Medycyna estetyczna zgodnie ze sztuką i prawem

Przychodzi pacjent do lekarza

Nieudany zabieg z medycyny estetycznej to powikłania, często poważne. Co w takiej sytuacji może pacjent, a co lekarz? Jak tego uniknąć, czym kierować się w wyborze gabinetu i na co zwracać uwagę. Te i podobne problemy w rozmowie z nami poruszają dr. n. med. Karolina Skibicka, lekarka zajmująca się medycyną estetyczną i adwokat Michał Gajda, specjalizujący się m.in. w prawie medycznym.

Co może zrobić pokrzywdzony pacjent, od strony medycznej i od strony prawnej?

Michał Gajda: Wszystko zależy od tego, co mamy na myśli, mówiąc o powikłaniach. Każdy zabieg medyczny, nawet ten uznawany powszechnie za bezpieczny i wykonany zgodnie ze sztuką, obarczony jest ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych, których nie można było uniknąć. W tego typu przypadkach pacjent nie ma podstaw do kierowania roszczeń, o ile przed zabiegiem został poinformowany o możliwości wystąpienia tego typu powikłania i mimo to wyraził zgodę na zabieg. Natomiast w przypadku pojawienia się powikłań, które są zawinione przez lekarza – pacjent ma prawo do dochodzenia odszkodowania oraz zadośćuczynienia za doznane krzywdy. Każdy lekarz i lekarz dentysta ma obowiązek posiadania ubezpieczenia od tego typu zdarzeń.

Karolina Skibicka: W medycynie estetycznej nie mamy zabiegów wolnych od powikłań w 100%. Wykonując rzetelnie wszelkie procedury medyczne, nie możemy wykluczyć możliwości pojawienia się działań niepożądanych, gdyż mamy do czynienia z ciałem ludzkim i wszelkie reakcje związane z zabiegiem mogą być bardzo indywidualne. W mojej praktyce zawsze daję swoim pacjentom możliwość kontaktu w każdej wątpliwej sytuacji po zabiegu. Jeśli cokolwiek niepokoi, nie czekamy z informacją zwrotną, gdyż zauważenie w porę reakcji niepożądanych i wdrożenie kluczowych działań, skutecznie może uchronić pacjenta przed wystąpieniem powikłań.

Z jakimi najbardziej skomplikowanymi przypadkami powikłań po nieudanym zabiegu się spotkaliście?

Michał Gajda: Z uwagi na moje zaangażowanie oraz współpracę ze środowiskiem lekarskim, nie podejmuję się prowadzenia spraw przeciwko lekarzom, co jednak nie oznacza, że nie mam do czynienia z powikłaniami. Wielu lekarzy odsyła do mnie swoich pacjentów, którzy zostali pokrzywdzeni przez pseudo specjalistów. Są to przypadki martwicy, poparzeń, niedowładów mięśni czy zakażeń. Najgorsze jest to, że osoby nieposiadające wykształcenia medycznego, a które biorą się za wykonywanie tego typu zabiegów, bardzo często bagatelizują niepokojące objawy – bo nie są świadome, co one oznaczają. U jednej z moich klientek, która poddała się zabiegowi powiększania ust u kosmetyczki, w ciągu kilku godzin pojawił się ogromny siniec, a usta spuchły do niewyobrażalnych rozmiarów. Zgłosiła się do tej kosmetyczki i usłyszała, że jest to pożądana reakcja! Całe szczęście klientka udała się od razu po pomoc lekarską. Okazało się, że miała zatkane naczynie i gdyby nie natychmiastowa reakcja lekarza, doszłoby do martwicy ust i konieczności chirurgicznego wycinania tkanki.

Karolina Skibicka: Już od ponad dekady obserwuję u wielu pacjentów różne powikłania i nieodwracalne zmiany na skutek nieudanych zabiegów estetycznych, wykonywanych w różnych, często przypadkowych miejscach, przez osoby nieuprawnione. Są to często nie tylko szpecące zmiany, ale również traumatyczne doświadczenia. Jeśli pacjent jest gotowy i można realnie liczyć, że moje działania medyczne poprawią sytuację – często podejmujemy wyzwanie, rozpoczynamy wspólnie drogę, a raczej proces niwelowania przewlekłych uszkodzeń tkanek, przebarwień pozapalnych czy nieestetycznych blizn po zagojonych już zmianach martwiczych.

Z rozmysłem wybieramy gabinet i zabieg. Osoba przeprowadzająca zabieg mówi nam o ewentualnych powikłaniach, ale my i tak się upieramy, bo skoro płacimy to wymagany. Co w takiej sytuacji może albo powinien zrobić lekarz?

