Historie sukcesu
Prosty przepis: szacunek i życzliwość
Historie sukcesu
Prosty przepis: szacunek i życzliwość
Hubert Marzyński, od 11 lat z sukcesem dba o to, byśmy się czuli komfortowo, bezpiecznie i dobrze w naszych domach. HMI – firma, którą prowadzi, specjalizuje się w pompach ciepła w branży sanitarnej, wyznacza standardy w zakresie stosowania w budownictwie nowoczesnych technologii wzajemnie się uzupełniających, nie tylko źródeł ciepła i ogrzewania, ale także systemów z rekuperacją, uzdatniania wody i klimatyzacji. Te wysokie standardy Hubert Marzyński wyznacza także w kontaktach z klientem, z inwestorem. Jest osobą życzliwą, kulturalną, skupioną, z dużą dawką pozytywnej energii. Nasza rozmowa o sukcesie nabrała trochę filozoficznego charakteru. Po raz kolejny okazało się, że prowadząc biznes, nie tylko należy posiadać kompetencje twarde, ale też miękkie, a inteligencja emocjonalna jest równie ważna, co wrodzona.

Skąd pomysł na biznes, na ten kierunek?
To się wydarzyło w momencie, bardzo osobistym dla mnie. Odszedł mój tata i wieku 20 lat, moje poczucie odpowiedzialności za siebie spowodowało, że ucząc się wciąż, podjąłem pracę. Moje kompetencje i atuty spowodowały, że nie miałem z tym problemu i jako bardzo młody człowiek trafiłem do bardzo dużego koncernu europejskiego, gdzie przez osiem lat rozwijałem swoją wiedzę, doświadczenie i zdobywałem kontakty. W międzyczasie zauważyłem, że w Polsce brakuje takiego przedsiębiorstwa, które poprzez wdrażanie różnych wartościowych pomysłów w ramach instalacji, podniesie komfort i jakość użytkowanych czy budowanych posiadłości, domów, po prostu budynków. Po 11 latach stwierdzam, że było warto i ta misja trwa i wciąż się rozwija.
Myśli Pan, że odniósł w tej materii sukces?
Droga do sukcesu jest zawsze w budowie i nigdy nie uznam, w żadnym wymiarze, sytuacji, że odniosłem sukces. Jeżeli uznamy sami, że odnieśliśmy sukces, to po tym zdaniu następuje kropka i pojawia się pytanie: Co dalej? Istnieje ryzyko, że możemy zaniedbać ten temat i po prostu spocząć na laurach. Ja tego nie czuję. Rozumiem, że ktoś może uznać, że go odniosłem. Jednak dla mnie jest to ciągły proces budowy, który dostrzegany jest przez otoczenie jako wyraźny efekt mojej pracy.
Poza tym sukces ma różne oblicza i dla każdego symbolizuje coś innego. Czy będzie to firma, czy pozycja, czy pozytywna opinia z zewnątrz, ale może mieć to też wymiar materialny, wizerunkowy, lub nadzwyczajnych osiągnięć w pracy, ale też to może być szacunek, czy sympatia, z jakimi się spotykam poprzez swoje działania. Dla mnie sukces to jest to system wartości, który zgromadziłem, doświadczyłem czy też zdefiniowałem i z którym się identyfikuję, dzięki któremu mogę być postrzegany w sposób wyróżniający się.
Jakie zatem są to wartości?
Przede wszystkim — odpowiedzialność, która pojawia się już na etapie rozmowy z klientem. Dbam o to, żeby wiedział, że zależy nam, by był zadowolony z efektu końcowego, że dbamy o jego interes, żeby czuł się bezpiecznie i miał świadomość, że dobrze wybrał. Ważne jest dla mnie przestrzeganie zaczytanego w książkach motta: „Obietnica buduje wizerunek, działanie buduje reputację”.
