Nie czytasz? Serio?
Nie dawno Biblioteka Narodowa wypuściła wyniki sondażu popularności czytelnictwa i wszyscy „czytający” podnieśli lament w mediach społecznościowych, że jak to tak, tylko 42 procent Polaków i Polek przeczytało w 2020 roku jakąkolwiek książkę. Ten kraj, panie, schodzi na psy.
Jako absolwentka humanistycznego kierunku i red. nacz. tegoż magazynu też należę do frakcji czytających. Nawet jeśli ledwo napoczęte „Księgi Jakubowe” kurzą się, jak wyrzut sumienia, na półce, a ja, zamiast stymulować się intelektualnie, oglądam ciurkiem „The Crown” na Netfliksie. Ale nie jestem do końca przekonana, że mile łechcące ego założenie o wysokim społecznym statusie czytających jest do końca prawdziwe.
Zawłaszcza, że jedna z trzech mocnych, męskich osobowości czerwcowego Prestiżu – Artur Daniel Liskowacki mówi o złym czasie dla literatury ogólnie, a szczególnie dla polskiej literatury. Jego zdaniem oduczyliśmy się czytać literaturę ambitniejszą, wartościowszą.
Musi minąć jeszcze jakiś czas, może kilka, ale pewnie jakieś kilkanaście lat, żebyśmy pod tym względem znowu wrócili do formy. Jeśli się uda oczywiście.
Cytuje mistrza:
„Bo jeśli jako społeczeństwo pogrążymy się w mgle pocovidowej, a mówię tu metaforycznie, o naszym widzeniu i stosunku do literatury, sztuki w ogóle, to trudno się nam będzie z niej wydobyć. Jesteśmy w tej chwili otumanieni Netflixem, komórkami z milionem apek, przywykli do czytania tego, co pod ręką, a jest to, o czym już wspominałem. Jechałem wczoraj taksówką, bo autobusami lub tramwajami niebezpiecznie. Zdarzyło mi się niedawno poruszać jednym z tych środków lokomocji i nikt nie miał maseczki. Naprawdę. W taksówce gadaliśmy sobie z kierowcą. I on mówi, że kiedyś się czytało na postoju, czekając na klienta, choćby gazetę, albo kryminał.
A dzisiaj? Mówi: „biorę sobie telefon i oglądam film, którego nie skończyłem w domu”. Książki w tej chwili traktuje się jak przedłużenie Netflixa.”
A’ propos czytania. Poza wspomnianym już Arturem Daniel Liskowackim, na okładce charyzmatyczna postać Krzesimira Dębskiego, który opowiada o Szczecinie ze szczególnym uwzględnieniem spektakularnie odrestaurowanej Willi Lentza. Przeczytacie także o planach Jarosława Mroczka na ekspansję Pogoni Szczecin. Generalnie dużo do czytania i do oglądania (wszak żyjemy w kulturze obrazkowej).
Miłej lektury!
Izabela Marecka




