Syberia

Kólowa wiecznego mrozu

 

Nie tak dawno temu, zanim świat stanął przed obliczem kolejnej wojny niosącej ze sobą śmierć, wybrałam się w podróż do miejsca, którego nazwa oraz położenie od wielu lat budzi w nas, Polakach, negatywne odczucia. Daleko stąd cierpienie tysięcy ludzi zaklęte jest w bezkresnych stepach ciągnących się aż po kraniec nieba, a wspomnień bólu oraz wielkich krzywd nie są w stanie ukoić nawet tamtejsi szamani i ich święte duchy. Odległa, surowa, pełna magii i sekretów zamkniętych w lodzie – jaka właściwie jest wielka, rosyjska pustka znana jako Syberia?

Pierwszą chwilę tej dalekiej podróży wypełniło mroźne powietrze o temperaturze -30°C oraz kryształki lodu nieśmiało ozdabiające moje włosy, rzęsy i brwi. Irkuck zamieszkiwany przez ponad sześćset tysięcy osób niknie zimą w miękkich obłokach mgły, jaka tworzy się dzięki parującej rzece Angara, a przez jego ulice przetaczają się smugi duszących spalin, które w najzimniejszych miesiącach roku przez całą dobę wydobywają się z pracujących nieustannie samochodów. Miasto skąpane w szarej, zimowej aurze upiększają kolorowe freski znajdujące się na dzwonnicach Soboru Objawienia Pańskiego i Cerkwi Zbawiciela oraz drewniana zabudowa mająca ponad sto lat, która zdobi większość ulic, stanowiąc wizytówkę Irkucka. Okiennice, gzymsy, ganki i balkony tutejszych domostw pełne są zachwycających ornamentów ukazujących kwiaty oraz ludowe i geometryczne wzory, jednak to nie one jako pierwsze przyciągnęły mój wzrok. Domy przyozdobione cieniutką koronką wyciętą z wielką precyzją w modrzewiu syberyjskim są zaskakująco niskie, a ich okna niemal dotykają chodnika. Powodem tak nietypowego położenia jest wieczna zmarzlina znajdująca się pod budynkami, której zewnętrzna warstwa odmarza latem do około 2 metrów głębokości, przez co zabytkowe chaty nieposiadające fundamentów co roku spotykają się z grząskim, przesiąkniętym wodą terenem, stopniowo zapadając w ziemi.

 

Gdy zostawiłam za sobą ulice pełne znikających bezpowrotnie domów, bezskutecznie próbując otworzyć w grubych rękawicach paczkę orzeszków piniowych uważanych za przysmak całego regionu, dotarłam do dworca kolejowego będącego jednym z ostatnich punktów na trasie legendarnej, długiej na 9289 kilometrów Kolei Transsyberyjskiej łączącej Moskwę z Władywostokiem. Od początków swojego istnienia Irkuck jest ważnym punktem chińsko-rosyjskiego szlaku handlowego, dzięki któremu węgiel kamienny, ruda żelaza, kamienie szlachetne oraz wspaniałe futra zwierząt zamieszkujących tajgę były wymieniane na porcelanę, jedwab oraz chińską herbatę – obecnie ulubiony napój niemal całej Rosji. Pasażerów oraz cenne ładunki przewoził także zbudowany w 1899 roku lodołamacz Angara nazwany na cześć przepływającej przez miasto rzeki, który zimą kruszył grube warstwy lodu pokrywające jezioro Bajkał, umożliwiając funkcjonowanie jednego z kluczowych odcinków Kolei Transsyberyjskiej. Choć Irkuck może poszczycić się wieloma wyjątkowymi zabytkami, najważniejszym z nich jest zbudowana w latach 1811-1813 Brama Moskiewska, przez którą przebiegał Trakt Moskiewski – droga łącząca odległą Syberię z europejską częścią Rosji. Przejście przez okazały łuk, który w obecnej formie został odbudowany w 2011 roku, było dla wielu ludzi początkiem nowego, często dramatycznego rozdziału w ich życiu. Przez ponad dwa stulecia, rozpoczynając od klęski Konfederacji Barskiej w 1772 roku, kończąc na agresji ZSRR na Polskę oraz aneksji wschodnich terenów II Rzeczypospolitej podczas II wojny światowej, tysiące polskich obywateli w ramach represji oraz polityki kolonizacyjnej zostało przymusowo wywiezionych na Syberię, do Kazachstanu oraz innych odległych rejonów Związku Sowieckiego, a Irkuck jako główny ośrodek administracyjny oraz nieformalna stolica Syberii Wschodniej stanowił dla zesłańców najważniejszy punkt przesiadkowy.

