– Panie! Pan tu nie stał!

– Panie, wsiądzie pan w 125, dojedzie pan na plac Zamkowy – tam jest kolumna Zygmunta III – pójdzie pan i powie mu „Pan tu nie stał!”.

To cytat z kultowego filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” i całkiem pasuje do tekstu Darka Staniewskiego „Jarzyna, Cybulski, Krygier – piszemy o szczecińskich pomnikach”.

„Szef wszystkich Szefów”, Krzysztof Jarzyna ze Szczecina zamieszka na Łasztowni, czeka już tylko na pozwolenie od wojewody. Mimo gwałtownej krytyki z różnych stron, miasto wdrożyło ten projekt i przeprowadziło konkurs. Florian Krygier oraz Zbigniew Cybulski i Zdzisław Maklakiewicz czekają na realizację. Te pomniki mają tylu zwolenników co i przeciwników. Ja sama zapałałam świętym oburzeniem na wieść o wygranej Krzysztofa Jarzyny. Zmieniłam jednak zdanie. W czasach polskiej pomnikozy o tematyce ściśle związanej z miłościwe nam panującymi, uważam że przyda nam się nieco luzu i dystansu w temacie. Kontrowersje i ogrom emocji wzbudziła także instalacja, którą ustawiono na placu Gryfitów, za Starą Rzeźnią, na  Łasztowni. To pomnik „Paprykarza Szczecińskiego” – kultowej szczecińskiej potrawy rodem z minionej epoki. Ale i w obecnych czasach paprykarz w naszym mieście ma się dobrze, zjemy go niemal w każdej lokalnej restauracji. Wracając do pomnika, kilkumetrowa instalacja przedstawiająca wielką charakterystyczną puszkę od razu stała się sensacją. Zawrzało w mediach. Od szyderstw i kpin, po wyrazy wsparcia i uznania. W obronie pomnika pamiętną interpelację napisał szczeciński radny Robert Stankiewicz.

– Tak zasłużony „obywatel” naszego miasta zasługuje na bardziej godne i reprezentacyjne miejsce. (…) Tym, którzy twierdzą, że to kicz życzę więcej poczucia humoru, dystansu do siebie i naszej oryginalnej szczecińskiej rzeczywistości. (…) W dobie niedożywienia i permanentnie pustych półek w czasach PRL-u, paprykarz oddał bezcenne żywieniowe usługi naszemu narodowi. Humorystycznie i przewrotnie można zatem stwierdzić, że gdyby nie Paprykarz Szczeciński losy Polski i Europy potoczyłyby się dramatycznie inaczej – pisał radny.

Zmieniając temat. Nowe, szczecińskie i bardzo lokalne radio Super FM kończy okrągły rok. Przyznam, że z zainteresowaniem śledziłam ich losy, w tej nieciekawej pandemicznej rzeczywistości. I, czego też nie ukrywam – trzymałam kciuki, bo bardzo brakowało takiej formuły w naszym mieście. Nie jest też przypadkiem, że są na naszej okładce, bowiem nawiązaliśmy współpracę. Dosyć logiczne, że dwa bardzo lokalne i niezależne, a co za tym idzie samofinansujące się media powinny trzymać się razem. Niebawem efekty tej współpracy.

Izabela Marecka 

Prestiż  
Październik 2021