Tajemnice szczecińskich ulic

Zagadkowa śmierć, bryza morska i pierwszy bohater

 

Wiele ze szczecińskich ulic nosi imiona lokalnych patriotów, ludzi ważnych dla miasta, bohaterów, poetów, pisarzy, malarzy, polityków, władców, wodzów, artystów. Są też nazwy przyrodnicze, geograficzne, krajobrazowe. Ale są też i takie, które budzą zdziwienie, rozbawienie, ale i ciekawość. Czy znamy bohaterów niektórych naszych ulic? Co oznaczają nazwy wielu z nich? Co miesiąc staramy się je rozszyfrować.

Ulica księżnej Ludgardy

W historii tej kobiety jest wszystko co można byłoby wykorzystać w dobrym kryminale: nieszczęśliwe małżeństwo, tragedia, niewyjaśniona śmierć i jej motywy oraz zemsta. Ludgarda była córką Henryka I Pielgrzyma, księcia meklemburskiego. Wychowywała się na dworze swojego dziadka, księcia Barnima I Dobrego w Szczecinie. Jej ojciec przebywał wtedy w niewoli w Ziemi Świętej. W 1273 roku, mająca 13 lat, Ludgarda poślubiła w Szczecinie 17 – letniego księcia Przemysła II, który wychowywał się na dworze swego stryja księcia kaliskiego Bolesława Pobożnego. Tu pojawia się pierwsza zagadka. Bo według niektórych historyków młodzi od razu spodobali się sobie, jak to się mówi: „od pierwszego wejrzenia”. Inni z kolei twierdzą, że Przemysł II wcale nie był taki skory do żeniaczki. W każdym razie cel tego mariażu był jasny − sojusz między Wielkopolską i Meklemburgią. Było więc to małżeństwo strategiczno-polityczne. Po ślubie młodzi przenieśli się do Poznania. Ale nie byli szczęśliwą parą. Ich pożycie nie układało się prawdopodobnie z powodu niepłodności Ludgardy. Dziesięć lat po ślubie 14 grudnia 1283 roku, licząca 23 lata księżna i żona wtedy już księcia wielkopolskiego Przemysła II, zmarła w tajemniczych okolicznościach. Nie chorowała i błyskawicznie została pochowana. Nic więc dziwnego, że szybko pojawiły się plotki sugerujące, że za jej śmiercią stoi… jej małżonek. Sławny kronikarz Jan Długosz twierdził, że została ona uduszona i dźgnięta nożem przez kogoś z domowników lub sługę na rozkaz Przemysła II. Powodem zabójstwa miała być właśnie niepłodność kobiety. Kolejny z kronikarzy twierdził, że „śmierci jej nikt nie zdołał dociec, jak zaszła”. Inny przekonywał, że Ludgardę uśmiercono – zgnieciono za pomocą kamieni młyńskich. Następny uważał, że zginęła zraniona nożem i dodatkowo została uduszona ręcznikiem przez służbę. Jeszcze jeden nie miał wątpliwości, że kobieta została uduszona sznurem przez ochmistrzynię i panny służebne, które zostały przekupione przez Przemysła. Kiedy książę został podstępnie zamordowany w Rogoźnie w 1296 roku, od razu pojawiła się teoria, że była to kara za zlecenie zabójstwa żony. I po co oglądać „Grę o tron”?

Ulica Wiatru od Morza

Od razu na myśl przychodzi sławne dzieło nie mniej sławnego polskiego pisarza Stefana Żeromskiego pod tym właśnie tytułem. Książka wydana w 1922 roku od razu stała się celem ostrych ataków niemieckich krytyków. Dlaczego ich? Bo jej treść uznawana jest za literacki argument za dostępem Polski do morza i polskością germanizowanego Pomorza. Według niektórych teorii niemieckie ataki były na tyle skuteczne, że wystraszyły Komitet Noblowski, który nie przyznał tej sławnej nagrody Żeromskiemu, ale Władysławowi Reymontowi.

Ulica Teofila Firlika

Pochodził z Wielkopolski. Wiosną 1945 roku wstąpił do straży pożarnej. Jego drużyna został wysłana do Szczecina – miała pomagać w gaszeniu pożarów w stolicy Pomorza Zachodniego. Strażacy przybywają do miasta 4 maju 1945 roku. Pięć dni później Firlik i jego koledzy otrzymują zgłoszenie o pożarze na Krzekowie. Ruszają do akcji. Na skrzyżowaniu ulicy Jagiellońskiej i alei Piastów ich wóz strażacki zderza się z pędzącą sowiecką ciężarówką wojskową, kierowaną przez pijanego żołnierza. Ginie Firlik, a dwóch jego kolegów zostaje ciężko rannych W jego pogrzebie wzięły udział tłumy mieszkańców miasta. Jako pierwszy bohater polskiego Szczecina został pochowany w kościele Świętego Jana Chrzciciela przy ulicy Bogurodzicy. Parę miesięcy potem, jego imieniem nazwano ulicę Mnisią. W 1958 roku przywrócono jej tradycyjną nazwę – Grodzka, a Firlik został patronem jednej z ulic na terenie Drzetowa-Grabowa. I tak jest do dziś. W 1974 roku szczątki dzielnego strażaka przeniesiono na Cmentarz Centralny.

 

Prestiż  
Wrzesień 2024