Przymusowe wcielenia do rosyjskiej armii, katorżnicza praca przy wyrębie lasu lub w kopalniach, ciągły głód, niedożywienie, brak odpowiedniego schronienia oraz choroby takie jak tyfus czy szkorbut, połączone z ekstremalnie niskimi temperaturami w czasie zimy, powodowały u ludzi wyrwanych siłą ze swojej nieistniejącej na mapach ojczyzny trudne do wyobrażenia cierpienie. Przedstawiciele szlachty i inteligencji, którzy trafili tu po upadku Powstania Styczniowego w 1864 roku wnieśli ogromny wkład w rozwój cywilizacyjny Irkucka oraz całego regionu, a działalność kulturalna, naukowa i gospodarcza polskiej diaspory nieustannie podnosiła poziom umysłowy syberyjskiego społeczeństwa. Wśród zesłańców, którzy zakładali szkoły, prowadzili biblioteki i rozwijali przemysł znajdowali się wybitni naukowcy tacy jak geolog Aleksander Czekanowski, który prowadził badania struktur geologicznych Syberii i jej północnych rzek czy paleontolog oraz przyrodnik Jan Czerski, którego badania geologiczne brzegów jeziora Bajkał zostały docenione nawet przez rosyjskie władze. Irkuck stanowił także centrum polskiego katolicyzmu i to właśnie tutaj, w pobliżu rzeki Angara, mogłam przyjrzeć się strzelistej wieży kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wnoszącej się dumnie ku niebu. Kościół nazywany potocznie polskim zbudowany został na miejscu drewnianej świątyni, którą w 1879 roku pochłonęły płomienie największego pożaru w historii miasta, jednak od dawna nie jest miejscem kontaktu z Bogiem – po likwidacji wszelkich struktur kościelnych przez sowiecką władzę, 3 listopada 1978 roku został przekształcony w salę organową tutejszej filharmonii.

Wcześnie rano, zanim na koronkowe miasto spadły pierwsze promienie słońca przebijające się z trudem przez mgłę i ciężkie obłoki spalin, ruszyłam na spotkanie z największym skarbem całej Syberii – jeziorem Bajkał. Ten niezwykły zbiornik wodny mający aż 25 milionów lat jest najstarszym jeziorem na świecie, a jego brzegi oraz krystalicznie czysta woda stanowią dom dla ponad tysiąca endemicznych gatunków roślin i zwierząt, których sekrety poznał i opisał polski biolog, zoolog oraz badacz wód zbiorników śródlądowych Benedykt Dybowski. Nasz rodak, w konsekwencji za czynny udział w Powstaniu Styczniowym, został skazany na śmierć przez powieszenie, jednak po wstawiennictwie samego Bismarcka jego karę zmieniono na 12 lat zsyłki na Syberię, gdzie trafił w 1864 roku. Mężczyzna niemal natychmiast rozpoczął badania naukowe nad florą i fauną całego regionu – odkrył podgatunek jelenia wschodniego nazwany na jego cześć Cervus nippon dybowskii, opisał na przestrzeni lat setki nieznanych nauce gatunków skorupiaków i ryb, a wraz z przyrodnikiem Wiktorem Godlewskim przeprowadził w Bajkale pionierskie prace hydrologiczne, odkrywając za pomocą stworzonych samodzielnie narzędzi, że jest ono najgłębszym jeziorem na świecie. Moja podróż z Irkucka do tego niezwykłego miejsca trwała kilka godzin i prowadziła przez pogrążoną w mroku tajgę, która wraz z nastaniem świtu zmieniła się w wielką, pokrytą śniegiem pustkę. Bajkał i cała jego okolica otulone są płaszczem tajemnic i magii, jaka wiruje w powietrzu dzięki tysiącom kolorowych wstążek przywiązanych do niektórych drzew oraz wysokich, drewnianych słupów ustawionych w pobliżu dróg. Buriaci, czyli rdzenni mieszkańcy Syberii już od najdawniejszych czasów praktykują szamanizm i wierzą, że Bajkał to żywa istota posiadająca własną duszę, której powinno się okazywać należyty szacunek. Brzegi jeziora są zamieszkiwane przez duchy, a kontakt z nimi odbywa się za pomocą wielobarwnych wstążek zwanych Khadag, które tańcząc dziko na wietrze, niosą w świat wszystkie prośby, modlitwy i intencje. Ich kolory odpowiadają żywiołom oraz różnym aspektom wszechświata: błękitna odzwierciedla powietrze, mądrość, spokój i nieśmiertelność, biała mleko, czystość, zdrowie oraz dobrobyt, czerwona ogień, moc i ochronę, zielona ziemię, płodność i sukces, natomiast żółta stabilność oraz oświecenie.

