Fanny i Aleksander
Teatr Współczesny, Reżyseria: Justyna Celeda
Bergmanowski scenariusz, choć napisany blisko 40 lat temu, a osadzony w początkach XX wieku zaskoczył aktualnością. Dla współczesnego widza to obok trudnej obyczajowej historii, także spojrzenie na odwieczną, a dziś szczególnie widoczną w polskiej rzeczywistości, konfrontację różnych filozofii życia. W spektaklu to nieco frywolny świat artystycznej rodziny Ekdhalów kontra ascetyczne życie Biskupa Vergerusa. Ponad czterogodzinny spektakl pełen jest teatralnych fajerwerków, szczególnie w przestrzeni scenografii, oraz misternych kostiumów Grzegorza Małeckiego. Znakomita jest Beata Zygarlicka jako Helena Ekdahl, przejmującą postać Emilii stworzyła Barbara Lewandowska, urzeka komediowy wulkan Pawła Niczewskiego (Gustav Adolf), wyrazisty jest Marian Dworakowski jako Oscar Ekdhal, a popis teatralnej magii (dosłownie) dał Konrad Pawicki. Na scenie oglądamy niemal cały zespół teatru, jednak ich role są nierówne, niektóre płaskie, i statyczne (nie tylko w kontekście choreograficznym). Niezrozumiały, a nawet niepotrzebny był zabieg wprowadzenia marionetek, które choć wizualnie poetyckie, sprawiały problemy animacyjne. Być może właśnie ta nieczytelna forma utrudniła tytułowym postaciom (poprawni Maria Dąbrowska i Jakub Gola) namówienie widza, by spojrzał na teatralny świat ich oczami. Choć spektakl wciąga, intryguje, a momentami zachwyca, to niestety całość jest niespójna, często chaotyczna, a druga część zawodzi, tak jakby reżyserka wyczerpała pomysły na inscenizację. Wiele scen było wręcz kalkami filmowych kadrów, bez pomysłu na ich teatralizację, czy osobny charakter.