Ulica Anhellego

Tę postać dobrze pamiętają chyba ci, którzy uważali na lekcjach języka polskiego oraz oczywiście poloniści. Anhelli jest głównym bohaterem poematu jednego z naszych wieszczów narodowych – Juliusza Słowackiego. Młodzieniec wędruje ze swym przewodnikiem Szamanem po Syberii – miejscu zesłania narodowych męczenników i bohaterów. Przypomina to trochę podróż przez Piekło opisane przez Dantego. Tylko, że zamiast kolejnych piekielnych kręgów Anhelli widzi kolejne etapy męki zesłańców, ich katorżniczą pracę w kopalniach, ludzi zakutych w łańcuchy, bitych, głodzonych, poniżanych, prześladowanych. Poemat ten ma być także pesymistyczną prognozę przyszłości polskiej emigracji oraz jej wysiłków mających na celu odzyskanie przez Polskę niepodległości. Poeta napisał „Anhellego” wiosną 1837 roku w Libanie, ormiańskim klasztorze „Betcheszban” (tzn. „dom wśród drzew”) koło Bejrutu. Jest jednym z najwybitniejszych dzieł polskiego romantyzmu. Stał się inspiracją dla wielu innych artystów m.in. wybitnego malarza Jacka Malczewskiego, który stworzył cykl obrazów poświęconych bohaterom poematu.

Ulica Jarowita

Imię to brzmi niezbyt groźnie. Ale przed wiekami wzbudzało strach i przerażenie. Dla Słowian Połabskich był Bogiem Wojny. Jego główna świątynia miała się znajdować w Wołogoszczy (dziś to Wolgast – miasto w Niemczech, w Meklemburgii Pomorzu – Przednim koło Greifswaldu, czyli niedaleko Szczecina). Ale swoich wyznawców miał także w Hobolinie (dziś Havelberg w Saksonii). W świątyni miała być przechowywana złota tarcza należącą do Jarowita. Bóg ten pojawia się w dziełach kronikarzy opisujących misje chrystianizacyjne św. Ottona wśród Słowian Połabskich i Pomorzan. Historycy przytaczają m.in. relację mnicha Ebbona. Gdy św. Otton dotarł do Wołogoszczy mnisi, którzy mu towarzyszyli chcieli zobaczyć świątynię Jarowita. Mieszkańcy grodu myśleli jednak, że chcą spalić świątynię. Chcieli ich więc przepędzić. Jak zapisał Ebbon w „Żywocie św. Ottona biskupa bamberskiego”: „Kleryk zaś imieniem Dytryk, który ich wyprzedzając doszedł do drzwi samej świątyni, nie wiedząc, gdzieby zawrócić, odważnie wpadł do świątyni, a widząc na ścianie złotą tarczę poświęconą bogu Jarowitowi, który był bogiem wojny – nie wolno jej było dotknąć nikomu – pochwycił tę tarczę i ruszył im naprzeciw. Ci zaś, jako głupie wieśniaki, myśląc, że ich bóg Jarowit na nich pędzi, zdumieni zawrócili i padli na ziemię. Dytryk zaś widząc ich głupotę uciekł rzuciwszy tarczę…”. Według niektórych badaczy Jarowit miał być także bogiem młodości, płodności i urodzaju. Czczono go szczególnie mocno wiosną, kiedy przyroda, po zimie, budzi się do życia.

Ulica Artura Grottgera

Wielu na pewno zna obrazy tego znakomitego XIX-wiecznego polskiego malarza jednocześnie nie kojarząc, że to właśnie Artur Grottger jest ich autorem. Zwłaszcza czarno – białe rysunki dotyczące Powstania Styczniowego 1863 roku np. z cyklu „Polonia” – „Kucie kos” – noc, wnętrze kuźni, trzech kowali wykuwa broń dla powstańców z oddziałów „kosynierów”, „Bitwa” – potyczka grupki powstańców z oddziałem carskim, „Schronisko” – stary Żyd ostrzega powstańców przed wrogiem. Albo te z cyklu „Lituania”: „Puszcza” – przez leśną gęstwinę idzie zakapturzona Śmierć z kosą na ramieniu oraz „Bój” – powstaniec ze sztandarem w dłoni wraz z kilkoma towarzyszami w ferworze walki. Sam Grottger, ze względu m.in. na stan zdrowia (gruźlica)nie brał udziału w powstaniu. Ale jego obrazy znakomicie pokazują atmosferę tego ostatniego polskiego zrywu narodowo – wyzwoleńczego w XIX wieku. Artysta uznawany jest, obok Jana Matejki, Henryka Siemiradzkiego i Wojciecha Gersona, za jednego z najważniejszych przedstawicieli polskiej szkoły malarstwa historycznego oraz czołowego przedstawiciela romantyzmu w polskim malarstwie. Był także autorem wielu ilustracji dotyczących historii Niemiec oraz Austrii. Grottger, choć żył tylko 30 lat, pozostawił po sobie znaczny dorobek artystyczny. Uprawiał różne rodzaje malarstwa m.in. rysunek, ilustracje książkowe, akwarele, szkice, obrazy olejne. Miał niezwykły dar pokazywania przez kilka postaci dramatyczny los większości, który tak opisał znany polski pisarz Józef Ignacy Kraszewski (m.in. „Stara baśń”): „Często jedna figura uosabia w sobie wieloramienny dramat, często grupa jedna zdają się malować ludności tysiące”.

Autor: Dariusz Staniewski

 

Prestiż  
Styczeń 2026