„Sen nocy letniej”
Teatr Współczesny w Szczecinie
Seks i niepełnosprawność. To punkt wyjścia spektaklu Justyny Sobczyk i Jakuba Skrzywanka. Terapeutyczny szok (roz)poznawczy odbywa się tu przy pomocy dość skomplikowanej teatralnej struktury z wykorzystaniem wielu form i technik. Dramat Szekspira jest tu jedynie zaznaczony, w co istotniejszych fragmentach zacytowany i przede wszystkim zdekonstruowany. Twórcy wydobyli z utworu hipokryzję, pokazując jego przemocowy charakter, pochwałę klasowości i dominację nieznoszącego sprzeciwu patriarchatu. Zdekonstruowane „szczęśliwe zakończenie” nie ma tu formuły radosnej ceremonii, a gorzkiego, smutnego, wymuszonego obwieszczenia. Zmierzch patriarchatu? Burzy się nie tylko struktura i wymowa dramatu, ale także samego baśniowego lasu (Leeeeeciiii!). Skrzywanek eksperymentuje z teatralną rekonstrukcją. Tym razem to zainspirowana autentyczną historią oraz wpisem w mediach społecznościowych wizyta niepełnosprawnego chłopaka u seksworkerki. Rekonstrukcja wywraca wyobrażenia na temat seksu wśród osób z niepełnosprawnością. Daje każdemu z nas wielkiego, notabene zasłużonego, kopa w dupę, za to, że nie potrafiliśmy (My, ogół) prawdziwie rozpoznać problemu. Do miłości każdy powinien mieć prawo. Bez wyjątku. Tak jak obnażenie znaczeń dramatu Szekspira, tak ta sekwencja, otworzyła wielu osobom nie tylko oczy… To przedstawienie bardzo atrakcyjne wizualnie, co jest zasługą scenografii Agaty Skwarczyńskiej oraz kostiumów Anny Rogóż. Ich pracę świetnie podkreśla misternie wyreżyserowane zimne światło. Kapitalne, lecz niepokojące dźwięki oraz muzykę zaproponował Jacaszek. Bez wyjątku przepyszne role stworzył zespół aktorski szczecińskiego Teatru Współczesnego, podobnie jak partnerujący im (z tożsamym artystycznym efektem) performerzy niepełnosprawni. To wszystko sprawia, że „Sen nocy letniej” jest wielopoziomowym, nie tylko znaczeniowo, widowiskiem o wielkim inscenizacyjnym rozmachu. Nie do końca udało się zespolić wszystkie opowieści czy narracyjne przestrzenie. To mankament tej eklektycznej realizacji. Walka Sobczyk i Skrzywanka o szacunek i prawo do miłości osób niepełnosprawnych jest arcyważny i zrozumiały, ale trudna struktura samego spektaklu jest momentami nieczytelna. To zdefragmentowany i zdeformowany szekspirowski dramat, który płynnie przechodzi w teatralną rekonstrukcję, przerwany komediowymi sekwencjami i opatrzony dokumentalnym zapisem społecznych reakcji. Tego nie pomieści nawet określenie „eklektyczna realizacja”.




