Halloween w 17 schodach

Lato się skończyło. Liście na drzewach zmieniają kolor i szykują się do zasypania chodników. Na zewnątrz coraz chłodniej, a zmrok zapada coraz wcześniej – dla nas, pracujących wieczorami barmanów zaczyna się pora roku, w której rzadko widujemy światło słoneczne. Jesień w to również pora, kiedy nasze lokale niebawem zaczną obfitować w dynie, wielkie pajęczyny i zwisające pod sufitem duchy – jednym słowem nadciąga Halloween.

W okresie długich jesiennych wieczorów sprzyjających opowiadaniu strasznych historii, kiedy ciemne kształty za oknem, ukryte we mgle i deszczu, łatwo wziąć za groźne upiory, a przeciągłe wycie wiatru, często przywodzi na myśl wycie potępionych dusz i ich próby, by dostać się do bezpiecznych twierdz naszych domostw. My – barmani, szykując nasze drinki, lubimy przypominać sobie historie, które stoją za ich stworzeniem. Zdarza się nierzadko, że ich geneza przyprawia nas o gęsią skórkę i wprowadza nas w iście halloweenowy nastrój.

Jest, chociażby słynna Krwawa Mary, czyli wódka z dobrze doprawionym sokiem pomidorowym.

Drink sam w sobie wygląda jak szklanka pełna krwi, dlatego też nazwany został na pamiątkę Marii Tudor, szesnastowiecznej królowej Anglii zapamiętanej przez wszystkich, przez wzgląd na jej mordercze zapędy. W czasie swojego krótkiego panowania w imię religijnych prześladowań kazała stracić w okrutny sposób przeszło trzysta osób. Chociaż sama zmarła, to historiami o jej życiu oraz o tym, co działo się po jej śmierci, Brytyjczycy długo jeszcze straszyli dzieci. Nawiasem mówiąc, Krwawa Mary – drink, a nie królowa – ma też jeszcze jedną zaletę; odpowiednio przyrządzony może dostarczyć nam dużo cennych składników i witamin, co przy listopadowej słocie może być szczególnie zbawienne.

Wódka z sokiem pomidorowym to jednak smak, który nie każdego przekonuje. Mało kto jednak będzie kręcił nosem na Zombie – kolejny drink o nazwie rodem z horrorów. Wywodzące się z kultury Voodoo, żywe trupy znamy dziś dzięki częstemu pojawianiu się na ekranach kin i telewizorów. Kojarzą się z hordami obszarpanych, nadgniłych i powłóczących nogami umarlaków, powolnie, acz nieustępliwie wykańczających kolejnych bohaterów. Proponując koktajl o nazwie Zombie, często słyszę radosny śmiech i pytanie: czy po nim będę jak Zombie? Otóż trochę taki był zamysł twórcy, bowiem oryginalnie jest to koktajl bardzo mocny – mamy tam trzy rodzaje rumów, z czego jeden o zdecydowanie wyższej zawartości alkoholu, tzw. rum overproof. Wszystko jest jednak złagodzone sokami z cytryny i grejpfruta oraz syropem z korzennych przypraw. Dzisiaj każdy bar przyrządza Zombie trochę inaczej, ale jedno jest pewne, jeśli zmierzasz wpić kilka takich w halloweenową noc – uważaj! Obyś nie skończył jako straszący przechodniów upiór…

Mamy krwiożerczych masowych morderców, mamy żywe trupy, ale w ostatnią październikową noc straszyć nas mogą przecież jeszcze duchy. Jeśli zmieszamy ze sobą gin, likier pomarańczowy, sok z cytryny i biało jajka otrzymamy elegancki kwaskowaty puszysty i półprzezroczysty drink o nazwie White Lady – Biała Dama. Swoją legendę o Białej Damie ma praktycznie każdy zamek.

Widmo kobiety, które snuje się po zamku i opłakuje, a to utraconego kochanka, a to żal nad popełnionymi zbrodniami. Każdy z nas miał chyba miał okazję, aby poznać taką legendę. Zachęcam więc, aby wszędzie kosztując tego koktajlu, odnieść się do swojej lokalnej damy. U nas w Szczecinie na Zamku Książąt Pomorskich zdarza się czasem dostrzec lub usłyszeć zjawę Sydonii von Borck, oskarżonej w XVII w o czary i straconej na stosie, a po dziś dzień pragnącej dojść sprawiedliwości… Halloween, noc duchów i czarów, ale też spotkań i zabaw. Warto więc zebrać się, ot choćby w swoim ulubionym barze przy pysznym koktajlu i nie obawiając się słoty i mroku na zewnątrz, posnuć w dobrym gronie kilka niesamowitych i niepokojących historii. Świat koktajli i alkoholi zna ich w końcu wiele!

 

Prestiż  
Październik 2023