radzą i są spełnieni, dzięki temu co robią.

 

Nasza pierwsza inwestycja – firma EHRLE

Prestiż  
Sierpień 2024