Korzystając z okazji, chciałbym podkreślić, że ta odpowiedzialność buduje poczucie zaufania. Nie byłoby mnie i mojej firmy bez zaufania, którym zostałem obdarowany przez wiele osób na mojej drodze życiowej, i tej w karierze zawodowej. Tych kredytów zaufania nie jestem w stanie zliczyć. Na łamach tego wywiadu, proszę o wyrozumiałość, chciałbym podziękować i wszystkim, i każdemu z osobna, za każdy ułamek zaufania. Bardzo Państwu dziękuję! Dziękuję moim bliskim, przyjaciołom i znajomym, kontrahentom, partnerom biznesowym oraz wszystkim tym, którzy nas wspierają. Bardzo to doceniam i obiecuję nigdy nie zawieść.
Znając Pana już od kilku dobrych lat, dodałabym jeszcze kilka innych wartości, np. życzliwość. Kontakt z Panem, choć jest wyłącznie zawodowy, daleki jest od twardych, pozbawionych emocji, rozmów. Jest Pan otwarty na swojego rozmówcę.
Wyniosłem to, pracując przez wiele lat we wspomnianym koncernie, gdzie miałem kontakt z kilkoma tysiącami osób. Już wtedy dbałem o jakość tych kontaktów. Podszedłem do tego w prosty sposób: traktowałem mojego pracodawcę i klientów tak jakbym pracował dla własnej firmy i tak jakbym chciał sam być traktowany. Taktowność, inteligencja emocjonalna, zwykła życzliwość, uśmiech połączony z poczuciem humoru, które codziennie uprawiam — to są dla mnie podstawy dobrych relacji. I jest to wymierne. Szczególnie ta życzliwość do mnie wraca. Każdemu polecam na starcie każdej rozmowy otwarcie się na drugiego człowieka i bycie życzliwym. Jeśli ta życzliwość nie zostanie skopiowana przez drugą stronę, to i tak nie pozostaje nam nic innego jak dalej w to „brnąć”. Nie ma nic bardziej zgrabnego w życiu, jak fakt, że szanujemy druga osobę, niezależnie od tego, jaką ma emocję w sobie, jaką pogardą nas obdarza, jaką złością chciałaby popsuć nam dzień. Myślę, że rozmowa i otwartość na drugiego człowieka jest tu podstawą. I myślę, że nic nowego nie powiedziałem w tym temacie. To metoda stara jak świat. Tak też zostałem wychowany. Dużo też daje mi obserwowanie moich dwóch córek, które zawsze są uśmiechnięte i pozytywnie nastawione do życia. To buduje bezgraniczną sympatię i chęć odwzajemniania z podwójną mocą tych uczuć.
No właśnie, od najbliższych możemy się wiele nauczyć. Rodzina czy praca?
Kiedy miałem 28 lat to moim pierwszym dzieckiem stała się moja firma. Na tamten czas, kiedy nie miałem innych poważnych zobowiązań, moje przedsiębiorstwo było najważniejsze. Firma, zresztą, stała się fundamentem do troszczenia się o innych. Dzisiaj, po 11 latach, moją rodziną jest i załoga w firmie, i ta moja prywatna, z którą spędzam czas po pracy.
Czy praca i rodzina w Pana życiu wystarczająco Pana napędza do działania?
Nie tylko praca mnie definiuje. Uwielbiam rowerowe przejazdy trailowe w górach, lasach i nad morzem, tęsknię co sezon za narciarstwem alpejskim, dokumentuję moją pracę i czas wolny zdjęciami i nagraniami wideo — latając dronem, kolekcjonuję prywatną galerię fotografii, której zatrzymane kadry sprawiają mi wielką przyjemność przy oglądaniu. Kocham muzykę, która buduje poczucie wrażliwości. W miarę możliwości organizuję sobie różne podróże, które wnoszą mnóstwo doświadczeń przenoszonych w codzienność mojego funkcjonowania.




