Syberia
Kólowa wiecznego mrozu
Syberia
Kólowa wiecznego mrozu
Nie tak dawno temu, zanim świat stanął przed obliczem kolejnej wojny niosącej ze sobą śmierć, wybrałam się w podróż do miejsca, którego nazwa oraz położenie od wielu lat budzi w nas, Polakach, negatywne odczucia. Daleko stąd cierpienie tysięcy ludzi zaklęte jest w bezkresnych stepach ciągnących się aż po kraniec nieba, a wspomnień bólu oraz wielkich krzywd nie są w stanie ukoić nawet tamtejsi szamani i ich święte duchy. Odległa, surowa, pełna magii i sekretów zamkniętych w lodzie – jaka właściwie jest wielka, rosyjska pustka znana jako Syberia?

Pierwszą chwilę tej dalekiej podróży wypełniło mroźne powietrze o temperaturze -30°C oraz kryształki lodu nieśmiało ozdabiające moje włosy, rzęsy i brwi. Irkuck zamieszkiwany przez ponad sześćset tysięcy osób niknie zimą w miękkich obłokach mgły, jaka tworzy się dzięki parującej rzece Angara, a przez jego ulice przetaczają się smugi duszących spalin, które w najzimniejszych miesiącach roku przez całą dobę wydobywają się z pracujących nieustannie samochodów. Miasto skąpane w szarej, zimowej aurze upiększają kolorowe freski znajdujące się na dzwonnicach Soboru Objawienia Pańskiego i Cerkwi Zbawiciela oraz drewniana zabudowa mająca ponad sto lat, która zdobi większość ulic, stanowiąc wizytówkę Irkucka. Okiennice, gzymsy, ganki i balkony tutejszych domostw pełne są zachwycających ornamentów ukazujących kwiaty oraz ludowe i geometryczne wzory, jednak to nie one jako pierwsze przyciągnęły mój wzrok. Domy przyozdobione cieniutką koronką wyciętą z wielką precyzją w modrzewiu syberyjskim są zaskakująco niskie, a ich okna niemal dotykają chodnika. Powodem tak nietypowego położenia jest wieczna zmarzlina znajdująca się pod budynkami, której zewnętrzna warstwa odmarza latem do około 2 metrów głębokości, przez co zabytkowe chaty nieposiadające fundamentów co roku spotykają się z grząskim, przesiąkniętym wodą terenem, stopniowo zapadając w ziemi.









