Magdalena Mrozińska „Orkiestra świata, czyli bajki leśnej szajki”

Reżyseria: Przemysław Żmiejko Teatr lalek Pleciuga

Autor

Daniel Źródlewski

Byłem ostatnio w ptasim rezerwacie na wyspie Sobieszowskiej w Gdańsku. Największą atrakcją tego miejsca są unikatowe dźwięki wydawane przez rozmaite ptactwo. Niestety wybrałem się tam podczas majowego długiego weekendu i musiałem podzielić się wrażeniami i emocjami z dziesiątkami licznych rodzin. Rozbawione dzieciaki swoim głośnym zachowaniem skutecznie zagłuszały jakiekolwiek dźwięki przyrody. Na nic zdały się upomnienia rodziców, którzy puentowali wszelkie uwagi, że „to przecież tylko dzieci” albo czymś… niecenzuralnym (sic!). A gdyby wybrali się do Pleciugi na najnowszy spektakl wiedzieliby, że odgłosy natury to najpiękniejsza muzyka świata. Wiedzieliby, że nie idzie tu wyłącznie o zasady dobrego wychowania, ale przede wszystkim korzyści dla samych dzieciaków. O tym jest właśnie nowy tekst Magdaleny Mrozińskiej. To fantastyczny leksykon dźwięków natury – stukanie dzięcioła, huczenie sowy, granie pasikoników, bzyczenie muchy czy pszczoły, krakanie wron, ryk jelenia, a także dźwięki spadających króli deszczu, wiatru, szum drzew a nawet odgłosy pękającej kry. To wszystko w poetyckich utworach – w oryginale zapisanych na kartach wydanej przez teatr książki (z ilustracjami Kasi Walentynowicz), a w spektaklu… wyśpiewanych. Aktorom towarzyszy grający na żywo zespół muzyczny pod kierunkiem szefa Pleciugi – Tomasza Lewandowskiego. Męski zespół przepięknie uzupełnia – także dźwiękowo – nowa w zespole teatru arcyzdolna wiolonczelistka – Julia Kępisty (połówka duetu Siostry Kępisty). Ciekawie wypadły aranżacje poszczególnych utworów – od melodyjnych, wręcz tanecznych kompozycji, przez hip-hop po eksperymentalne dźwięki i okolice jazzu. Tak różnorodna muzyka pozwoliła aktorom na wokalne popisy (znakomici bez wyjątku: Maja Bartlewska, Marta Łągiewka, Kasia Klimek, Dariusz Kamiński oraz Mirek Kucharski.) Scenografka Anna Kolanecka przedzieliła scenę na półtransparentną lekką tkaniną, za którą „skryła” muzyków. Aktorzy do dyspozycji mają tylko kilka funkcjonalnych aluminiowych kubików, całość dopełniona jest subtelnymi projekcjami video. Na uwagę zasługuje świetnie poprowadzone światło, pozwalające na błyskawiczne zmiany atmosfery (Marcin Chlanda). Dzięki temu – oraz choreografii Arkadiusza Buszki – spektakl jest pyszny wizualnie, ale… No właśnie, ale: zabrakło tego co w Pleciudze zachwyca – feerii barw i rozmaitości form w scenografii czy kostiumie. Zabrakło wreszcie… lalek. „Orkiestra świata…” to spektakl grany wyłącznie w planie żywym, w porównaniu z pokazywanym niedawno widowiskiem „Tu rządzą lalki” z zachwycającymi eksperymentami w kostiumie i animacji (w tym cyfrowej), wypada znacznie skromniej czy wręcz ubożej. Także formalnie, bo to praktycznie koncertowa składanka, bez dramatycznych uzupełnień. Dla starszych dzieciaków (i dorosłych) rzecz czytelna, dla młodszych zbyt… dorosła. Jednak z pewnością wszyscy bez żadnego wyjątku, po wyjściu z teatru znów zasłuchują się w niekończącym się koncercie. Koncercie orkiestry świata (tu już bez cudzysłowu). Prestiżowe 4,5 / 6.

 

Prestiż  
Czerwiec 2022