Michał Gajda: Primum non nocere, to zasada, którą lekarz powinien kierować się niezależnie od tego, jaki jest cel zabiegu – leczniczy czy estetyczny. W każdym przypadku przed przystąpieniem do zabiegu należy udzielić pacjentowi wyczerpujących informacji, w tym m.in. o możliwych do wystąpienia działań niepożądanych. Spełnienie tego obowiązku przenosi ryzyko wystąpienia niezawinionych powikłań na pacjenta.

Karolina Skibicka: Zgadzam się w pełni z panem mecenasem, przywołując wyżej wymienioną, nadrzędną wg mnie łacińską maksymę, czyli przede wszystkim nie szkodzić. Należę do lekarzy asertywnych i odmawiających wątpliwych estetycznie czy zdrowotnie procedur. Czasem nie spotyka się to z aprobatą pacjentów, ale tylko dlatego, że są dla mnie pacjentami, nie klientami. Zdroworozsądkowe działania, przy solidnych fundamentach zdrowotnych to plan nadrzędny, a gdy wyobraźnia czy fantazja pacjentów wykracza poza realne możliwości lub faktyczne potrzeby – po prostu proponuję dłuższą, szczerą rozmowę przy kawie czy herbacie.

Co w przypadku, kiedy nie zostaniemy poinformowani o ewentualnych skutkach ubocznych i zabieg okaże się nieudany? Jakie prawa ma pacjent, gdzie może zgłosić się o pomoc?

Mecenas Michał Gajda: Wszystko zależy od tego, czy zabieg wykonał lekarz, czy np. kosmetyczka, która w rzeczywistości nie powinna się podejmować jego wykonania. W przypadku lekarza pacjent może zgłosić swoje roszczenia do ubezpieczyciela, może udać się po pomoc do Rzecznika Praw Pacjenta albo zgłosić sprawę do sądu lub izby lekarskiej. Znacznie gorzej wygląda to w przypadku zabiegu wykonanego w gabinecie kosmetologicznym lub kosmetycznym. Takie podmioty nie mają obowiązkowych ubezpieczeń ani nie prowadzą dokumentacji medycznej, która jest głównym dowodem w sprawie. Nie oznacza to jednak, że taki pokrzywdzony jest pozbawiony możliwości dochodzenia swoich praw. Sprawy te są dość trudne, co nie oznacza, że nie radzimy sobie z nimi skutecznie. W sprawach, które ja prowadzę, zazwyczaj występujemy o kwoty sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Żeby uniknąć przykrych następstw, co powinien wiedzieć pacjent? Na co zwrócić uwagę?

Michał Gajda: Zwróćmy przede wszystkim uwagę na kompetencję osoby, która zabieg wykonuje. Od tego zależeć będzie, czy w gabinecie jesteśmy pacjentem, czy klientem (o czym pisaliśmy w drugim artykule z serii). Warto zwrócić również uwagę na to, czy sprzęt oraz preparaty mają wymagane certyfikaty, świadczące o tym, że są zarejestrowane i dopuszczone do obrotu w Polsce. Unikajmy podejrzanie tanich zabiegów. W sytuacji, gdy koszt zabiegu jest poniżej ceny samego preparatu, możemy być pewni, że jest nam podawana substancja z tzw. czarnego rynku, nieznanego pochodzenia.

Karolina Skibicka: Dodam tylko, że właściwy lekarz, u którego planujemy wykonać zabiegi medycyny estetycznej, wg mnie na pewno powinien budzić zaufanie. Warto zwrócić uwagę na to, czy czujemy się podczas konsultacji komfortowo, bez presji czasu, czy mamy możliwość rozwiania wszelkich wątpliwości związanych z zabiegiem oraz czy mamy w pełni swobodę zadawania pytań.

W którą stronę medycyna estetyczna powinna zmierzać, a co powinna w swoich działaniach ograniczać?

Karolina Skibicka: Obserwuje się coraz więcej nadużyć marketingowych, mam tutaj na myśli tzw. nadużycia „w sprzedawaniu marzeń”, czyli obiecywanie realizacji efektów, które w żaden sposób nie mają odniesienia do realnych możliwości. Często w ofertach handlowych czy tekstach reklamowych za dużo zachwalania a za mało szczerości. Powoduje to powstawanie wyobrażeń, które są często niewspółmierne do tego, co faktycznie możemy uzyskać. Mamy w medycynie estetycznej ogrom możliwości uzyskiwania nawet spektakularnych efektów, jednak jest to bardzo indywidualnie zmienne. Szczerość i realizm działań lekarskich, z delikatnie optymistycznym podejściem to najlepsze, co możemy dać naszym pacjentom.

A czego życzyć lekarzom i pacjentom z okazji Świąt i Nowego Roku?

Pacjentom i lekarzom ŻYCZYMY przede wszystkim bezpieczeństwa i rozwagi. Aby droga do oczekiwanego piękna nie była okupiona zdrowiem.

Dziękuję za rozmowę i życzę Wesołych Świąt.

 

Prestiż  
Grudzień 2023