Duchom wypada także ofiarować alkohol, więc w ramach prośby o bezpieczną podróż podzieliłam się z nimi kieliszkiem czystej wódki. Jezioro Bajkał nazywane przez Buriatów Świętym Morzem przywitało mnie wiatrem, który obniżył odczuwalną temperaturę powietrza do -40°C. Wędrując nieśmiało po lodzie przyozdobionym tysiącami zatrzymanych w bezruchu pęcherzyków metanu minęłam rozpędzony poduszkowiec i dużą ciężarówkę poruszającą się po jednej z oficjalnie wytyczonych lodowych dróg, docierając po kilkunastu minutach spaceru do brzegów wyspy Olchon, najświętszego miejsca Bajkału. To właśnie tutaj, w jaskini Burhan znanej lepiej jako Szamanka, przebywa Ezhin – najpotężniejszy z lokalnych duchów, a miejsce jego zamieszkania wypełniają liczne podarunki takie jak tytoń, monety, mleko, alkohol i jedzenie, które buriaccy szamani składają w zamian za błogosławieństwo oraz ochronę. Lód pokrywający zimą całe jezioro Bajkał jest przejrzysty niczym najczystsze szkło i skrywa pod sobą 1/5 niezamarzniętych zasobów słodkiej wody na Ziemi, która swoją krystaliczną czystość zawdzięcza epischurom – maleńkim, niemal przezroczystym skorupiakom występującym jedynie tutaj. Te drobne żyjątka stanowią kluczowy element zooplanktonu i nieustannie filtrują wodę, dzięki czemu lód jest tak przejrzysty, że pozwala dostrzec dno znajdujące się nawet 30 metrów niżej. Gdy dzień zbliżył się ku końcowi i promienie słońca coraz słabiej oświetlały powierzchnię jeziora, lokalny wiatr znany jako Barguzin umilkł, powodując nastanie wokół mnie całkowitej ciszy. To właśnie wtedy, leżąc na szklanej tafli jeziora z jego ciemniejącą otchłanią sięgającą 1642 metrów mogłam usłyszeć charakterystyczny, nieco sprężysty pomruk pękającego lodu. Zimą Bajkał nigdy nie milknie. Olbrzymie lodowe płyty nieustannie na siebie napierają, a efektem ich walki są długie na dziesiątki metrów wzory wyrzeźbione w lodzie – tak piękne, jakby były stworzone przez same duchy.

Kończę tę mroźną podróż, zabierając ze sobą wspomnienie znikającego pod ziemią koronkowego miasta, poszarpanych przez wiatr wstążek składanych w darze świętym duchom, szybujących orłów uważanych za wcielenie buriackich szamanów oraz niemożliwej do opisania magii, jaka otacza jezioro Bajkał. Pomimo prób, Rosja nie zdołała wymazać ze swojej przeszłości niezwykłych osiągnięć polskich badaczy, którzy w odległym, nieprzyjaznym zakątku tego rozległego państwa rozwinęli kariery naukowe i trwale zapisali się w historii odkryć geograficznych oraz przyrodniczych Syberii, o czym każdego dnia przypominają nazwy miejscowości, ulic, wysokich szczytów i okazałych pasm górskich noszące ich nazwiska. Skuta wiecznym lodem rosyjska ziemia nie jest zamieszkiwana wyłącznie przez buriackie duchy. Wraz z pierwszym Polakiem, który został przymusowo zesłany na Syberię, przybył także ten nasz niepokorny, polski duch, a on – pełen upartości, ambicji i silnego poczucia wspólnoty, nigdy nie da nikomu o sobie zapomnieć.

Prestiż  
Grudzień 2025